Antypatyczna jest pasja siania zamętu. Znawcy przedmiotu wiedzą, że fakt znalezienia się w indeksie zasobów o niczym nie świadczy, lecz w szerokim odbiorze może stawiać człowieka co najmniej w stan podejrzenia. I nie ma znaczenia, czy był to "kandydat" na TW, który się złamać nie dał, osoba inwigilowana, czy rzeczywisty TW (a i ci ostatni przecież nie byli jednakowi). Bez kompetentnego zbadania zawartości każdej teczki niczego powiedzieć nie można, czasem zresztą i zbadanie jej nie daje wiedzy pewnej i kompletnej. Jeśli protestujemy przeciwko takim pomysłom, jak Wildsteina, to nie znaczy, że protestujemy przeciw lustracji w ogóle, ale przeciw wyrządzaniu moralnej krzywdy ludziom Bogu ducha winnym. Publicysta "Rzeczpospolitej" nie przyjmuje tego do wiadomości. Zapewnia, że działa w imię poznawania prawdy o najnowszej historii Polski. Pytam: jakiej prawdy? Chyba tej, że pan X czy Y byli przedmiotem uwagi służb bezpieczeństwa, z czego jeszcze, jako żywo, niewiele wynika.
Jedno jest pewne: jak niegdyś pan Macierewicz, Wildstein znalazł się w centrum uwagi i pewnie nawet ze swoją listą wejdzie do historii, czego mu - ze względu na sposób wejścia - nie zazdroszczę.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.








