Międzynarodową sławę przyniosły mu „Myśli nieuczesane” – stworzyły nowy, oryginalny rozdział w dziejach aforystyki. Był wybitnym poetą i wybitnych poetów tłumaczył – jak Celan i Trakl. No i pisał fraszki, które po raz pierwszy otrzymujemy scalone w tak obszernym wyborze i tak starannym opracowaniu.
Lidia Kośka od dawna zajmuje się spuścizną Stanisława Jerzego Leca (1909-1966), poświęciła mu też książkę („Lec. Autobiografia słowa”, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2016). W posłowiu do „Fraszek” pisze o relacjach między gatunkami literackimi, jakie pisarz uprawiał, i ich wzajemnym na siebie oddziaływaniu. Fraszka, choć mała, jest ambitna: „chce po swojemu ogarnąć sprawy świata. Jest wszędobylska i wszechstronna – zauważa Kośka. – Powaga aforyzmu, niepowaga fraszki – myślenie schematyczne, w przypadku utworów Leca nie wytrzymuje próby lektury”.
I dodaje: „Lec wyprostował fraszkę w linijkę zdania, a wierszom odebrał rym. Zostawił go tylko fraszce”. Rym „aktywizuje umysł do zdrowej gimnastyki”, sprzęga całość albo też pozwala odkryć nowy aspekt słów, zderzyć wysokie z niskim. „Zestawienie dostojnego i wpływowego, często abstrakcyjnego pojęcia, z pospolitą nazwą niepokaźnego byle czego wytwarza klimat groteski wpływający na całe połacie znaczeń”.
No i teraz chciałoby się cytować, cytować i jeszcze raz cytować. Niech jednak każdy dokona własnego wyboru. Ja tylko dla zachęty. Oto „Sny, sny”: „Splamić się raz sama! – / śni plama”. „Wskazówka praktyczna”: „Grzeszcie, święci, / będziecie wniebowzięci!”. Fraszka bez tytułu: „Kto w sprawach wiary najbardziej oblatan? / Szatan”. „Sursum corda”: „Nie lękajcie się stuleci – / jakoś to zleci!”. I jeszcze „Ideał fraszki”: „Wielkie uczucie / przeżyte w skrócie”.

Żegnając w 1966 r. Leca – a choroba zabrała go w środku życia i w pełni możliwości twórczych – pisał Leszek Kołakowski: „Gorzki humor jego był na służbie mądrości, a w śmiechu, który wyzwalał, obecna była niezmiennie smuga skupionej medytacji nad okrucieństwem dziejów, jakie za sobą ciągniemy: my – ludzie po prostu, albo Polacy, albo Żydzi, albo Żydzi-Polacy”. Dobroć i mądrość złączona z poczuciem tragizmu – tak widział go Jacek Łukasiewicz we wstępie do „Utworów wybranych”. Wracajmy do Leca, bo niewielu mieliśmy pisarzy tak przenikliwych!
Stanisław Jerzy Lec FRASZKI, zredagowała i posłowiem opatrzyła Lidia Kośka, opracowanie graficzne i projekt okładki Tomasz Lec, Noir sur Blanc, Warszawa 2024, ss. 382.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















