Reklama

Katalog krótkich spięć

Katalog krótkich spięć

11.12.2016
Czyta się kilka minut
Sarraute z niezrównaną precyzją ilustruje krótkie spięcia pojawiające się w relacjach międzyludzkich, w relacjach człowieka z przedmiotami i językiem.
W

Wydane w 1939 r. „Tropizmy”, debiutancki zbiór krótkich próz Nathalie Sarraute, nie od razu zyskały uznanie. Po odmowie ze strony wydawnictw Gallimard i Grasset autorka opublikowała książkę w oficynie Denoël, ale przeszła ona właściwe bez echa, mimo entuzjastycznych opinii niektórych pisarzy, w tym Sartre’a. „Tropizmy” doceniono dopiero niemal 20 lat później, przy okazji wznowienia w Les Éditions de Minuit. Wtedy też zostały retrospektywnie uznane za utwór zwiastujący nouveau roman, nowy nurt francuskiej prozy zmierzający do porzucenia XIX-wiecznych konwencji powieściowych.
W języku biologii tropizmy to reakcje ruchowe roślin i osiadłych zwierząt na różnorakie bodźce zewnętrzne: chemiczne, świetlne, grawitacyjne, mechaniczne, elektryczne i inne. Sarraute wykorzystuje ten termin, tworząc katalog 24 efemerycznych obrazków, a uchwycone w nich sytuacje ogniskują się często właśnie wokół bodźca i reakcji. Bodaj najważniejszą cechą wspólną zbioru jest skłonność do ilustrowania krótkich spięć pojawiających się w relacjach międzyludzkich, w relacjach człowieka z przedmiotami i językiem.
Jeśli pozwolimy sobie na bardziej twórcze podejście do tytułu, zauważymy, że pobrzmiewa w nim jeszcze jedno słowo pozwalające oświetlić niektóre aspekty tej prozy, czyli „trop”. Przypomina ono o istocie języka, który ma naturę retoryczną, nie może zatem przylegać do świata, a mimo to nieustannie do niego odsyła. Widoczne w „Tropizmach” podejście do mowy i konwencji literackich niejako potwierdza tę dialektykę. Teksty stronią od tradycyjnego przedstawienia bohaterów i ich psychologii, a jednak zaznaczają jednostkowość postaci oraz zaskakują prawdopodobieństwem ich reakcji; operują metaforą i eksponują językowe zapośredniczenie, a jednocześnie nieustannie zaznaczają odniesienia do pozajęzykowego świata. Takie zestawienie paradoksów może onieśmielać, ale to dzięki nim Sarraute osiąga olśniewające literackie i poznawcze efekty.
„Tropizmy” pokazują człowieka uwikłanego w sieć dynamicznych relacji i konwencji, a może raczej – choć bohaterowie dają się zazwyczaj wyodrębnić – przedstawiają ruchliwą konstelację tych wszystkich elementów. W jednym z wywiadów autorka stwierdziła, że rozumie tropizmy jako coś, co powstaje na obrzeżach świadomości, co poprzedza zdarzenia i słowa. Zbiór z precyzją i przywiązaniem do detalu rejestruje takie ledwie zauważalne i nie w pełni wyartykułowane mikroruchy i mikroreakcje na zdarzenia, zachowania, społeczne oczekiwania, a przede wszystkim na słowa. Słowo w relacji, słowo na prawach cytatu jest bowiem u Sarraute narzędziem gry, poszerzania wpływu, obrony siebie przed zawłaszczeniem, ale też nośnikiem norm i nieuchronnej socjalizacji: „Otaczali ją, wyciągali ku niej ręce: »Michel Simon... Jouvet... Ach, trzeba było, prawda, zadbać o miejsca z wyprzedzeniem... Potem nie byłoby już biletów, chyba że za horrendalną cenę, w loży, w pierwszym rzędzie...«. Zacieśniali więź trochę mocniej, powoli, dyskretnie, bez bólu, zaciskali napiętą nić, ściągali... I stopniowo słabość, miękkość, potrzeba zbliżenia się do nich, aprobaty z ich strony, kazała jej dołączyć do ich kółka. Czuła, że grzecznie (o, tak, Michel Simon... Jouvet...), bardzo grzecznie, jak dobra dziewczynka, podaje im rękę i kręci się razem z nimi”.
W „Tropizmach” napięcie między wyobcowaną jednostką a grupą jest jednym z najsilniej obecnych wątków. Pojawiają się też wyobrażone strategie walki ze stłamszeniem oraz marzenia o ucieczce, jednak zaburzenie relacji grozi katastrofą, a miejsce, w którym można by się ukryć, nie istnieje. Takie motywy, wraz z zakorzenionymi w realiach, subtelnie satyrycznymi ilustracjami grup prowadzących bezmyślne, jałowe, skupione na plotce i konsumpcji style życia, pozwalają również wpisać ten zbiór w tradycję nieobcej francuskiej powieści krytyki społecznej. W tym wydaniu pozostaje ona aktualna i – co najważniejsze – literacko apetyczna. ©

Nathalie Sarraute, TROPIZMY, przeł. Szymon Żuchowski, Biuro Literackie, Stronie Śląskie 2016

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]