Po pierwsze, skąd pewność autora co do kulturalnej niższości ludzi wykonujących pewne kategorie współczesnych zawodów? Po drugie, dlaczego do tych, którzy są w kulturalnym buszu, zaliczają się tylko magistrowie niektórych dyscyplin, a nie np. doktorzy lub profesorowie uprawiający te dziedziny? Czyżby stopień naukowy nobilitował do prawdziwej elity, a nie tylko tandetnej ,,neoelity"? Po trzecie, ,,i czego tam jeszcze" to kolejna fraza świadcząca o tym, że wymienione kierunki wykształcenia autor świadomie zalicza do gorszej kategorii wiedzy.
Pan Czyżewski mówi też, że “są jeszcze ludzie, którym smak życiu nadaje kultura wyższa - ludzie sfery intelektualno-artystycznej". Jest jeszcze inteligencja, “która nie odnajduje siebie ani w przedsiębiorczości, ani pseudo-kulturze medialnej, gdzie prawomocne staje się to, co się lepiej sprzedaje". Chciałbym dodać, że kultura wyższa nadaje smak nie tylko “ludziom ze sfery intelektualno-artystycznej", fenomeny medialne to także część ludzkiej kultury, a nie “pseudo-kultury", a “to, co się lepiej sprzedaje" przynosi ludziom dochody, dzięki którym może również istnieć popyt (choć marny) na dzieła artystyczne, literackie czy posiadanie wykształcenia uniwersyteckiego.
ADAM TAUKERT (Warszawa)
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














