Reklama

Ładowanie...

Los jednego lotnika

Los jednego lotnika

31.10.2004
Czyta się kilka minut
Mój ojciec jest długoletnim czytelnikiem “TP", a ja z kolei interesuję się lotnictwem z czasów II wojny światowej (konkretnie tym, co się działo w powietrzu nad Polską). Naturalnym zatem ciągiem rzeczy tato przekazał mi list opublikowany w “TP" nr 33/04, w którym pani Wanda Bakinowska z Warszawy poszukiwała informacji o bracie lotniku, Konstantym Duninie-Horkawiczu. Służył w polskiej 1586. Eskadrze w Brindisi i zginął, lecąc na pomoc powstańczej Warszawie. Okazało się, że mam sporo informacji na ten temat, a zbiegiem okoliczności zadzwoniłem do autorki listu dopiero 28 sierpnia, dokładnie 60 lat po śmierci brata.
S

Sprawa zaginięcia załogi była zagadkowa. Ponieważ stracono z samolotem łączność, a po wojnie nie odnaleziono jakichkolwiek śladów maszyny, do niedawna przyjmowano, że samolot spadł do Adriatyku. Jednak ostatnie ustalenia wskazują, że samolot Dunina-Horkawicza, typu Halifax, rozbił się niedaleko Banicy przy granicy słowackiej. Na stronie internetowej, gdzie znajdują się niemieckie zgłoszenia zwycięstw powietrznych, znalazłem zgłoszenie pilota niemieckiego z godz. 2.33 z 28 sierpnia 1944 r. o zestrzeleniu Halifaxa w kwadracie mapy 25 Ost S SC 88, a tam właśnie leży Banica. Wymienienie Halifaxa przez niemieckiego pilota nie jest tutaj najważniejsze, ponieważ identyfikacja celu w nocy była bardzo trudna i często błędnie podawano typ maszyny. Istotne jest to, że mamy potwierdzenie (z datą i godziną) zestrzelenia maszyny w tym miejscu. Do pewności przybliżają nas znalezione przed kilku laty w Banicy elementy Halifaxa. Jeśli radiostacja samolotu nie działała, a załoga mimo to zdecydowała się na lot do Polski, mamy też wyjaśnienie, dlaczego utracono z samolotem łączność.

Lotników z Banicy pochowano we wsi Krzywa, w dwóch mogiłach, dopiero w marcu 1945 r. (być może przedtem mieli nieoznaczony grób w pobliżu miejsca katastrofy). W 1980 r. jedną mogiłę otwarto i ekshumowano szczątki na Cmentarz Rakowicki w Krakowie, gdzie spoczywają pod fałszywymi nazwiskami innej polskiej załogi zestrzelonej pod Olszynami na północ od Gorlic.

SZYMON SERWATKA

PS. Przygotowuję książkę na temat alianckich lotników zestrzelonych nad Polską w 1944 r. Każda fotografia i informacja jest dla mnie ważna. Wszystkich, którzy mogliby mi je przekazać, proszę o kontakt: Königsteiner Str. 124, D-65812, Bad Soden Niemcy, e-mail:

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]