Słowa zdumienia i oburzenia. Choć właściwie ostatnimi czasy żadne postępowanie władz kościelnych dziwić nie powinno.
Decyzja w sprawie księdza Adama Bonieckiego jest oburzająca.
W latach komunizmu Kościół walczył o wolność, w tym także wolność słowa. Dziś tę wolność odbiera.
Ostatnio Ksiądz dość często pojawiał się w mediach. I z każdą jego wypowiedzią byłam coraz bardziej zdumiona. Zdumiona, że w tym tłumie ludzi - niemających nic do powiedzenia, ale wykrzykujących swoje prawdy - jest człowiek tak mądry, inteligentny i niesamowicie spokojny. Wypowiedzi Księdza w "Kropce nad i" były bardzo wyważone, przemyślane. Nikogo nie obraził, nikomu swoimi słowami nie wyrządził krzywdy. W całej jego postawie tak wiele jest pokory. Dziś takich właśnie autorytetów szukają ludzie, także ludzie młodzi. Tymczasem Kościół robi wszystko, by zamknąć im usta. A może dobrze byłoby, żeby ludzie decydujący o tym, co wolno, a czego nie wolno, zamiast wydawać sądy i zakazy - usiedli i posłuchali tego, co mówi ksiądz Boniecki? Mogliby się wiele nauczyć.
Szanuję Księdza za odwagę mówienia prawdy i liczę, że jeszcze nie raz tą prawdę z jego ust usłyszę.
M.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.













