Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Nadwyraziście

Nadwyraziście

08.10.2012
Czyta się kilka minut
Jedną z wartości podstawowych w całej twórczości Piotrowskiego stanowi wejście w dialog z drugim człowiekiem, a tym samym wyjście poza obręb własnej jaźni.
Mieczysław Piotrowski, „Tygrys”, rysunek piórkiem
D

Dorobek twórczy Mieczysława Piotrowskiego (1910–1977) pozostaje wyzwaniem dla odbiorców. Zaczynał jako grafik – debiutował jeszcze w latach szkolnych w „Dzienniku Bydgoskim”, gdzie zajmował się satyrą polityczną, następnie szlifował styl współpracując z pismem „Pobudka”, by, uzyskawszy I nagrodę w konkursie „Cyrulika Warszawskiego” w roku 1930, stać się ukształtowanym rysownikiem, co później potwierdził dyplomem Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie (1935). Współpraca z pismami satyrycznymi (m.in. „Rózgi”, „Kuźnica”, „Kultura”, „Literatura”) i wydawnictwami (PIW, Czytelnik) przyniosła mu uznanie w środowisku. Jego dorobek to nie tylko ilustracje bajek i klasycznych dzieł literatury pięknej, ale także komiksy dla dzieci „Ballada o dentyście” (1966), „Szare Uszko” (1975), w których rysunki nabierają stylistycznej frywolności, przypominając rysowanie dziecka.

We wspomnieniach Piotrowski funkcjonuje jako postać wrażliwa, artysta, którego prace charakteryzował wyrafinowany dowcip i liryzm. „Osobny rodzaj jego twórczości, który ja cenię niezwykle wysoko, to ilustracje do książek dla dzieci – pisał przed laty Henryk Tomaszewski. – Ośmielę się twierdzić, że niewiele równych im znaleźć można w twórczości światowej. Sama nieuchwytność, jakby kreacyjność dalekiego wspomnienia, dziecięcego snu. Tu operuje ledwie dostrzegalnym śladem ołówka i plamką wody akwarelowej. Obrazki te wyglądają tak, jakby stworzyły je najdelikatniejsze ptaszki, niewinnie nóżkami walające papier. Totalne wyrafinowanie”.

Chociaż grafika i rysunek były jego podstawowym zajęciem, Piotrowski stopniowo poszerzał swoją działalność także o inne dziedziny sztuki, ujawniając niezwykły talent w dziedzinie literatury i dramatu. Cztery powieści – „Ogrodnicy” (1956), „Złoty robak” (1968), „Plecami przy ścianie” (1970) oraz „Cztery sekundy” (1976) i pośmiertnie wydane opowiadanie „Podróż Arysty przez Lotaryngię” (1984). Przyjmowane przez krytykę z uznaniem (Bereza, Barańczak, Czapliński; Falkiewicz poświęcił twórczości Piotrowskiego inspirującą książkę), nie zdołały jednak odbić się szerszym echem wśród odbiorców.

Piotrowski jest też autorem czterech dramatów, z których dwa doczekały się inscenizacji („Marsz” – premiera w 1973 r.; „Melancholia” – premiera w 1976 r.). Scenariusze dramatów ukażą się pod redakcją Adama Wiedemanna, który jest jednym z głównych popularyzatorów twórczości autora „Czterech sekund”.

Piotrowski okazuje się autorem postrzegającym rzeczywistość w postaci silnie zdialogizowanej czy wręcz wieloznacznej. Posługując się fikcją literacką, pozwalał sobie w jej ramach na wiele wykroczeń oraz zabaw będących wyrazem autorskiego dystansu i ironii. Świat bohaterów tych dzieł, zarówno powieściowych, jak i dramatycznych, opiera się na szczegółach, drobnych elementach łączących się w rozbudowaną sieć odniesień, w którą uwikłane są losy poszczególnych postaci. Dzieła te na przestrzeni lat wydają się nie tracić na wartości, wręcz przeciwnie, stają się niewyczerpanym źródłem literackich i filozoficznych pomysłów, nie jest to bowiem twórczość zajmująca się jedynie jakimś wybranym problemem, ale literatura, która również sama je stwarza, co świadczy o jej wielowymiarowości i bogactwie.

Jedną z wartości podstawowych w całej twórczości Piotrowskiego stanowi wejście w dialog z drugim człowiekiem, a tym samym wyjście poza obręb własnej jaźni, co wiąże się z prostym odczytywaniem sygnałów wysyłanych przez drugiego, które mówią o skończoności. Ten dialog jest jak jego rysunek, nie ma początku ani końca, nie zamyka się w samym przedstawieniu, wyłania się z innych porządków, pojawia się na naszych oczach, rozbłyskuje i zanika w tym, co nieznane lub po prostu w danej chwili nieuchwytne. Podkreślał przed laty Andrzej Falkiewicz: „To nie przypadek i nie paradoks: w tej konsekwentnie obrazowej, nadwyraziście widzącej sztuce jest coś, co się kategorycznie sprzeciwia uwidocznieniu; i to coś nie jest wadą, tylko przesłaniem”.

***

W ramach tegorocznej edycji Nagrody Kościelskich w Miłosławiu zobaczymy wystawę prac Mieczysława Piotrowskiego pt. „Moje natury”, której pomysłodawcą jest Jarosław Borowiec. To jedna z niewielu sposobności zetknięcia się z twórczością rysunkową autora „Co my wiemy o ludziach?” – autora, który do dziś nie doczekał się ani wystawy monograficznej, ani publikacji omawiającej jego prace plastyczne. Bo chociaż w recepcji krytycznej Piotrowski funkcjonuje jako artysta intrygujący, wyszukany i wybitny, ciągle wiemy o nim zbyt mało, by móc w pełni odczytać jego dorobek.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]