Zofia z Glodtów Szczupaczyńska urodziła się wprawdzie w Przemyślu, do czego niechętnie się przyznaje, ale od dawna mieszka w Krakowie. Tu ją poznaliśmy 11 lat temu przy okazji pierwszego ze śledztw prowadzonych przez tę utalentowaną detektywkę amatorkę, żonę świeżo mianowanego profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pani Zofia rzadko opuszcza miasto, nawet jeśli chodzi tylko o Dębniki, a już podróż do Bochni okazała się niemal traumą.
W szóstym tomie cyklu autorstwa Maryli Szymiczkowej, której plenipotentami są małżeński duet Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński, profesorowa zdecydowała się jednak na wyprawę do Zakopanego. Zagadki przez nią rozwiązywane dają okazję do malowania panoramy galicyjskiego świata przełomu XIX i XX w. Mamy właśnie rok 1905, a bez Zakopanego i Tatr – zmitologizowanych przez Przerwę-Tetmajera, Kasprowicza, Micińskiego i legion innych – Młodej Polski by nie było.
Do Zakopanego doprowadzono już kolej żelazną, ale ani to, ani walory górskiego powietrza nie skłoniłyby zapewne pani Szczupaczyńskiej do wyjazdu, gdyby nie telegram. Wysłał go sędzia śledczy Rajmund Klossowitz, a treść brzmiała następująco: „ZBRODNIA STOP PROSZĘ PRZYJECHAĆ NIEZWŁOCZNIE STOP SAMA STOP CZEKAM”.
Sędzia Klossowitz pojawiał się w powieściach Szymiczkowej już wcześniej, cenił skuteczność profesorowej, a ich współpraca układała się dobrze. Sędzia chciałby jednak współpracę, hm, zacieśnić, co trochę skomplikuje sytuację, zwłaszcza że do Zakopanego zjedzie także niespodziewanie profesor Szczupaczyński.
Śledztwo będzie się jednak toczyć wartko, a na scenie pojawią się między innymi zakopiański wójt doktor Andrzej Chramiec, zwalczający go Stanisław Witkiewicz i jego syn, czyli Witkacy, oraz Jan Gwalbert Pawlikowski, któremu Szczupaczyńska złoży wizytę w Domu pod Jedlami, arcydziele Witkiewicza-ojca.
Odwiedzimy też Kuźnice i Szkołę Domowej Pracy Kobiet Jadwigi Zamoyskiej oraz sanatorium Dłuskich. Wśród gości pensjonatu pani Wokierowskiej znajdą się młodzi socjaliści – to przecież rok rewolucji! – a sama profesorowa stanie się na chwilę towarzyszką Gencjaną...
Kto, kogo i dlaczego zabił, oczywiście nie wyjawię; w grę wchodzą zarówno pieniądze, jak i wątek „Halki na odwrót”. „Czy ci ludzie nie mogliby się zabijać w jakiś łatwiejszy do spamiętania sposób?” – wzdycha w finale jedna z postaci. Ja tam nie narzekam i czekam na ciągi dalsze.
Efektowna okładka Kiry Pietrek!
Maryla Szymiczkowa, SZALEŃSTWO I ŚMIERĆ SPŁYNĄ Z GÓR, Znak Literanova, Kraków 2025
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















