Reklama

Literaci do reklam!

Literaci do reklam!

03.07.2015
Czyta się kilka minut
Pisarz Szczepan Twardoch objął placówkę dyplomatyczną: został mianowany ambasadorem marki Mercedes-Benz Polska
Szczepan Twardoch. Fot: Źródło Facebook
T

To nie pierwszy człowiek literatury, który współpracuje z tą firmą: wcześniej o wizerunek Mercedesa dbał Michał Rusinek, znany też jako ekspert orzeszków ziemnych Felix. O ile jednak szef Fundacji Szymborskiej z mercedesa miał korzystać służbowo, w ramach barteru, o tyle Twardoch będzie jeździć nim dla czystej przyjemności, bo zwyczajnie kocha samochody i “nigdy się z tą miłością nie krył”. Nie od dziś wiadomo, że miłość jest ślepa, i że dla miłości można zrobić wiele. Swoją drogą: czy mniej zasłużeni pisarze mogą zostać konsulami albo chociaż attache marki?

W opisie pod zdjęciem z Mercedesem, które umieścił na Facebooku, Twardoch opisuje swoje wrażenia z pierwszej przejażdżki: “Pamiętając o frajdzie jazdy zabytkową strich-achtą w nowoczesnym odpowiedniku tamtego wozu z wielką satysfakcją znalazłem dziś elementy wyposażenia zaprojektowane w ten sam, charakterystyczny dla Mercedesa sposób. Historyczna ciągłość marki zawsze była dla mnie ważna. Przyjemność z prowadzenia samochodu takiego jak CLS400, stworzonego dla kierowcy, należy zaś zarówno do historii, teraźniejszości i - mam nadzieję - przyszłości motoryzacji”. Osobliwa składnia i interpunkcja skłaniają do zastanowienia, czy tekst jest rzeczywiście dziełem utalentowanego pisarza. Może po prostu zabrakło redaktora, a może dożyliśmy czasów, w których nawet pisarze mają swoich ghost-writerów. W każdym razie są to czasy, kiedy już nie tylko copywriterzy aspirują do bycia literatami, ale także literaci aspirują do bycia copywriterami. Kiedy już nie tylko myśli się o tym, jak reklamować literaturę, ale także - jak reklamować literaturą.

Informacja o nowej posadzie Twardocha wywołała wiele komentarzy: od moralnie oburzonych po moralnie oburzonych na moralnie oburzonych. Na Facebooku zabrali głos wydawcy, pisarze, dziennikarze i czytelnicy. Jedni używali takich niemodnych słów jak “etos”, “powinność” i “wiarygodność”, inni wygłaszali zdania o prawie do godziwego zarobku: nie od dziś wiadomo, że w Polsce pisarze opłacani są nisko, pozwólmy im dorobić. Nawoływano też do zerwania z XIX-wiecznym wizerunkiem pisarza przymierającego głodem. Tak jakby istniały tylko dwie możliwości: albo podpisuje się kontrakt reklamowy z producentem dóbr luksusowych, albo jest się skazanym na pisanie przy świeczce w suterenie. Oczywiście nie znam sytuacji finansowej Szczepana Twardocha, ale jestem przekonana, że gdyby należał do rzeszy pisarzy głodujących, Mercedes nie podarowałby mu wozu: koncern samochodowy nie jest funduszem zapomogowym dla twórców kultury. Nic mu po literatach publikujących w 3 tys. egzemplarzy, nietłumaczonych i nieprowadzących stałych rubryk w prasie.

Jakub Żulczyk z kolei ujął sprawę systemowo, w kategoriach misyjnych: “Rozwaliłeś etos dziada któremu można zapłacić byle co i pięć miesięcy po terminie. Zrobiłeś mnóstwo dobrego dla społecznego postrzegania ludzi pióra, do tego aby ich w końcu szanować. Oby więcej Twardochów w dobrych marynarkach i wyjebanych Mercedesach, wtedy może przeciętny Cebuleon przestanie uważać ludzi pióra i kultury za niedomyte szumowiny, a zleceniodawca za płatnika ostatniej kategorii. Jaram się szczerze i zbijam pionę” (pisownia oryginalna). Rozumowanie Żulczyka podpada pod kategorię myślenia magicznego: bo jak inaczej nazwać wiarę, że jeśli popularni pisarze będą reklamowali dobra luksusowe, mniej popularni pisarze przestaną czekać na przelew?

Padł też “argument z Zachodu”: na Zachodzie ludzie kultury współpracują z różnymi markami, to tylko w Polsce jesteśmy tacy zacofani, że podobnej współpracy nie akceptujemy. Bo przecież - to nie podlega dykusji - wszystko, co na Zachodzie, jest lepsze. Na Zachodzie jest Zachód, a w Polsce jest “polska mentalność” i “polskie kompleksy”. A że taka dychotomia obnaża właśnie mentalność i kompleksy? Dla stosujących “argument z Zachodu” ten paradoks jest niezauważalny.

Wreszcie, pojawił się argument równościowy: skoro aktor Marek Kondrat reklamuje bank ING, a publicysta Jacek Żakowski apartamenty Tacit Development Polska, to dlaczego pisarz Szczepan Twardoch nie może reklamować samochodów Mercedes? No właśnie, dlaczego? Wszystko można. Uśmiechnąć się na widok młodego gniewnego pisarza i uznanego stylisty (dwuznaczność słowa zamierzona), pozującego z wystudiowaną nonszalancją przy masce luksusowego auta - również.

 

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Czy na pewno target czytajacych (według statystyk nie jest ich dużo), którzy wiedzą i kojarzą kto to Twardoch, pokrywa się z osobami, co by tu nie mowić bogatymi, których stać na takie drogie samochodziki-zabawki? P. Bravo napisał w aktualnym TP: "Z okazjonalnych kontaktów z ludźmi naprawdę bogatymi wyniosłem wniosek, że mało co czytają – i to nie dlatego, że nie mają na to czasu, zbyt są zajęci krzątaniną wokół swoich zer. Wysoki status materialny z biegiem czasu napełnia nosiciela poczuciem wyższości, pewnością bycia w słusznym miejscu i bycia tego miejsca niezbywalnym elementem. Czytanie zaś książki wymusza postawę otwartą na cudze światy, wprowadza niepokojącą wielość perspektyw i logik – im kto bardziej jest w swojej lepszości otorbiony, tym bardziej nie widzi sensu w wystawianiu się na takie bodźce." Zatem czym kierował się Mercedes wybierając pisarza na twarz marki? Czy to nowy sposób ma podniesienie czytelnictwa w grupie unikającej literatury? Czy...

Od lat w Polsce najliczniejszą klientelą tej marki są taksówkarze. Wprawdzie nie pierwszej świeżości, ale najlepsza złotówa to zawsze Mercedes. A teraz diler do książki wozu będzie dorzucał jeszcze coś z literatury pięknej. W sumie ok. Każdy jeździ czym lubi, każda marka ma własną poetykę. Mnie tam kręci na ten przykład taka perła z lamusa, skrzynia biegów Ikarusa.

Bezsprzecznie jesteśmy już na Zachodzie, przynajmniej od momentu gdy słowo "reklamować" przestało oznaczać zwrot wadliwego produktu.

Cukier krzepi LOTem bliżej Coca-Cola to jest to Zresztą - kiedy przywódca polityczny lub wojskowy zatrudniał poetę, by napisał tekst pieśni, dziś rzekli byśmy propagandowej, dla jego organizacji - to była faktycznie duża różnica jakościowa? Pisarz nie musi być kapłanem ani prorokiem (choć bywa). Jest pisarzem, to jest: fachowcem od pisania. Opowiadania. Jeśli przy tym pisarz staje się sławny i swoją sławą może rozsławić coś innego - to też nie uczyni nic nowego. Jeden się angażuje w "honorowy komitet poparcia" inny "obejmuje patronatem", inny swoją twarzą i nazwiskiem popularyzuje produkt lepszy lub gorszy. Bez histerii. Natomiast słaby tekst w reklamie firmowanej twarzą literata - to prawdziwy powód do wstydu.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Podobne teksty

Wojciech Bonowicz, Piotr Matywiecki, Marian Stala, Dariusz Sośnicki, Andrzej Franaszek
Jan Błoński, Marek Edelman, Czesław Miłosz, Jerzy Turowicz, Joanna Gromek-Illg
Rafał Koziński, Grzegorz Rzepecki, Grzegorz Kondrasiuk, Vlodko Kaufman

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]