Odkąd poruszana jest kwestia dopuszczania do Eucharystii osób rozwiedzionych żyjących w powtórnych, cywilnych związkach, skwapliwie wypatruję głosów dotyczących nie mniej ważnej sprawy. Dając wyraz miłości/szacunku dla partnera/partnerki, osoba niewierząca może, obiecując stosowanie się do odpowiednich warunków, zawrzeć ślub kościelny. Rozwiązanie oczywiste i nader pożądane.
Jak natomiast klasyfikuje się sytuację, gdy katolik, ze względu na światopogląd drugiej strony, zgadza się zawrzeć ślub nie kościelny, lecz cywilny (często w nadziei, że z czasem oboje dojrzeją do ślubu kościelnego, co się zdarza)?
Czy fakt zawarcia małżeństwa na poziomie wyłącznie ludzkiej umowy prawnej, a nie sakramentalnie, czyni to małżeństwo nieważnym w oczach Boga? Czy jest wyparciem się Go? Czy wyklucza z Kościoła? Jakie ktoś taki ma w nim prawa (jeśli ma jakieś) i jakie obowiązki?
Dlaczego – zwłaszcza teraz, gdy rozważa się ewentualność wsparcia Eucharystią osób rozwiedzionych żyjących w powtórnym, cywilnym związku – nie omawia się szczegółowo, uczciwie i głośno, także tego problemu? Dotyczy on przecież fundamentów małżeńskich bardzo wielu ludzi i domaga się wnikliwej uwagi.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














