Z przekazanych ponad 10 mln publikacji, do Polski trafiło około 4 mln. Pocztą oraz nielegalnymi kanałami przesłano do kraju blisko połowę. Resztę przewożono indywidualnie. Ten system został zainicjowany oraz dużym wysiłkiem zorganizowany przez Adama Rudzkiego. Do ważnych punktów dystrybucyjnych należał Londyn (Ognisko Polskie, księgarnia Orbis i inne), Paryż (Libella, Librairie Polonaise i Maisons Laffitte), Rzym i Genewa. Książki można było otrzymać również w Hamburgu, Monachium, Wiedniu i innych miastach Europy oraz w USA. Każdy przybyły z kraju mógł wybrać kilka dowolnych tytułów. Z liczby rozdanych pozycji można przypuszczać, że na przestrzeni lat doczekały się wielu milionów czytelników.
Kanały nielegalne, którymi przerzucano zakazane publikacje w języku polskim, otoczone były ścisłą tajemnicą. Wiem jedynie, że zaangażowani byli marynarze na polskich statkach handlowych, gotowi przewieźć nawet duże ilości książek, z pobudek zarówno ideowych, jak komercyjnych (dobre ceny na czarnym rynku). Adam Rudzki zorganizował siatkę w portach zachodniej Europy i książki przesyłano nawet do portów afrykańskich. Po powstaniu “Solidarności", przy współpracy Szwedów i należących do “Solidarności" polskich celników, wysyłano ze Szwecji całe kontenery publikacji.
John P.C. Matthews pisze, że dwa razy w roku George Minden odwiedzał punkty dystrybucyjne w Europie. Odnosiło się to głównie do działalności skierowanej na inne kraje niż Polska. Kontakty polskie prowadził mój ojciec. Łączyły go bliskie stosunki z wydawcami w Londynie, z red. Jerzym Giedroyciem, przyjaźnił się z Zofią i Kazimierzem Romanowiczami z Libelli i Galerie Lambert, a z Zygmuntem Kallenbachem, prowadzącym rozdawnictwo książek w Genewie, spędzał krótkie urlopy w Szwajcarii i na Riwierze. Jego wizyty nie mogły więc budzić podejrzeń ze strony ewentualnych agentów wywiadu, co miało miejsce - jak pisze Matthews - w wypadku Mindena odwiedzającego ośrodki czeskie. Minden przejął polskie kontakty ojca dopiero po jego śmierci.
Akcja masowych przekazów niewątpliwie wpłynęła na formowanie opinii w Polsce i innych krajach, przyczyniła się do powstania ruchów wolnościowych i “Solidarności", jest porównywalna do działalności Radia Wolna Europa. Mimo to pozostaje mało znana. Potrzebne jest poważne opracowanie historyczne, łącznie ze zbadaniem archiwów krajowych, by stwierdzić, do jakiego stopnia władze komunistyczne, które tak zaciekle walczyły z RWE, zdawały sobie sprawę z tej systematycznej “ofensywy wolnego myślenia" i czy starały się jej przeciwdziałać.
“TP" i red. Jerzy Turowicz należeli do licznych beneficjentów programu. W odpowiedzi na mój list z prośbą o zamieszczenie nekrologu ojca, pan Turowicz, w liście z 13 czerwca 1988 r., napisał: “Z prawdziwym żalem dowiedziałem się o zgonie Pańskiego Ojca, śp. Adama Rudzkiego, którego miałem możność kilkakrotnie spotykać w Nowym Jorku i którego przyjaźnią się cieszyłem. Zarówno ja, jak i redakcja »TP« nie raz korzystaliśmy z jego cennych przysług w postaci książek przysyłanych nam przez International Advisory Council". Ja zaś pamiętam opowiadania ojca o obiadach, na które miał przyjemność państwa Turowiczów zapraszać, i o interesujących podczas tych obiadów rozmowach.
MAREK RUDZKI (Forest Hills, Nowy Jork)
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














