Na skróty (15-21 I)

"Interesuje mnie wydobywanie czegoś, co jest w ciemności, co zostało zepchnięte do nieświadomości. Emocje wzbudza wszystko to, czego nie rozumiemy, z czym nie umiemy sobie dać rady. Jednym z zadań teatru jest dotykać i wydobywać na światło to, co pozostaje ukryte. Dzięki temu możemy to rozbroić. Takie obszary jak przemoc czy seksualność muszą przestać być terra incognita. Nie można ich zamykać w szufladzie na klucz. Nie chcę pokazywać patologii, ale oblicze współczesnego człowieka. Dzisiaj nadrzędną wartością stało się »radzić sobie w życiu i nie utonąć«. Przez ten obraz filtrujemy drugiego człowieka. Nie ma empatii. Wszystko polega na świadomości. Gdy coś sobie uświadamiamy i oswajamy, przestaje wzbudzać emocje. Dopóki wzbudza, znaczy, że jest z tym problem, a jeśli tak, to trzeba o tym mówić i przezwyciężać - mówi reżyserka Maja Kleczewska w wywiadzie udzielonym "Notatnikowi Teatralnemu". -  Bo po co robimy teatr? Po to, by obudzić się z jakiegoś snu i zrozumieć np., że to, co seksualne, jest bardzo proste i znajduje się na najniższym czakramie. Każdy czakram ma swoją jasną i ciemną stronę. Seksualność jest ciemna i zakazana, a zarazem jasna i świetlista. Gdy się to zrozumie, wiadomo, że jedno bez drugiego nie może istnieć. Ta biegunowość jest konieczna. Pozwala przezwyciężyć dualizm dobra i zła, gdyż tworzą one jedną rzeczywistość. Dopiero zrozumienie tego pozwala w pełni uczestniczyć w świecie. Wszyscy guru chcą nam powiedzieć jedno: »Jesteście jak lunatycy, kompletnie nie wiecie, w czym żyjecie, reagujecie odruchowo i nieświadomie«. Teatr jest miejscem, gdzie poprzez oglądanie i uczestniczenie poznajemy inną perspektywę człowieczeństwa". Nowy numer kwartalnika (43/06) poświęcony jest właśnie Kleczewskiej, autorce m.in. zeszłorocznej inscenizacji "Snu nocy letniej" w Starym Teatrze. Znajdziemy tu rozmowy z Katarzyną Borkowską, scenografką stale współpracującą z Kleczewską, oraz z jej aktorami, szkice Łukasza Maciejowskiego, Romana Pawłowskiego i Anny R. Burzyńskiej.
85. urodziny obchodził Jerzy Kawalerowicz, reżyser i scenarzysta, autor m.in. "Pociągu", "Matki Joanny od Aniołów" i "Austerii".
Moją wizję chrześcijaństwa "wyznaczają prace dwóch pisarzy katolickich: ks. Hryniewicza i o. Mertona. Obaj pytali, na czym polega praktyczne chrześcijaństwo, i dochodzili do tych samych wniosków: należy poprzestać na tym, co konieczne. Mówię o dobrach materialnych, o naszym kołowrocie - spłacaniu kredytów, posyłaniu dzieci na angielski, wakacjach w Chorwacji. Przez lata trzymano nas na smyczy ubóstwa, więc 17 lat temu rzuciliśmy się do konsumpcji. Teraz należy zmienić postawę wobec życia - mówi "Rzeczpospolitej" Paweł Huelle, którego kolejna książka, "Ostatnia Wieczerza", trafia właśnie do księgarń. -  Rashi, żydowski mędrzec i komentator Pisma, rzekł, że najważniejszą podróżą, jaką człowiek odbywa, jest podróż do własnej duszy. Oto wielkie zadanie samokształcenia i budowania, bo - oczywiście - trzeba mieć dokąd podróżować. Innymi słowy - musimy dbać, aby w naszej duszy nie zagościła pustka".
Leszek Kołakowski otrzymał Wielką Nagrodę Jerozolimską, przyznawaną od 1963 r. co dwa lata podczas Międzynarodowych Targów Książki w Jerozolimie. Wśród wcześniejszych laureatów są m.in. Bertrand Russell, Isaiah Berlin, Susan Sontag, Arthur Miller, J. L. Borges, J. M. Coetzee oraz Zbigniew Herbert.
Złote medale "Zasłużony Kulturze-Gloria Artis" otrzymali badacze polskiej literatury: Edward Balcerzan, Jan Błoński, Michał Głowiński, Maria Janion, Teresa Kostkiewiczowa, Janusz Maciejewski, Henryk Markiewicz, Maria Podraza-Kwiatkowska, Jan Prokop, Ryszard Przybylski, Jadwiga Puzynina, Stefan Sawicki, Zofia Stefanowska, Zofia Trojanowiczowa i Tadeusz Ulewicz.
Historyk literatury Włodzimierz Bolecki otrzymał krakowską Nagrodę im. Kazimierza Wyki.
Film "Babel" i musical "Dreamgirls", aktorzy Helen Mirren, Meryl Streep, Forest Whitaker i komik Sacha Baron Cohen oraz reżyser Martin Scorsese to niektórzy z laureatów tegorocznych Złotych Globów.
Minister kultury Kazimierz Ujazdowski zapowiedział, że w latach 2007-2013 przeznaczone na polską kulturę środki finansowe, pochodzące z UE oraz funduszy krajowych, osiągną poziom 1,1 mld euro. Priorytetami polityki kulturalnej w najbliższym czasie ma być ochrona i konserwacja zabytków oraz opracowanie przeznaczonego dla artystów programu stypendialnego "Młoda Polska".
30-lecie istnienia obchodzi paryskie Centre Pompidou, jedna z najsłynniejszych budowli współczesnego świata autorstwa Renzo Piano i Richarda Rogersa.
Łódź przygotowuje plany spektakularnej przebudowy centrum miasta, okolic dworca Łódź Fabryczna i starej elektrowni. W ciągu kilku lat zaniedbane tereny mają zostać zrewitalizowane w oparciu o środki z UE. Pracami ma kierować architekt i urbanista Rob Krier, zaś jednym z elementów projektu jest centrum sztuki współczesnej, którego pomysłodawcami są David Lynch, szef festiwalu Camerimage Marek Żydowicz oraz współwłaściciel Grupy Atlas Andrzej Walczak.
"Czeski »Sekal« Vladimira Michalka, w którym grałem, choć kameralny, kosztował tyle, ile trzy duże polskie filmy. W pierwszym ujęciu był pociąg wjeżdżający w kadr i pole, po którym skakały świerszcze. Producent kupił to pole rok wcześniej, a świerszcze były trenowane miesiącami. Kiedy przyjechaliśmy na plan, słońce zachodziło z tej strony, z której miało zachodzić, świerszcze skakały tak, jak miały skakać, reżyser zaś zajął się pracą z aktorem wysiadającym z pociągu. U nas okoliczni chłopi przeganialiby intruzów z pola, świerszcze rozbiegłyby się, słońce dawno by zaszło, bo ekipa nie zdążyła w porę zjechać z poprzedniego miejsca" - w rozmowie z Barbarą Hollender Bogusław Linda komentuje kondycję polskiej kinematografii.
Czyta się kilka minut
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2007

 /
Obraz tygodnia
Tygodnik "Wprost" oskarżył Zbigniewa Herberta o to, że w latach 60. świadomie współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa, donosząc na środowiska związane z paryską "Kulturą" i Radiem Wolna Europa. Artykuł wywołał lawinę protestów i sprostowań, w tym także badających akta Herberta historyków IPN-u, pod wpływem których redaktor naczelny pisma przeprosił za publikację i przyznał, że była ona nadinterpretacją znanych już wcześniej dokumentów (opublikowały je w ubiegłym roku paryskie "Zeszyty Historyczne"). Sprawie tej poświęciliśmy także komentarz na str. 3.
Przyznanie się przez Güntera Grassa do faktu, że pod koniec II wojny światowej służył w dywizji pancernej Waffen-SS "Frundsberg", a nie - jak dotąd podawano - w artylerii przeciwlotniczej (o sprawie pisał w poprzednim numerze "TP" Joachim Trenkner, w tym - Basil Kerski i Tomasz Żuroch-Piechowski), wywołało szereg komentarzy i reperkusji, także w Polsce. Lech Wałęsa oświadczył, że będzie musiał zrzec się honorowego obywatelstwa Gdańska, jeśli nie uczyni tego autor "Blaszanego bębenka". W Niemczech ukazała się właśnie wspomnieniowa książka Grassa "Przy obieraniu cebuli", opisująca m.in. wojenny rozdział życia pisarza.
Mianowanie przez ministra kultury na stanowisko dyrektora naczelnego Teatru Wielkiego-Opery Narodowej Janusza Pietkiewicza stało się punktem wyjścia do kolejnego sporu o kształt i rozumienie zadań tej sceny. Z pracy w Operze odejdzie najprawdopodobniej Mariusz Treliński (już odszedł Kazimierz Kord), a list w obronie dotychczasowych dyrektorów artystycznego i muzycznego (drukujemy go obok) podpisało kilkadziesiąt osób, pośród nich szereg wybitnych polskich artystów.
W warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej trwa wystawa "W Polsce, czyli gdzie?", próbująca opisać polską XX-wieczną mentalność poprzez prace m.in. Berlewiego, Dwurnika, Kantora, Malczewskiego, Modzelewskiego, Nowosielskiego, Pronaszki, Stażewskiego, Sterna, Tarasewicza, Witkacego i Andrzeja Wróblewskiego. "Najbardziej dla nas typowe są... wady. Przedstawione obiekty to cała paleta rodzimych mankamentów i ułomności. Okraszonych słynną polską fantazją - pisze w "Rzeczpospolitej" Monika Małkowska. - Jak najgorszą opinię wystawia rodakom Jacek Malczewski w »Błędnym kole«. Patos połączony z ekstazą i rozchełstaniem; górnolotne deklaracje i niemoc ich zrealizowania. Obok płótna filmowy zapis »Wielopola, Wielopola...«. Fragment spektaklu Tadeusza Kantora z powtarzanym w kółko zapętlonym marszem »Piechota«. Wyraźne odniesienie do obrazu Malczewskiego, a także do chocholego tańca z »Wesela«. Wątek kontynuowany przez Zbigniewa Rybczyńskiego w animowanym obrazie »Tango« (1980), podjęty również przez Bronisława Wojciecha Linkego w »Cyrku« (1955-59). Koszmarna wizja, przywodząca na myśl kreacje Boscha. Ręka w rękę tańczą w kręgu same potwory-metafory ludzkich przywar. Jest tu pazerność, próżność, fałsz. Nieco późniejszy »Autobus« tego samego autora dotyczy bardziej naszego społeczeństwa. Biało-czerwonym pojazdem podróżuje między innymi gigantyczna butelka spirytusu, zakorkowanego czapką krakuską z pawim piórem. Co prawda, to prawda...".
"Cierpienie jest centrum mojego światopoglądu i mojej poezji. Nie koncentrowałbym się jednak wyłącznie na ludzkim cierpieniu. W moim rozumowaniu są pewne wątki orientalne, jak choćby rozszerzenie pojęcia cierpienia na wszystkie stworzenia żywe. Jest to pogląd, który tradycja chrześcijańska uznaje za manichejski. Moim zdaniem katolicyzm jest niezwykle antropocentryczny, a to po części czyni ze mnie heretyka. (...) Jeśli cokolwiek sobie wyrzucam, to właśnie to, że w mojej poezji nie zdołałem uchwycić więcej z ludzkiego cierpienia" - w drugą rocznicę śmierci Czesława Miłosza "Dziennik" opublikował nieznany dotąd w Polsce wywiad, jaki z autorem "To" przeprowadził indyjski pisarz Aśok Wadźpeji w roku 2003.
 /
Obraz tygodnia
Według badań przeprowadzonych przez Zakład Badań Czytelnictwa Biblioteki Narodowej w Warszawie około połowa Polaków w ogóle nie czyta książek. Jako osoby mające systematyczny kontakt z książką (przynajmniej siedem książek rocznie) ocenia się 17 proc. społeczeństwa.
W Stanach Zjednoczonych ukazały się wiersze zebrane Zbigniewa Herberta. 600-stronicowy tom "The Collected Poems 1956-1998" sprzedał się w nakładzie 15 tys. egzemplarzy i zbiera znakomite recenzje. "Gazeta Wyborcza" cytuje m.in. Charlesa Simica z "The New York Review of Books": "Choć Herbert nie zdążył otrzymać Nobla jak Miłosz czy Szymborska, z pewnością zasługuje na to, aby być w ich towarzystwie. Z tej trójcy jest poetą najbardziej oryginalnym i obdarzonym największym poczuciem humoru".
W Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie odbyła się prezentacja książki "Ewangelia według Judasza", której autorzy - poczytny pisarz Jeffrey Archer i biblista prof. F. Moloney - próbują przedstawić historię Jezusa z punktu widzenia Judasza. Książka trafi do księgarń 14 krajów, w Polsce wydał ją Rebis.
Nagrodę im. Karla Dedeciusa, przyznawaną po raz trzeci przez Fundację Roberta Boscha dla polskich tłumaczy literatury niemieckojęzycznej i niemieckich tłumaczy literatury polskiej, otrzymają w roku 2007 Tadeusz Zatorski i Martin Pollack. Tadeusz Zatorski jest autorem przekładów dzieł m.in. Heinricha Heinego, Heinricha Bölla, Maxa Webera oraz myśli i aforyzmów Georga Christopha Lichtenberga. Martin Pollack ma w swoim translatorskim dorobku książki Ryszarda Kapuścińskiego, Henryka Grynberga, Wilhelma Dichtera i Michała Głowińskiego.
Tymczasowym dyrektorem Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie została Elżbieta Ofat, dotychczas odpowiedzialna za sprawy administracyjne i operacyjne placówki.