Reklama

Nie rzucaj wszystkiego i nie jedź w Bieszczady

Nie rzucaj wszystkiego i nie jedź w Bieszczady

23.03.2020
Czyta się kilka minut
Mieszkańców gór niepokoją przyjezdni z miast, którzy w czasie epidemii COVID-19 chcą się odizolować na łonie natury.
WOJCIECH ZATWARNICKI / REPORTER
K

 

Korzystając z lepszej pogody, w pierwszych dniach stanu zagrożenia epidemicznego w Bieszczady przyjechali turyści. Policja nie odnotowała przypadków łamania zakazu funkcjonowania gospodarstw agroturystycznych (działać mogą hotele), pojawiają się jednak wątpliwości, czy w kolejnych tygodniach – obciążona nadzorem osób w kwarantannie – będzie w stanie kontrolować jego przestrzeganie. PKS Jarosław, główny przewoźnik autobusowy w Bieszczadach, zawiesił już kursy weekendowe. O niewychodzenie w góry – w obawie przed zarażeniem ratowników w czasie ewentualnej akcji – zaapelowało GOPR. „Jedno podejrzenie zakażenia może doprowadzić do konieczności kwarantanny zespołów ratowników z poszczególnych Stacji Ratunkowych”, napisano w komunikacie zarządu głównego Pogotowia. ©℗

Polecamy: Pandemia koronawirusa - specjalny serwis "Tygodnika Powszechnego"

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]