Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Książki miesiąca według Romana Kurkiewicza

Książki miesiąca według Romana Kurkiewicza

27.07.2011
Czyta się kilka minut
Tony Judt, Zapomniany wiek dwudziesty, przeł. P. Marczewski, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2011; Źle ma się kraj.
R

Rozprawa o naszych współczesnych bolączkach, przeł. P. Lipszyc, wyd. Czarne, Wołowiec 2011.

Te dwie książki pozwalają wrócić do debaty o kształcie współczesnego państwa. Odświeżająco brzmią te ich fragmenty, które mówią o sprawiedliwości i wolności - wartościach zagubionych w życiu społecznym. Judt pisze z żarliwością rewolucyjnego filozofa równoważoną pozbawionym złudzeń, rozumiejącym spojrzeniem historyka. Kreśli nową wizję polityczności, rozpiętą pomiędzy Scyllą liberalizmu a Charybdą socjalizmu. Czas zmieniać świat, nie tylko go interpretować - tym akcentem kończy kasandryczną analizę.

Suketu Mehta, Bombaj. Maximu City, przeł. M. Bręgiel-Benedyk, wyd. Namas, Poznań 2011.

Po raz pierwszy w historii świata większa część ludzkości zamieszkuje miasta. Jeśli więc miasto jest zapowiedzią naszej przyszłości, to portret jednej z kilku największych metropolii staje się przestrogą i skłania do postawienia pytań - o demokrację, o warunki życia, o przemoc codzienną i politykę. Mehta, urodzony w Kalkucie, zamieszkujący w młodości Bombaj, wykształcony w USA, jako człowiek dorosły wraca do swojego rodzinnego miasta. Jego reportażowa saga zatyka dech w piersiach rozmachem, szczegółowością, kompetencją, empatią. Poznajemy miasto od trzech najważniejszych stron: przemocy, przyjemności, rytuałów przejścia. Zapisane przez Suketu Mehtę obrazy, zapachy, odgłosy Bombaju pozostaną z nami już na zawsze. Strach przegapić tę opowieść.

Tiziano Terzani, Dobranoc, Panie Lenin, przeł. K. Skórska, M. Wyrębalski, wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2011.

Terzani, reporter, pisarz, znawca Wschodu, wybrał się w podróż po Związku Radzieckim, kiedy ten wydawał ostatnie tchnienie. Latem i jesienią 1991 roku, podczas puczu Janajewa, Terzani spływa Amurem. Przez dwa tysiące kilometrów na tej granicznej z Chinami rzece nie widzi żadnego mostu. Nieustannie zadaje pytanie o powszechny rozpad, brud i skrajną nędzę. Widzi, jak z popiołów porewolucyjnej klęski wyłaniają się nowi bogowie (dolar), nowi święci (biznes i mafia), nowi biedni i nowi mocni (islamiści, nacjonaliści). Szkoda, że książkę Terzaniego czytamy blisko 20 lat od jej ukazania się. Zawiera bowiem pytania, których nie stawialiśmy sobie w momencie transformacji systemu.

Wojny narkotykowe. Doniesienia z pola walki, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2011.

Wyśmienity zbiór tekstów osnutych wokół zjawiska określanego mianem "wojen narkotykowych".

Opisują one przebieg, konsekwencje i rzeczywiste ofiary walki z handlarzami i dystrybutorami narkotyków - walki, której reguły wypracowały USA i narzuciły całemu światu.

Karać, nie leczyć; ścigać, nie różnicować; strzelać, nie pytać - to filozofia tej tragicznie nieskutecznej wojny na wszystkich jej globalnych frontach. Mamy tu reportaże, analizy, wywiady. Mamy katalog dylematów i zabobonów, mamy kolejną opowieść o tym, że wiedząc jak zmierzyć się z problemem, władze wybierają rozwiązania siłowe. Antologia niezbicie dowodzi, że najwyższy czas zmienić tę politykę.

 Marcin Świetlicki, Wiersze, wyd. EMG, Kraków 2011.

Jeśli o Marcinie Świetlickim, pięćdziesięcioletnim poecie, nie ma niczego w Konstytucji, to czas najwyższy pisać nową konstytucję. A może właśnie została napisana tym tomem? Nie jest łagodna, czasem boli. Widzi raczej człowieka niż ludzi. Może to i dobrze. Nie należy się martwić Świetlickim, nie należy dywagować, czy się już skończył, czy dopiero zaczął, trwa czy wegetuje. Dobrze mieć przy sobie - pod ręką, przed oczami, w myślach - te Wiersze. I tego będziemy się trzymać.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]