Reklama

Kościół a ślub cywilny

Kościół a ślub cywilny

27.07.2015
Czyta się kilka minut
„TP” 30/2015
O

Odkąd poruszana jest kwestia dopuszczania do Eucharystii osób rozwiedzionych żyjących w powtórnych, cywilnych związkach, skwapliwie wypatruję głosów dotyczących nie mniej ważnej sprawy. Dając wyraz miłości/szacunku dla partnera/partnerki, osoba niewierząca może, obiecując stosowanie się do odpowiednich warunków, zawrzeć ślub kościelny. Rozwiązanie oczywiste i nader pożądane.

Jak natomiast klasyfikuje się sytuację, gdy katolik, ze względu na światopogląd drugiej strony, zgadza się zawrzeć ślub nie kościelny, lecz cywilny (często w nadziei, że z czasem oboje dojrzeją do ślubu kościelnego, co się zdarza)?

Czy fakt zawarcia małżeństwa na poziomie wyłącznie ludzkiej umowy prawnej, a nie sakramentalnie, czyni to małżeństwo nieważnym w oczach Boga? Czy jest wyparciem się Go? Czy wyklucza z Kościoła? Jakie ktoś taki ma w nim prawa (jeśli ma jakieś) i jakie obowiązki?

Dlaczego – zwłaszcza teraz, gdy rozważa się ewentualność wsparcia Eucharystią osób rozwiedzionych żyjących w powtórnym, cywilnym związku – nie omawia się szczegółowo, uczciwie i głośno, także tego problemu? Dotyczy on przecież fundamentów małżeńskich bardzo wielu ludzi i domaga się wnikliwej uwagi.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

No właśnie... nie ulega wątpliwości, że kwestia sytuacji osób w ponownych związkach wymaga namysłu i dobrze, że ostatnio tyle się o tym mówi. Ale co z małżonkami w związkach cywilnych? Na różnych katolickich forach można przeczytać, że, generalnie rzecz ujmując, najlepiej nie wiązać się z osobami niewierzącymi, a jeśli już - to jedyną opcją jest ślub kościelny, na który osoba niewierząca powinna się zgodzić "z miłości i/lub szacunku do partnera". I tu widzę pewien kłopot: są przecież osoby deklarujące się jako wierzące, ale mające problem z Kościołem. To naprawdę nie zawsze jest tak, że ktoś jest po prostu leniwy w kwestiach związanych z wiarą.... I dla niego zawarcie tzw. ślubu mieszanego jest dużym problemem. Czy osoba wierząca (może inaczej: praktykująca) ma prawo oczekiwać, że ktoś "się poświęci"i zgodzi się na ślub kościelny? Można by odwrócić pytanie (tak jak zrobił to autor/autorka powyższego listu): czy to osoba praktykująca nie mogłaby przystać "tylko" na ślub cywilny? Ale wtedy zgodnie z nauczaniem Kościoła usłyszy, że żyje w grzechu... Recepta "nie zakochuj się w kimś, kto nie chodzi do kościoła" to chyba trochę za mało, żeby pomóc osobom w związkach z niewierzącymi/niepraktykującymi...
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]