Kiedy podczas trwającego właśnie Szczytu Klimatycznego w Warszawie negocjatorzy z rozwiniętych państw dyskutują nad obniżeniem emisji CO2, sytuacja krajów rozwijających się nie zaprząta zbyt mocno ich uwagi. Więcej słyszymy o kryzysie gospodarczym i słabych wskaźnikach rozwoju gospodarczego niż o tragicznej sytuacji państw położonych w odległej części naszego globu. Tajfun „Haiyan” to tylko jeden z przykładów efektu, jaki zmiany klimatyczne wywierać będą na społeczności świata. Dramatyczny apel przedstawiciela Filipin o zaprzestanie jałowych dyskusji i wypracowanie konkretnych ustaleń rozbija się o wymowne milczenie zatroskanych własnym kryzysem najbogatszych państw. Do tej grupy należy także Polska.
Trudno jednak znaleźć wspólny mianownik dla europejskiego kryzysu oraz sytuacji, jaka ma miejsce w krajach rozwijających się. My mówimy o spowolnieniu gospodarczym, oni stoją przed perspektywą wymazania z mapy świata przez podnoszący się ocean. Nam zależy na rozwoju gospodarczym, im na zapewnieniu nieprzerwanych dostaw wody pitnej. Wraz z ocieplaniem się klimatu coraz wyraźniej widać, że za nasz dobrobyt i ciepłą wodę w kranach płaci ktoś inny.
Dla Afryki wyższe temperatury oznaczają zmniejszone opady i długotrwałe susze. Podnoszące się oceany dla Kiribati, państwa położonego na koralowych wyspach na Pacyfiku, to wymywanie pól uprawnych przez ocean i zasolenie wody pitnej. Zwiększona nieregularność cyklu monsunowego sprawia, że plony w Bangladeszu maleją, a zdesperowani farmerzy przenoszą się do miast.
Przedstawiamy trzy historie krajów i ludzi, którzy zmagają się ze zmianami wywołanymi zmianami klimatu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















