Kondycja polskiej nauki

Czyta się kilka minut

Polskiej nauce potrzebna jest gruntowna reforma. Wejście do UE powinno ułatwić ten proces, ale nie można odwlekać reformy do czasu zjednoczenia - pisze „NA-TURE” (30. 01).

Działający w Polsce od 1997 r. Międzynarodowy Instytut Biologii Molekularnej i Komórkowej, jest - jak mówi jeden z najwybitniejszych zagranicznych naukowców w nim pracujących, Matthias Bochtler - „wyspą dobrobytu”. Instytut zatrudnia polskich i zagranicznych naukowców na czasowe kontrakty, co odróżnia go od innych polskich placówek naukowych. W tamtych, wzorem PRL, każdy uczony ma pracę zapewnioną do emerytury. Leszek Kaczmarek, z-ca przewodniczącego Rady Instytutu, mówi: „Najważniejszy problem polega na tym, że w Polsce finansuje się instytucje, a nie naukowców, i że 90 proc. polskich profesorów przechodzi na emeryturę w tej samej instytucji, w której zaczynali pracę”. Włodzimierz Za-górski-Ostoja, kierujący Instytutem Biochemii i Biofizyki PAN, uważa, że polska nauka nie jest jeszcze gotowa do przejścia na kontraktowy system zatrudnienia: „Nieograniczona mobilność uczonych nie jest jedynym prerekwizytem dla dobrej nauki”. W dodatku w Polsce nie ma zwyczaju, że pracownik zmienia miejsce zatrudnienia (i zamieszkania) co kilka lat.

Wymiana międzynarodowa w nowoczesnej nauce jest równie ważna, jak pieniądze na prowadzenie badań. Tylko wymieniając doświadczenia z najlepszymi w danej dziedzinie można w pełni rozwijać się naukowo. Dobrym znakiem jest, że prawie połowa młodych polskich naukowców przebywa aktualnie na zagranicznych stażach, głównie w USA. Problem tylko, jak zagospodarować powracających z zagranicy?

Minister nauki i szef Komitetu Badań Naukowych, Michał Kleiber, jest dobrej myśli: „Ilościowo nasza nauka jest wystarczająco silna, choć ciągle jesteśmy w okresie przejściowym”. Zestawienie tej wypowiedzi z tabelką, towarzyszącą artykułowi, nie napawa jednak optymizmem. Choć przedstawiane są tu sumy wydawane na naukę jeszcze w roku 1999, a więc przed łataniem „czarnej dziury” budżetowej, to i tak Polska wypada gorzej niż Czechy czy Słowenia. W dodatku polska „produkcja” publikacji naukowych (w przeliczeniu na mieszkańca kraju) jest wyraźnie niższa niż u Węgrów czy Słowaków łożących statystycznie mniej na naukę niż my. Zastraszająco niski w porównaniu z sąsiadami jest u nas również eksport produktów high-tech - wizytówka krajowych możliwości wdrażania osiągnięć nauki.

Kleiber stwierdza: „Trudno jest przekonać ludzi w Polsce, by inwestowali w naukę”. Tym bardziej pieniądze trzeba dobrze inwestować: KBN sporządził listę 157 najlepszych polskich laboratoriów, które mogą konkurować o pieniądze z Unii. Pozostałe będą musiały zadowolić się resztkami, a część będzie zlikwidowana. Takie metody nie zachwycają miernych naukowców z instytucji zagrożonych likwidacją. Polska profesura nie chce poddać się ocenie z zewnątrz, co jest rutyną w UE.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 7/2003