Nie rzucaj wszystkiego i nie jedź w Bieszczady

Mieszkańców gór niepokoją przyjezdni z miast, którzy w czasie epidemii COVID-19 chcą się odizolować na łonie natury.
Czyta się kilka minut
 / WOJCIECH ZATWARNICKI / REPORTER
/ WOJCIECH ZATWARNICKI / REPORTER

 

Korzystając z lepszej pogody, w pierwszych dniach stanu zagrożenia epidemicznego w Bieszczady przyjechali turyści. Policja nie odnotowała przypadków łamania zakazu funkcjonowania gospodarstw agroturystycznych (działać mogą hotele), pojawiają się jednak wątpliwości, czy w kolejnych tygodniach – obciążona nadzorem osób w kwarantannie – będzie w stanie kontrolować jego przestrzeganie. PKS Jarosław, główny przewoźnik autobusowy w Bieszczadach, zawiesił już kursy weekendowe. O niewychodzenie w góry – w obawie przed zarażeniem ratowników w czasie ewentualnej akcji – zaapelowało GOPR. „Jedno podejrzenie zakażenia może doprowadzić do konieczności kwarantanny zespołów ratowników z poszczególnych Stacji Ratunkowych”, napisano w komunikacie zarządu głównego Pogotowia. ©℗

Polecamy: Pandemia koronawirusa - specjalny serwis "Tygodnika Powszechnego"

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 13/2020