Kto będzie uczył w przedszkolu? Rząd nie ma pomysłu na zatrzymanie wykwalifikowanych kadr

MEN rozszerza możliwości zatrudniania w przedszkolach osób niebędących nauczycielami. MEN podkreśla, że to sposób na braki kadrowe.
Czyta się kilka minut
// oksix / Adobe Stock
// oksix / Adobe Stock

Przedszkolanki”, „Ciocie”, „Panie” – wydawać by się mogło, że nauczyliśmy się już tego, iż w przedszkolach pracują nauczyciele. Zapomniał o tym jednak rząd. W ramach działań deregulacyjnych 8 lipca przyjęto zmiany w prawie oświatowym, które rozszerzają możliwości zatrudniania w przedszkolach osób niebędących nauczycielami.

Już dziś jest to możliwe – ale tylko w przypadku zajęć uzupełniających, rozwijających zainteresowania. Prowadzić takie zajęcia mogą m.in. specjaliści od pedagogiki specjalnej, opiekuńczej czy studenci ostatnich lat studiów pedagogicznych. Według nowych przepisów przedszkola, w których brakuje kadr, będą mogły zatrudniać takie osoby do prowadzenia wszystkich zajęć, także tych, które realizują podstawę programową.

Środowisko nauczycielskie protestuje: pojawiają się petycje, które podpisało już kilkadziesiąt tysięcy osób. „To nie jest reforma – to obejście problemu kosztem dzieci i jakości edukacji. To zmiany pod przykrywką »ratowania systemu«, które de facto niszczą jego fundament” – czytamy w jednej.

MEN podkreśla, że to sposób na braki kadrowe i zapewnienie nauki oraz opieki przedszkolnej wszystkim dzieciom. Jak podaje Głos Nauczycielski, w przedszkolach było wolnych 1657 stanowisk pracy dla nauczycieli (dane na 13 czerwca). W Polsce problemem nie jest jednak brak wykwalifikowanej kadry, a masowe odejścia z zawodu. Rezygnacje tych, którzy powinni w przedszkolach pracować, uczyć i realizować jeden z podstawowych celów tych placówek, jakim jest edukacja i wyrównywanie szans.

Działania rządu i MEN po raz kolejny obnażają brak pomysłu na to, jak utrzymać nauczycieli w zawodzie i sprawić, że stanie się on atrakcyjną ścieżką kariery dla młodych ludzi. Podniesienie wynagrodzeń nie pomogło, bo nie tylko kwestie finansowe wpływają na odejścia. Nauczyciele od lat mówią o przepełnionych klasach, braku wsparcia przy zwiększającej się liczbie uczniów ze szczególnymi potrzebami czy upolitycznianiu szkoły. I o tym, co często najważniejsze: braku szacunku do zawodu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 29/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Kto będzie uczył w przedszkolu