Reklama

Ładowanie...

Klasyk z Bonn

Klasyk z Bonn

21.11.2004
Czyta się kilka minut
Z zainteresowaniem przeczytałam recenzję książki Toma Matzka “Zamek śmierci Hartheim. Eutanazja w III Rzeszy", autorstwa Wojciecha Pięciaka (“Książki w Tygodniku", “TP" nr 43/04). Moje wątpliwości wzbudził jednak ostatni akapit. Swego czasu anegdotę o zmyślnych Austriakach, którzy wmówili światu, że Hitler był Niemcem, a Mozart Austriakiem, usłyszałam od pewnego dobrze muzycznie wykształconego Austriaka. Według niego jednak, w drugiej części anegdoty powinien występować Beethoven, nie Mozart. Nigdy nie słyszałam o podważaniu austriackości Mozarta. Beethoven zaś, mimo że urodzony, wychowany i początkowo kształcony w Bonn, silnie kojarzony jest z Wiedniem, do którego przyjechał jako niespełna 22-latek. Beethovena, obok Mozarta i Haydna, zalicza się do tzw. klasyków wiedeńskich. Stąd prosta droga do tego, by słuchacze niezbyt interesujący się biografią kompozytora, uznali go za Austriaka.
M

MAGDA KNAPOWSKA-NIZIOŁEK (Poznań)

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]