Dyskusja o komunii na rękę, skupiając się na symbolice, pomija praktyczne konsekwencje rzeczywistej i trwałej obecności Chrystusa w Eucharystii. Przyjęcie tej podstawowej dla katolicyzmu prawdy powinno mieć logiczną konsekwencję w trosce o każdą, nawet najdrobniejszą cząstkę konsekrowanych Postaci, ponieważ w każdej drobinie kryje się cały Chrystus. Podczas rozdawania komunii do ust istnieje cały szereg zabezpieczeń, minimalizujących ryzyko zagubienia konsekrowanych cząstek - przede wszystkim patena trzymana przez ministranta oraz ablucje palców kapłana, kielicha i pateny. Są to wyrazy troski o to, by każda konsekrowana cząstka została, zgodnie ze słowami Ustanowienia, spożyta, a żadna się nie zagubiła. Rozdawanie komunii na rękę takiego zabezpieczenia nie przewiduje, bo co się dzieje z małymi kawałkami, które mogą odłamać się z hostii w dłoni wiernego? Być może zwolenników i przeciwników komunii na rękę pogodziłoby wprowadzenie obowiązkowej ablucji dłoni wiernych decydujących się na ten sposób uczestnictwa w sakramencie Eucharystii. Rozwiązanie to - choć trudne do realizacji -zastosowano m.in. w Paryżu podczas Mszy sprawowanych z udziałem Choeur grégorien de Paris.
ADAM T. HALAMSKI (Warszawa)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














