Prorok napomina: “Juda zbezcześcił świętą własność Jahwe, bo pokochał i poślubił córę obcego boga. Oby w namiotach Jakuba pozbawił Jahwe potomstwa każdego, ktokolwiek się tego dopuszcza, chociażby składał ofiary Jahwe Zastępów" (2, 11n). Najsroższą karą, za jaką uważano brak potomstwa, grozi prorok tym, którzy ożenią się z kobietami czczącymi innych bogów. Tym samym nawiązuje do dwóch wcześniejszych tradycji: ostrzeżeń przed “obcą kobietą", widząc w niej synonim bezbożności (por. opisany w żeńskiej formie Edom - 1, 4), oraz ujmowania niewierności religijnej w kategoriach cudzołóstwa.
Kolejne wersy rozwijają temat w innej jeszcze perspektywie: Jahwe nie przyjmuje już składanych przez mężczyzn ofiar. Autor księgi mówi, jakby kierując się do pojedynczego adresata, że “Jahwe był świadkiem między tobą a żoną twej młodości, której złamałeś wiarę; a przecież była twoją towarzyszką i twą małżonką prawnie poślubioną" (2, 14). Ostatnie słowa można też przetłumaczyć: “małżonką twojego przymierza", jak czyni to Biblia Tysiąclecia. Wówczas wyraźniejsze staje się powiązanie symboliki przymierza Jahwe z Jego ludem (2, 10) i przymierza małżeńskiego. Prorok staje więc w obronie kobiet - prawnych partnerek przymierza z mężczyznami, przymierza małżeńskiego.
Następuje kolejny wiersz bardzo trudny w interpretacji. Według wykładni żydowskiej, rozumiany jest jako doradzanie rozwodu w sytuacji, gdy między małżonkami panuje już tylko nienawiść. W wykładni chrześcijańskiej z kolei, interpretuje się go najczęściej jako zakaz rozwodu: “Nienawidzę bowiem rozwodów (...) i każdego, kto szatę swoją plami krzywdą - mówi Jahwe Zastępów" (2, 16). Pewne jest, że wiersz ten próbuje połączyć w jedno dwa rozwinięte wcześniej wątki: złamania przymierza z Jahwe oraz przymierza małżeńskiego. Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie sytuacji życiowej, z której tekst ten wyrasta, to fakt poślubiania przez powracających z niewoli mężczyzn nieżydowskich mieszkanek tych ziem za cenę dawania listu rozwodowego żydowskim małżonkom. Malachiasz miałby zatem sprzeciwiać się małżeństwom mieszanym, jak to uczynią po nim Ezdrasz i Nehemiasz.
Choć zatem Księga Malachiasza potwierdza godność kobiet jako przynależących do ludu przymierza i jako równoprawnych partnerek przymierza małżeńskiego, dzieli kobiety na “dobre" i “złe". Te, które należą do narodu przymierza, zwłaszcza przysłowiowe “wdowy i sieroty" (3, 5), warte są ochrony. Te, które są “córkami obcych bogów", należy zaś wykluczyć ze społeczności i traktować jako zagrożenie.
To ostatni odcinek starotestamentalnej części cyklu “Kobiety w Biblii". Jego autorka pięć lat temu pisała: “Historia Boga z ludźmi, spisana w Biblii, przyjęła kształt ludzkiej historii zdominowanej przez mężczyzn. (...) A jednak można w Piśmie Św. odnaleźć wiele postaci kobiecych. Bywa, że wzmianki o nich zajmują niewiele miejsca, bywa, że kobiety te nie wypowiadają żadnych słów. Pochylenie się nad tymi skąpymi śladami pamięci o nich może okazać się trudną, ale odkrywczą przygodą..." (“Pramatki", “TP" nr 47 z 21 listopada 1999 r.). Wszystko to pozostaje aktualne, zmieniamy jedynie bohaterki tekstów - za dwa tygodnie pojawi się pierwsza kobieta z Nowego Testamentu. Natomiast w jednym najbliższych numerów opublikujemy rozmowę z Elżbietą Adamiak o tym, kim dla współczesnych chrześcijan są biblijne pramatki, prorokinie, bezimienne żony i córki...
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















