Z zainteresowaniem przeczytałam recenzję książki Toma Matzka “Zamek śmierci Hartheim. Eutanazja w III Rzeszy", autorstwa Wojciecha Pięciaka (“Książki w Tygodniku", “TP" nr 43/04). Moje wątpliwości wzbudził jednak ostatni akapit. Swego czasu anegdotę o zmyślnych Austriakach, którzy wmówili światu, że Hitler był Niemcem, a Mozart Austriakiem, usłyszałam od pewnego dobrze muzycznie wykształconego Austriaka. Według niego jednak, w drugiej części anegdoty powinien występować Beethoven, nie Mozart. Nigdy nie słyszałam o podważaniu austriackości Mozarta. Beethoven zaś, mimo że urodzony, wychowany i początkowo kształcony w Bonn, silnie kojarzony jest z Wiedniem, do którego przyjechał jako niespełna 22-latek. Beethovena, obok Mozarta i Haydna, zalicza się do tzw. klasyków wiedeńskich. Stąd prosta droga do tego, by słuchacze niezbyt interesujący się biografią kompozytora, uznali go za Austriaka.
MAGDA KNAPOWSKA-NIZIOŁEK (Poznań)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














