Reklama

Na skróty

Na skróty

29.08.2004
Czyta się kilka minut
W wieku 82 lat zmarł Elmer Bernstein, amerykański kompozytor filmowy. Skomponował muzykę do ok. 200 filmów, m.in do “Zabić drozda", “Siedmiu wspaniałych", “Wieku niewinności", “Mojej lewej stopy". Czternastokrotnie był nominowany do Oscara, ale nagrodę Akademii Filmowej otrzymał tylko raz. Adres Czesława Miłosza: “Czy wracając do Krakowa, powrócił Miłosz z wygnania? - pyta Jerzy Jarzębski (“Newsweek", nr 34). - I tak, i nie". Był wiecznym wygnańcem, wygnańcem po trzykroć: “Raz jako człowiek po prostu, czyli wygnaniec z raju na »ziemski padół«; po wtóre jako pisarz - istota wyosobniona z ludzkiej rzeszy, odmieniec, wróg tego, co banalne i powszechnie przyjęte; na koniec jako emigrant (...). Ciekawe, co stałoby się z nim, gdyby nie Nobel - i gdyby nie rozpad komunistycznego systemu. Czy zostałby zauważony w Ameryce? Mimo wszystko tak, bo przecież tuż przed Noblem otrzymał prestiżową nagrodę Neustadt, a przy tej okazji Brodski nazwał go największym poetą XX wieku. Ale jego rola byłaby z pewnością inna: pozostałby może na Grizzly Peak i snułby dalej nowe wersje Widzeń nad Zatoką San Francisco. To odosobnienie dałoby mu dystans i czystość widzenia spraw dotyczących człowieka w ogóle, wrażliwość na kwestie dotyczące wartości i ich losu w świecie relatywizmu czy rozmaitych niby to naukowych prób wyłgania się z tego, co najważniejsze: szukania prawdy i łagodzenia bólu istnienia. Ten Miłosz z Berkeley, Miłosz - autor »Ziemi Ulro«, byłby jednak, przy całej niezwykłej sile swego przesłania, człowiekiem nieco bezradnym wobec świata. (...) Kim mógł i kim stał się po triumfalnym powrocie do krajowego czytelnika? Mógł być bez wątpienia narodowym pomnikiem i punktem odniesienia. Mógł też oddać się urokom powszechnej akceptacji i wielbienia. A jednak sprawy potoczyły się trochę inaczej. Nie, nie było tak, rzecz jasna, aby mu nie kadzono i nie palono świeczek. Ale akceptował te karesy tylko do pewnego stopnia. Powróciwszy do kraju, Miłosz zaczął zabierać głos w wielu publicznych sprawach, zabierał bezkompromisowo i nie dbając o powszechny poklask. Mówił, co mu się podoba, a czego nie znosi, czy to w życiu publicznym, czy w polskiej tradycji. To sprawiło, że ten noblista o niekwestionowanym na pozór autorytecie stał się autorem często i bezkompromisowo atakowanym... zarzucano mu wręcz, iż jest »wrogiem polskości« i wszystkiego, co »nasze«. (...) Gdzie istota losu poety? Może w uświadomieniu sobie, że nigdy i nigdzie nie będzie u siebie, ale to nie zwalnia go z wpatrywania się w »blask na wodach czarnej rzeki« (...) Co mu w tym dopomaga? W tej samej mierze rozum, co uczucie, bo wygnaniec kocha mocniej niż inni ludzie, nigdy bowiem nie wie, jak długo będzie mógł się cieszyć tym, co posiada, i tym, na co patrzy. O tej okrutnej prawdzie przypomniała mu niedawna śmierć żony. Wygnany po raz ostatni - z naszego kosmosu, podążył śladem Carol. Pozostał po nim świat wygnańca: ogromnych wymiarów dzieło-budowla, którą wzniósł na ruinach wielu realnych światów, aby w ciągłej ucieczce zostawić po sobie jakiś niezmienny adres". “Robiono z niego pisarza politycznego - pisze o Poecie Stefan Chwin w “Rzeczpospolitej" - co przyjmował niechętnie. Do dziś wielu (...) ma go za patrona i wychowawcę antytotalitarnej opozycji, choć on sam nigdy nie pretendował do takiej roli. (...) Wzdragał się przed rolą »świadka koronnego epoki totalitaryzmów«, jaką mu przypisywano. Jeśli pisał o piekle XX wieku, to tylko jako o jednym z rodzajów ludzkiego piekła (...). Jego »Zniewolony umysł« opozycja w Polsce spłyciła, sprowadzając do roli przewodnika po duchowych kazamatach stalinizmu, tymczasem to osobliwe dzieło mówiło o prawdziwie fatalnej sile idei Hegla i Marksa, z którą nowoczesna myśl - był o tym przekonany - nie mogła sobie poradzić. (...) Najmocniejsze w jego pisaniu było to, co poza- i ponadhistoryczne - głębokie rozpoznanie sytuacji egzystencjalnej człowieka, refleksja nad czasem i naszym miejscem w kosmosie". Teatr Pieśń Kozła zdobył główną nagrodę na edynburskim Festiwalu Fringe oraz nagrodę dziennikarzy za “Kroniki - obyczaj lamentacyjny". Offową grupę z Wrocławia założyli przed siedmiu laty Grzegorz Bral i Anna Zubrzycka. Wiosną tego roku Teatr występował w słynnym nowojorskim teatrze La MaMa. Plakat z oryginalnym logo “Solidarności", autorstwa Jerzego Janiszewskiego, miał być sprzedany zagranicznemu kolekcjonerowi za 12 tys. euro. Od czterech lat wisiał na wystawie w Sali BHP w Stoczni Gdańskiej, gdzie przed 24 laty podpisano Porozumienia Gdańskie. Komisja Krajowa NSZZ “S" postanowiła odkupić plakat, ale pojawiły się wątpliwości, czy to pierwodruk. Oryginał prawdopodobnie zaginął. Właścicielka zabrała plakat z wystawy. W krakowskim Bunkrze Sztuki na wystawie ,,Młoda sztuka / czujni -równoległy świat - Polska 50 stopni//N-52stopni//N" swoje obrazy, fotografie, filmy prezentuje ośmiu artystów krakowskich m. in.: Marta Deskur, Małgorzata Markiewicz, Rafał Bujnowski, Oskar Dawicki, Marcin Maciejowski. Młodzi zaprezentowali się najpierw w Lille podczas Sezonu Polskiego. “To wystawa zabawna i inteligentna - czytamy w krakowskiej “Wyborczej". - Ma jednak poważny mankament - jest niewielka i pozostawia niedosyt. Trudno uwierzyć, że w Krakowie nie ma więcej artystów, których warto by zaprezentować Francuzom lub że ci wybrani nie mogliby się pochwalić kilkoma jeszcze równie ciekawymi pracami". Prezentacja “czujnych" potrwa do 5 września. Topolski w Collegium Maius. W Muzeum Uniwersyteckim UJ trwa wystawa rysunków i grafik Feliksa Topolskiego, który od 1935 r. mieszkał w Anglii. W latach 30. artysta współpracował z “Wiadomościami Literackimi", podczas wojny i później - z pismami brytyjskimi. Topolski portretował ludzi sławnych, utrwalił dramaty XX wieku, np. wojnę w Kongu czy w Indochinach. Brytyjczycy uznali go za “zwierciadło czasu". W Zielonej Górze rozpoczął się festiwal miłośników polskiej literatury fantasy Polcon 2004. Gatunek ten przeżywa u nas boom: książki Andrzeja Sapkowskiego rozeszły się w łącznym nakładzie 900 tys. egzemplarzy; popularnością cieszą się także pisarze młodsi od autora sagi o Wiedźminie, np. Andrzej Pilipiuk czy Jacek Dukaj. Rodzima fantasy zdobywa popularność za granicą. Pani Waniek woli młodych: “Szykuje się wojna programowa między stacjami telewizyjnymi - donosi “Rzeczpospolita". - TVN zapowiada ostrą walkę z TVP i Polsatem". Jesienią w Polsacie pojawi się talk-show Tomasza Lisa, w TVN - Piotra Najsztuba. Jacek Żakowski będzie miał program w TVP. W TVP być może zmienią się szefowie “Wiadomości" i “Panoramy". Jolanta Pieńkowska prawdopodobnie zostanie zesłana na placówkę w Londynie. Telewizja publiczna podpisze kontrakt z Moniką Olejnik, czemu w “Przeglądzie" dziwi się Danuta Waniek: “Kiedy dowiedziałam się o powrocie Moniki Olejnik, zapytałam Grzywaczewskiego, czy to jest ta zapowiadana nowość? Po co ten odgrzewany kotlet? Nie macie na wydziale dziennikarstwa młodych?". Przewodniczącej KRRiTV nie podoba się też program Jana Pospieszalskiego emitowany w Dwójce. Odpowiedzialnością za jego pojawienie się obarcza szefową Dwójki: “Oto Nina Terentiew. Zawsze siedziała w Pałacu Prezydenckim w pierwszym rzędzie, a teraz poleciała z nowym zarządem do Watykanu. Zastanawiam się, skąd ta gibkość?". Będzie wojna! “Rzeczpospolita" o zacnych katolikach. ,,Niedawno »Tygodnik Powszechny« piórem Anny Matei (komentarz “Zamoyscy na Kozłówce", “TP" nr 30 - przyp. js) zaniepokoił się skutkami wyroku sądowego przyznającego spadkobiercom ordynacji Zamoyskich z Kozłówki prawo do wyposażenia pałacu na podstawie dekretu o reformie rolnej" - przypomina Maciej Rybiński. “Zdaniem zacnego katolickiego pisma prawo własności powinno być uzależnione od wartości - materialnej, historycznej i artystycznej. Jeśli ktoś ma cynową łyżeczkę do herbaty, może mieszać nią spokojnie, ale jeśli ma łyżeczkę złotą, którą cyzelował Cellini, trzeba mu ją zabrać, w żadnym razie nie zwracać, niech miesza palcem, a Cellinim może mieszać tylko państwo. (...) Skąd się w czcigodnych katolikach krakowskich bierze przekonanie, że własność może być skutecznie sprawowana tylko wtedy, kiedy jest bezwartościowa?". Parafrazując cytowaną kiedyś tu złotą myśl Bronisława Wildsteina: ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że “Rzeczpospolita" istnieje tylko po to, by cytować “Tygodnik". I mieszać. Nie cukier palcem, ale piórem w głowie.
(

(js)

4

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]