Reklama

Ładowanie...

Koty i homilie

Koty i homilie

30.05.2004
Czyta się kilka minut
W Wielkanoc uczestniczyłem we Mszy w jednym z kościołów w Ełku. Zdziwiłem się, gdy podczas homilii po raz drugi usłyszałem (pierwszy raz rok temu), że władze miasta ratują koty - kiedy kot wszedł na drzewo i nie potrafił zejść, straż miejska przeprowadziła akcję ratunkową - zaś brakuje im środków na ratowanie chorych.
J

Jedno nie może wykluczać drugiego. Wymagane środki można pozyskać np. przez uczciwe działania urzędników różnych instytucji, budowę skromniejszych obiektów użytku publicznego, zakup skromniejszych samochodów dla osób pełniących funkcje publiczne itp. O tym też warto mówić na homiliach... Nie można przecież dopuścić do tego, że likwidujemy przytułki dla zwierząt, nie dbamy zimą o zwierzęta w lasach itd., a uzyskane oszczędności przekazujemy na służbę zdrowia. Krytyka ratowania zwierząt prowadzi do znieczulicy. Jakiż piękny stosunek do zwierząt miał św. Franciszek z Asyżu...

Edward Lipkowski (Gdańsk)

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]