Język polityków. W "Odrze" (nr 2) rozmowa z prof. Ireną Kamińską-Szmaj, autorką prac o politycznym języku II i III RP, przygotowującą obecnie książkę "Język agresji w życiu publicznym. Zbiór inwektyw politycznych XX wieku". "Język III RP bardzo przypomina ten z okresu II RP, choć jest - przykro to mówić - bardziej prostacki i niedowcipny. Fantazja w tworzeniu obraźliwych wyrażeń była w międzywojniu zdecydowanie większa. Za mało jest w dzisiejszym polskim życiu politycznym zabawy. Jest za to ostra walka, w której niewiele mamy teatru, za to bardzo dużo ringu. Za mało ironii, za dużo ciosów poniżej pasa". Mistrzem inwektyw był Piłsudski: "Używał mocnych słów, obrażał ludzi, jednocześnie jednak potrafił mówić językiem bardzo pięknym, pełnym wyszukanych literackich metafor. Potrafił po prostu dobrać odpowiednie słowa do sytuacji. W wypadku dzisiejszych polityków nie mamy pewności, że potrafią posługiwać się innym językiem niż ten, którym mówią do siebie z trybuny sejmowej i do nas za pośrednictwem mediów". Dziś język polityki podporządkowany jest mediom: nie liczą się argumenty, lecz krótkość i dosadność wypowiedzi. Język polityki dostosowuje się do języka ulicy, bo politycy zakładają, że tam jest jej podstawowy elektorat, następuje więc legitymizacja agresji i wulgaryzmów. W lutowej "Odrze" warto też polecić blok prezentujący twórczość pisarzy austriackich: noblistki Elfriede Jelinek, Ilse Tielsch, Thomasa Bernharda oraz szkic o "Wiener Gruppe - mało znanym etapie poezji konkretnej".
Spór o Muzeum Sztuki Współczesnej. Rozstrzygnięto międzynarodowy konkurs architektoniczny na projekt warszawskiego Muzeum Sztuki Współczesnej; zwycięzcą został Szwajcar Christian Kerez. Projekt jest minimalistyczny i oszczędny, nawiązuje do awangardy XX wieku. Muzeum będzie budowane w latach 2010-2013. Kerez jest zafascynowany możliwością realizacji swojego projektu obok Pałacu Kultury, który jego zdaniem "stał się ikoną Warszawy, tak jak Wieża Eiffla w Paryżu". "Pałac, jak i powojenny modernizm, mogą nie być lubiane z powodu kontekstu politycznego, w którym powstały - mówi w "Gazecie Wyborczej". - Ale ja tego politycznego zaplecza nie mam. Kiedy patrzę na miasto, nie widzę jego historii, ale jego przestrzeń". Projekt wywołał burzę - na znak protestu do dymisji zamierza się podać Tadeusz Zielniewicz, dyrektor Muzeum, wspiera go Rada Programowa z Andą Rottenberg na czele. Zielniewicz zabiega o poparcie dla wyróżnionego w konkursie fińsko-polskiego projektu zespołu ALA Architects Ltd. / Grupa5 Architekci. O kontrowersjach wokół wyników konkursu pisze w tym numerze Bogusław Deptuła.
"Gejowska fantazja na motywach narodowych". W TR Warszawa odbyła się premiera "Aniołów w Ameryce" w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego. Dramat Kushnera (pisaliśmy o nim w "TP" nr 8/07) porusza kwestie homoseksualizmu i AIDS, co - jak zauważa Roman Pawłowski - przestaje być w Polsce abstrakcją. "Tożsamość seksualna jest częścią naszej natury - mówi Warlikowski w "Dzienniku" - Nie zabrałbym się za »Anioły«, gdybym nie był pewien, że to uniwersalny tekst. Ten dramat przez swoją epickość ma szekspirowski wymiar. Ma ambicję myślowego zagarnięcia świata, stawiania pytań o naturę człowieka, choroby, społeczeństwa, homoseksualizmu, polityki czy naszych relacji rodzinnych". "To najbardziej polityczne z przedstawień Warlikowskiego - pisze Pawłowski - chociaż o polityce nie mówi wprost. Reżyser pokazuje jej destrukcyjny wpływ na relacje między ludźmi: słowem tabu jest tu słowo "homoseksualizm" (...). Warlikowski wydobywa ze sztuki Kushnera temat samotności człowieka Zachodu, który w chwili próby, jaką jest śmiertelna choroba, nie znajduje oparcia ani w dotkniętej kryzysem rodzinie, ani w religii". Pawłowski chwali aktorów: Andrzeja Chyrę, Macieja Stuhra, Jacka Poniedziałka, Stanisławę Celińską, Danutę Stenkę i Maję Ostaszewską. O spektaklu Warlikowskiego pisze w tym numerze "TP" Anna R. Burzyńska.
Po 57. Berlinale. Berlińskiego Złotego Niedźwiedzia otrzymał chiński film "Małżeństwo Tui" w reż. Wang Quana, jednak zdaniem wielu krytyków najwybitniejszym dziełem prezentowanym w Berlinie był film Jiřiego Menzla "Obsługiwałem angielskiego króla" według prozy Bohumila Hrabala.
"Strajk", najnowszy film Volkera Schlöndorffa, budził kontrowersje już w chwili, gdy twórca "Blaszanego bębenka" przystąpił do realizacji opowieści o Annie Walentynowicz. Tuż przed premierą grupa weteranów "Solidarności" stwierdziła, że film obraża bohaterkę Sierpnia i uderza w etos "S", dawni związkowcy zagrozili procesem, domagając się odszkodowań, a Walentynowicz zażądała wycięcia kilku scen i ich przeróbki, by były zgodne z jej życiorysem. Jednak Bogdan Lis, jeden z bohaterów Sierpnia, mówi: "Wszyscy zapominają, że to fabuła, a nie dokument". Film krytykuje Piotr Semka: "To marksistowskie spojrzenie na protesty z 1970 i 1980 r. spycha na dalszy plan motywacje patriotyczne i katolickie stoczniowców. I jeszcze jedno - uczynienie z postaci wzorowanej na Walentynowicz bohaterki filmu powinno być lekcją pokory dla Lecha Wałęsy, który zdawał się być pewien, że to on będzie głównym aktorem filmów o Sierpniu". Ciekawe, bo Lech Wałęsa film widział i mówi, że "udało się dobrze pokazać tamte czasy i ludzi". "Czy klękając na kolana przed hardą bohaterką filmu - pyta Barbara Hollender - można umniejszać rolę Wałęsy, który w »Strajku« jest bezbarwny i nieciekawy?". "Trzeba było samemu nakręcić superprodukcję na temat Sierpnia 1980 - zauważa Jan Wróbel - a nie płakać teraz, że »Strajk« nie przedstawia nas tak, jak powinien, a jego reżyser nie nakręcił »prawdy«". Producent gotów jest wypłacić odszkodowania, ale reżyser nie dokona zmian w filmie. Chciał, by "Strajk" był zrozumiały dla publiczności całego świata. "Jak to się mówi po angielsku: »It’s just a movie«, to tylko film".
Michnik vs Ziemkiewicz. Ugodą zakończył się proces, jaki naczelny "Wyborczej" wytoczył felietoniście "Newsweeka", który napisał, jakoby Adam Michnik "zrobił wszystko, aby w III RP nie zostały ujawnione nazwiska komunistycznych zbrodniarzy". Treść ugody sąd utajnił, choć wiadomo, że Michnik domagał się przeprosin i 50 tys. zł na cele społeczne. Adam Michnik nie złoży pozwu przeciw Rafałowi Ziemkiewiczowi za jego książkę "Michnikowszczyzna. Zapis choroby".
(js)
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














