Na skróty

"O, Boże! zostawiłem kluczyki / do Królestwa Niebieskiego / w samochodzie / woła młody kapłan / który nie miał powołania / ale miał dobre chęci" - to początek wiersza Tadeusza Różewicza pt. "Szukanie kluczy" w najnowszej "Odrze" (2004, nr 1). Minęła piąta rocznica śmierci Jerzego Turowicza i ósma - Josifa Brodskiego. Na domu przy ul. Śmiałej 39 w Warszawie wmurowano tablicę ku czci Witolda Lutosławskiego. Uroczystość, której inicjatorami byli Prezydent m. st. Warszawy i Towarzystwo im. W. Lutosławskiego, łączy się z otwarciem ogłoszonego przez Sejm Roku Lutosławskiego (7 lutego przypada 10. rocznica śmierci kompozytora). Tablicę, ufundowaną przez Biuro Promocji Miasta, odsłonił prezydent Lech Kaczyński. "Kultura dzisiejsza... jest kulturą gotowych »ja«, osobowości prefabrykowanych i narzucanych jednostkom przez politykę, ideologię, system reklamy. W repertuarze gotowych wzorów do naśladowania znajdziemy kostiumy na każdą okazję, zestawy poglądów świetnie udające produkt głębokiego, indywidualnego namysłu, do tego całe słowniki i frazeologie, z których pomocą można wyrazić w pełni swobodnie tylko to, czego sobie życzy ideolog. Z pisarzy ostatniej dekady może Dorocie Masłowskiej najlepiej udało się udowodnić starą tezę, że »granice mego języka są granicami mego świata«. Jej bohaterowie bełkocą coś fantastycznym volapükiem złożonym z klisz języka potocznego, języka telewizyjnego czy ideologicznego, który zakreśla im granice pojmowania i ustawia system wartości. Ale czy na szczytach myśli dzieje się lepiej? Czy łatwo luminarzom przekroczyć zaklęty krąg wyznaczony dziś nazwiskami »obowiązkowych« myślicieli: Nietzschego, Benjamina, Habermasa, Barthesa, Foucaulta, Deleuze’a, Derridy, Rorty’ego, Baudrillarda? - pisze w "Gazecie Wyborczej" Jerzy Jarzębski na otwarcie Roku Gombrowicza. - W czym przydać tu się może Gombrowicz? Przede wszystkim ustawia nam głos. Zamiast mamrotać coś nieśmiało w obliczu skumulowanej wiedzy wszystkich wieków ludzkości, odzyskujemy dzięki niemu niezbędną bezceremonialność, bez której nie ośmielilibyśmy się w tej sytuacji mówić głośno i we własnym imieniu. Ale do odbudowy »ja« ona nie wystarczy. Jest to praca wymagająca nie tylko pewności siebie, ale też swoistej »odwagi niepewności« - bo trzeba czasem odwagi, aby przyznać, że czegoś nie wiemy, że świat jawi się nam niejasny, a własne »ego« - mgławicą. Rzetelnej pracy wymaga wydobycie z tej mgławicy jakiegoś kształtu, tym bardziej że praca ta nigdy nie zostanie zakończona, bo »ja« według Gombrowicza jest czymś, co wciąż się formuje w starciu z rzeczywistością i innymi ludźmi, nigdy nie osiąga postaci ostatecznej". Nowym szefem Telewizji Polskiej został Jan Dworak, producent filmowy i telewizyjny. Urodzony w 1948 roku, karierę zawodową rozpoczynał w latach 70. w pismach sportowych. Redaktor “Opinii", pisma Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO), współtwórca podziemnego ruchu wydawniczego, w stanie wojennym internowany. Uczestnik obrad “okrągłego stołu", po odejściu Tadeusza Mazowieckiego na stanowisko premiera - redaktor naczelny “Tygodnika Solidarność". Współzałożyciel Stowarzyszenia Niezależnych Producentów Filmowych i Telewizyjnych (obecnie: Krajowa Izba Producentów), współwłaściciel (wraz z Maciejem Strzemboszem) firm producenckich “Studio A" oraz “Prasa i Film", które w swoim dorobku mają filmy fabularne (m. in. “Weiser" i “Czas zdrady" Wojciecha Marczewskiego), spektakle Teatru Telewizji, filmy dokumentalne, programy publicystyczne i rozrywkowe, seriale komediowe (“Miodowe lata", “Kasia i Tomek"). “Chciałbym doprowadzić do tego, aby informacja w telewizji była obiektywna, rzetelna, wszechstronna, dociekliwa, aby w tej telewizji było więcej filmów, więcej polskiego teatru. Czas, aby telewizja publiczna zbudowała swój autorytet" - mówił nowy prezes w radiu RMF FM. Dwa polskie filmy dokumentalne: “Marsz żywych" Grzegorza Linkowskiego i Grzegorza R. Wróblewskiego oraz “Pokolenie ’89" Marii Zmarz-Koczanowicz zakwalifikowały się do udziału w największym na świecie festiwalu telewizyjnym w Nowym Jorku. Bohaterom filmu Zmarz-Koczanowicz, polskim trzydziestolatkom, poświęciliśmy w 2002 roku " ". Ukazała się nowa płyta Krystiana Zimermana - dwa koncerty fortepianowe Rachmaninowa, wykonane w towarzystwie Boston Philharmonic Orchestra pod dyrekcją Seiji’ego Ozawy. W Teatrze Narodowym trwa przegląd twórczości Jerzego Grzegorzewskiego. Spektakle w jego reżyserii można oglądać do 7 lutego. Krzysztof Warlikowski wystawił w amsterdamskim teatrze Toneelgroep “Mówiąc językami", sztukę australijskiego dramaturga Andrew Bowella, poświęconą kryzysowi międzyludzkich relacji we współczesnym świecie. W londyńskiej Tate Modern otwarto retrospektywę słynnego rumuńskiego rzeźbiarza Constantina Brancusiego (1876-1957). O świcie 31 stycznia do księgarń polskich trafił “Harry Potter i Zakon Feniksa" - piąta część cyklu Joanne K. Rowling. "Ugresić demaskuje świat dzisiejszej literatury. Rządzą nim producenci książek, którzy książek jednak nie czytają, bo w świecie tym pełnią funkcję pośredników giełdowych. Książka, którą dostaje do ręki naiwny, żyjący w nieświadomości czytelnik, to w większym stopniu dzieło agenta, wydawcy, redaktora i speca od marketingu niż autora - książkę "Czytanie wzbronione" chorwackiej pisarki i tłumaczki Dubravki Ugresić recenzuje Jerzy Jarniewicz. - Wartość artystyczna nie ma znaczenia, ważne jest, czy książka idzie. A jeśli idzie, staje się bestsellerem, czyli trafioną inwestycją. W fenomenie bestsellera, w którym Ugresić dostrzega projekcję zbiorowej, głęboko antyintelektualnej tęsknoty za jedną, jedyną książką, ujawnia się swoisty demokratyzm rynku, bo bestsellerem może stać się wszystko: książki Paula Coelho, z których »duchową siłę« czerpie Madonna i (wirtualne, jak dotąd) pamiętniki Moniki Lewinsky". Jak podaje portal www.wirtualnemedia.pl, 52 proc. dorosłych Polaków nie sięga po książkę. Ponad 70 proc. nie rozumie prostych tekstów, tabel i wykresów zamieszczonych w książkach i prasie. Tylko 32 proc. regularnie czyta jakiś dziennik. Sylwester Latkowski, autor m.in. głośnych filmów “Blokersi" i “Klatka", przygotowuje dokument poświęcony życiu zakonu kamilianów. Jednym z bohaterów będzie ks. Arkadiusz Nowak. Rząd opowiedział się za preferencyjną, 7-procentową stawką VAT dla platform telewizji cyfrowych. Lobbująca za tym rozwiązaniem “Cyfra +" zadeklarowała, że niższy podatek umożliwi utrzymanie na dotychczasowym poziomie abonamentu oraz kwot przeznaczanych na polskie produkcje artystyczne i sport. Według przygotowanego na zlecenie “Newsweeka" sondażu, Tomasz Lis, dziennikarz TVN, miałby poważne szanse zwycięstwa, gdyby zdecydował się na udział w wyborach prezydenckich. Wchodząc do ewentualnej drugiej tury wyborów, przegrałby jedynie z Jolantą Kwaśniewską. Niespodziewaną konsekwencją tych informacji jest... zawieszenie Lisa przez zarząd TVN, który chciał, by dziennikarz publicznie oświadczył, że nie zamierza ubiegać się o prezydenturę. Lis zgodził się jedynie na stwierdzenie, że nie będzie brał udziału w życiu politycznym, dopóki pracuje w TVN. "Dwa lata temu pomysł na kandydowanie Kwaśniewskiej był postrzegany jako środek zaradczy na sukcesy Leppera. Czasy się jednak zmieniły i na barki pierwszej damy spada jeszcze większe brzemię: teraz ma przeciwstawić się całej zohydzonej klasie politycznej - medialny wizerunek Jolanty Kwaśniewskiej jako kandydatki na prezydenta analizuje Marek Wróbel w styczniowym numerze "Press". - Pani prezydentowa jest też potrzebna jako dyżurny antypolityk. Od wielu miesięcy trwa w mediach festiwal kompromitowania klasy politycznej, więc dla przeciwwagi niezbędny jest przykład pozytywny. Głównym zagrożeniem jest fakt, że Jolanta Kwaśniewska tak naprawdę wcale nie jest apolityczna. Należy do konkretnego układu. Mistrzostwo jej taktyki polega jednak na przekonywaniu ogółu, że do układu nie należy". Laureatką plebiscytu Programu III Polskiego Radia “Srebrne usta" została Renata Beger za wypowiedź: “Biada temu pięknemu i historycznemu miastu Kraków! Biada krakowskiej inteligencji, jeśli w Sejmie musi ją reprezentować poseł Jan Maria Rokita. Panie pośle - Janie Mario Rokito - jest pan z wykształcenia prawnikiem. Ukończył pan najbardziej szacowną uczelnię w kraju, a opowiada pan publicznie głupoty i rzuca pan bezpodstawne oskarżenia na innych, będąc sam w gorszej sytuacji prawnej".

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 06/2004

Podobne artykuły

Obraz tygodnia
Według badań przeprowadzonych przez Zakład Badań Czytelnictwa Biblioteki Narodowej w Warszawie około połowa Polaków w ogóle nie czyta książek. Jako osoby mające systematyczny kontakt z książką (przynajmniej siedem książek rocznie) ocenia się 17 proc. społeczeństwa.
W Stanach Zjednoczonych ukazały się wiersze zebrane Zbigniewa Herberta. 600-stronicowy tom "The Collected Poems 1956-1998" sprzedał się w nakładzie 15 tys. egzemplarzy i zbiera znakomite recenzje. "Gazeta Wyborcza" cytuje m.in. Charlesa Simica z "The New York Review of Books": "Choć Herbert nie zdążył otrzymać Nobla jak Miłosz czy Szymborska, z pewnością zasługuje na to, aby być w ich towarzystwie. Z tej trójcy jest poetą najbardziej oryginalnym i obdarzonym największym poczuciem humoru".
W Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie odbyła się prezentacja książki "Ewangelia według Judasza", której autorzy - poczytny pisarz Jeffrey Archer i biblista prof. F. Moloney - próbują przedstawić historię Jezusa z punktu widzenia Judasza. Książka trafi do księgarń 14 krajów, w Polsce wydał ją Rebis.
Nagrodę im. Karla Dedeciusa, przyznawaną po raz trzeci przez Fundację Roberta Boscha dla polskich tłumaczy literatury niemieckojęzycznej i niemieckich tłumaczy literatury polskiej, otrzymają w roku 2007 Tadeusz Zatorski i Martin Pollack. Tadeusz Zatorski jest autorem przekładów dzieł m.in. Heinricha Heinego, Heinricha Bölla, Maxa Webera oraz myśli i aforyzmów Georga Christopha Lichtenberga. Martin Pollack ma w swoim translatorskim dorobku książki Ryszarda Kapuścińskiego, Henryka Grynberga, Wilhelma Dichtera i Michała Głowińskiego.
Tymczasowym dyrektorem Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie została Elżbieta Ofat, dotychczas odpowiedzialna za sprawy administracyjne i operacyjne placówki.
Obraz tygodnia
"Tematyka naszego teatru jest bardzo dotkliwa, lubimy opowiadać radykalne i drastyczne historie. Wolę te losy ludzkie zanalizować na scenie niż zobaczyć w życiu. W moim przypadku przekładanie na teatr niektórych historii (trudno mi sobie nawet wyobrazić. że kiedykolwiek będą mogły na mnie spaść) bardzo pomaga. Jakbym się przyglądał kryształowej kuli. To, co tu mamy, to rodzaj laboratorium, akwarium, black boxa, w którym analizujemy sytuacje międzyludzkie i odnosimy je do rzeczywistości i kosmosu - mówi w wywiadzie udzielonym "Didaskaliom" Grzegorz Jarzyna, dyrektor warszawskiego Teatru Rozmaitości. - To bardzo istotne, bo po to narodziliśmy się, by choć trochę zrozumieć naturę życia i śmierci, to nasz cel. Wyobrażam sobie, że po to żyjemy, żeby na starość, a może już wcześniej, być gotowymi na śmierć. Spełnienie życia następuje wtedy, gdy człowiek mówi o śmierci jak o następnym ciekawym etapie. Następuje pogodzenie z rzeczywistością, naszą naturą, kosmicznym obrotem. To jest mój cel życiowy i to na pewno przekłada się na podejmowane przeze mnie w przedstawieniach tematy. Mechanizm jest dość prosty, walczący, wznoszący się, dialektyczny. Ciągle mam poczucie, które zżerało Sydneya Price’a z Witkacego: »jest we mnie dwóch ludzi, którzy walczą o kogoś trzeciego, tym trzecim chciałbym być«. Dobrze znamy pierwszego, drugiego, uczestniczymy w dialektyce życia i znoszenia się różnych wartości, ale tak naprawdę chcielibyśmy być tym trzecim. A nie wiem, gdzie on jest".
W lutowym numerze dwumiesięcznika znajdziemy też m.in. artykuł o Ośrodku Pogranicze oraz blok materiałów poświęconych Tadeuszowi Kantorowi. Warte zachodu jest - uważa Krystian Lupa - "porównanie tworu Kantora do tworu poszukiwanego przez teatr współczesny. (...) Bo i dziś chodzi o stworzenie w teatrze postaci rytuału, człowieka, który by podjął walkę z człowiekiem dziennym, z człowiekiem fałszywej drogi naszej kulturowej i cywilizacyjnej generacji".
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, kierowana przez Elżbietę Kruk, zdecydowała się nałożyć na Polsat karę w wysokości 500 tys. złotych za wyemitowanie rozmowy Kuby Wojewódzkiego z Kazimierą Szczuką, podczas której krytyczka przedrzeźniała głos Magdaleny Buczek, niepełnosprawnej, z anteny Radia Maryja animującej działalność podwórkowych kółek różańcowych dzieci. Przewodnicząca KRRiTV napisała też list do redaktor naczelnej radia Tok FM, karcąc stację za to, że w jednym z programów satyrycznych wyemitowała ona m.in. wierszyk krytykujący prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Członkowie rady nadzorczej TVP ujawnili z kolei, że Elżbieta Kruk wywierała na nich naciski, by - do czego jednak nie doszło - w trybie natychmiastowym odwołali zarząd TVP z prezesem Janem Dworakiem i powołali zarząd nowy, jednoosobowy, kierowany przez Janusza Pietkiewicza.
Zdaniem Rady Etyki Mediów decyzja KRRiT w sprawie Kazimiery Szczuki jest niesłuszna, gdyż w jej wypowiedzi nie można dostrzec "kpiny z niepełnosprawnych", czym umotywowano nałożenie kary. I choć program Wojewódzkiego mógł obrażać uczucia religijne, nawet w tych okolicznościach Rada "nie uznaje za właściwe nakładanie kar finansowych na nadawców, gdyż pogłębia to podziały w społeczeństwie, utrudnia porozumienie i zrozumienia granic wolności wypowiedzi, a przede wszystkim umacnia postawy ekstremalne".
Tymczasem Trybunał Konstytucyjny uznał, że sprzeczne z konstytucją jest powoływanie przewodniczącego KRRiT przez prezydenta, a w ten właśnie sposób objęła stanowisko Elżbieta Kruk.
Nowy szef Narodowego Centrum Kultury 27-letni Marek Mutor rozpoczął urzędowanie od zwolnienia większości pracowników działu zajmującego się programem Znaki Czasu, czyli koordynujących zakupy sztuki współczesnej przez Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Program będzie w tym roku dysponował kwotą 2,5 mln zł. Do pracy przyjęto natomiast dwie osoby, mające zająć się programem Patriotyzm Jutra o budżecie 5 mln zł. Mutor - działacz stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego "Zawisza" oraz były szef wrocławskiego biura poselskiego Kazimierza M. Ujazdowskiego, dziś ministra kultury - rozpoczął także akcję "Śpiewająca Polska", mającą doprowadzić do powstania 300 szkolnych chórów. Hasło akcji brzmi: "Niech się Polska rozśpiewa, niech piosenką rozbrzmiewa, by piękniejszy był świat".
"Wielu chce postępować, tak jak "poseł Tomczak z LPR, który zniszczył instalację Cattelana w Zachęcie, występując rzekomo w obronie Kościoła i wiary. To są akcje motywowane ideologicznie i politycznie. Ideologia zaślepia, a wiara i chrześcijaństwo nie mają z nią nic wspólnego. To jest przecież wykorzystywanie religii do własnych celów politycznych. Klasycznym przykładem podobnego idiotyzmu była akcja przeciwko Teatrowi Wierszalin Piotra Tomaszuka, kiedy jacyś posłowie czy radni twierdzili, że Wierszalin obraża uczucia religijne, w związku z czym należy cofnąć mu dotacje publiczne. To jest kompletny absurd, obnażający totalną ignorancję »przedstawicieli narodu«, tym bardziej że akurat Tomaszuk w wielu sztukach odwołuje się właśnie do chrześcijaństwa - mówi ks. Andrzej Luter w rozmowie z dziennikarzem "Rzeczpospolitej". - Myślę, że - niestety - w różnych rejonach polityki mogą pojawiać się ludzie motywowani ideologicznie, żeby nie powiedzieć fanatycznie, których nie stać intelektualnie na refleksję dotyczącą sztuki. Coś zobaczą, coś im się skojarzy i od razu krzyczą: likwidować! cofać dotacje! zamykać! bojkotować!".
Obraz tygodnia
"Ostatni przełom w polskim życiu literackim, zresztą przez wielu kwestionowany, miał miejsce mniej więcej 15 lat temu. Potem trudno mówić o przewrotach generacyjnych. To pokaźna zmiana w stosunku do ostatnich dziesięcioleci PRL-u. Życie literackie potoczy się teraz zupełnie inaczej. Nie ruchy artystyczne czy przełomy będą je naznaczać, ale indywidualności. Nie wiem, czy takie prędko się pojawią, ale należy się liczyć, że co pewien czas narodzi się ciekawy pisarz, interesująca postać o bogatej wyobraźni, której w dodatku nie będą szczędzić braw krytycy i media, łase na takie okazje. To zjawisko zresztą obserwujemy już od pewnego czasu. Wprawdzie na razie są to efemerydy, które szybko po pierwszym sukcesie znikają, albo też się nie sprawdzają, ale to tak już będzie: autorzy jednej książki. Przykłady narzucają się same, głównie w prozie - Tryzna i »Panna Nikt«, Libera i »Madame«, Masłowska i »Wojna polsko-ruska« - mówi w "Toposie" Julian Kornhauser. - Sprawa druga: powszechność twórczych zachowań. Nie ma już jednego, skonsolidowanego środowiska, które się kiedyś podtrzymywało na duchu, tworzyło kodeks wartości i centrum opinii. Obecna wielość, różnorodność propozycji, związana z decentralizacją wydawniczą i brakiem sita selekcyjnego, powoduje zanik, jak myślę, gestów buntowniczych. Skoro można wyeksplikować w każdej chwili swoją własną wizję, trudno spodziewać się zbiorowych zrywów, mających na celu przełamanie jakiejś dominującej konwencji. Zatem powolna praca nad sobą, wybuch indywidualności, pojedyncze dzieła. A potem czekanie na to, by autor się usamodzielnił, zmężniał, nie poddał prawom rynku i nie dał się podejść kulturze masowej, co spotkało już wielu, nie tylko młodych. A to jest największe zagrożenie". Nowy numer sopockiego dwumiesięcznika (2006, nr 3) poświęcony jest twórczości obchodzącego 60. urodziny Juliana Kornhausera. O poecie, prozaiku, krytyku, tłumaczu, slawiście piszą m.in. Tadeusz Sławek, Andrzej Zawada, Tomasz Cieślak-Sokołowski, Krzysztof Kuczkowski, Adrian Gleń...
W wieku 97 lat zmarł w Warszawie Juliusz Wiktor Gomulicki - historyk literatury, edytor, bibliofil, syn Wiktora Gomulickiego, autora "Wspomnień niebieskiego mundurka". Opublikował setki artykułów poświęconych literaturze trzech ostatnich stuleci, historii Warszawy, której był znakomitym znawcą, a także tekstów wspomnieniowych; część z nich znalazła się w tomach "Zygzakiem" (1981) i "Aleje Czarów" (2000). Jego najważniejsze prace edytorskie dotyczyły dzieł Norwida ("Wiersze", 1966; "Pisma wybrane", 1968; "Pisma wszystkie", 1971-76).
Andrzej Hudziak, odtwórca roli Mirona Białoszewskiego w filmie "Parę osób, mały czas" Andrzeja Barańskiego, otrzymał nagrodę za najlepszą rolę męską na 41. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Karlowych Warach. Za najlepszy dokument uznano na tymże festiwalu "Z punktu widzenia emerytowanego nocnego portiera" Andreasa Horvatha, który po latach sportretował bohatera obrazu Krzysztofa Kieślowskiego.
20 lipca we Wrocławiu rozpoczyna się 6. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty. W konkursach, przeglądach i retrospektywach zostanie zaprezentowane ponad 500 filmów fabularnych i dokumentalnych. Szczegóły: www.eranowehoryzonty.pl
"Na czym polega fenomen nowej polszczyzny? Niepostrzeżenie władzę nad nami przejął język, który zwykłość i prostotę opisuje zdumiewającym żargonem. Zdarzenia potoczne tłumaczy słownictwem doniosłym i pełnym powagi... Są dwa miejsca, w których najwyraźniej widać tę przemianę. Pierwsze - to obrzeża miast, niewielkie miejscowości i pobocza dróg. Przestrzeń rzemiosła, drobnych przedsiębiorców i biznesów lokowanych w przyziemiach czy garażach domów jednorodzinnych. Peryferia przywłaszczyły i przemęłły po swojemu język zarezerwowany dla zdarzeń ważnych i wysokich, odmieniając na wszelkie możliwe sposoby kilka jego składników. »Studio«, »system«, »świat«, »salon«, »lider«. Przyrostek »-ex« nadający nazwie szlif internacjonalny. Studio gorącej wody. Świat plastiku. Świat materacy. Zbyszko company. Śrubex - lider na rynku materiałów śrubowych. Lider grupy zakupowej, Vładex. Nie trzeba nawet jeździć na przedmieścia. Nie tylko »centrum, lider, świat«... Nie ma już pokojówek, na ich miejsce weszła »służba pięter«. Zniknęła gdzieś zwykła sprzedaż, zastąpiły ją »działania sprzedażowe«. Poszukiwani są »kierownik produktu« i »koordynator logistyki« - pisze w "Gazecie Wyborczej" Michał Olszewski. - Urosła w nas podświadoma niechęć do nazywania niektórych czynności po imieniu. Stąd stylista fryzur zamiast fryzjera. Nazwa kojarząca się ze światem wysublimowanym i pachnącym wygrywa z lokalem oklejonym wypłowiałymi fotografiami modeli z lat 70., w którym poirytowany starszy pan ostrzy brzytwę na pasku. Nowy język nie tylko uwzniośla, ale również odcina niepotrzebne skojarzenia, zastępując je innymi - z rzeczywistości luksusowej i odświętnej".