Reklama

Kałasznikowem w wolną myśl

Kałasznikowem w wolną myśl

15.11.2015
Czyta się kilka minut
Georges Mink, francuski politolog: Terroryści chcieli wbić klin między Francuzów, wśród których jest kilka milionów muzułmanów.
Podziurawiona kulami terrorystów witryna baru Carillon przy Rue Alibert w 10. dzielnicy Paryża. 14 listopada 2015 r.
Podziurawiona kulami terrorystów witryna baru Carillon przy Rue Alibert w 10. dzielnicy Paryża. 14 listopada 2015 r. / fot. AFP / East News
S

SZYMON ŁUCYK: Nie minął rok po zamachach terrorystów islamskich na „Charlie Hebdo” i na sklepy żydowskie - i znowu Paryż spłynął krwią. Dlaczego dżihadyści tak nienawidzą Francji?

GEORGES MINK: Francja była, jest i będzie ulubioną tarczą dla terrorystów z Państwa Islamskiego (ISIS) – i to z wielu przyczyn. Główną z nich jest duża aktywność Paryża w niszczeniu ISIS. Francja zaangażowała się w wiele teatrów wojennych: w Syrii, Iraku czy Mali. Jest to jedno z niewielu mocarstw, które jest w stanie podołać tego typu zadaniom.

Zresztą prokuratura podała, że zamachowcy w trakcie rokowań z policją wspominali o Syrii i Iraku…

Francuskie samoloty bombardują bardzo skutecznie cele syryjskie, gdzie znajdują się ośrodki Państwa Islamskiego. Lotniskowiec francuski, który przypłynął do Syrii i zwiększył jeszcze aktywność Francji w regionie, także mógł rozdrażnić ekstremistów islamskich.

Nowa seria ataków w Paryżu ma też wymiar symboliczny. ISIS chce w ten sposób podzielić Francuzów, zdając sobie sprawę, że we Francji żyje bardzo liczna wspólnota muzułmańska. Ekstremiści islamscy liczą na to, że zamachy popełnione w imieniu religii zwiększą napięcia: że skrajna prawica w rodzaju wyborców Frontu Narodowego będzie zwalczać wszystkich muzułmanów, a islam francuski będzie się radykalizował.

Po trzecie – nie jest to atak skierowany przeciw innej religii – w tym wypadku chrześcijaństwu, ale przeciw laickiej cywilizacji, normalnemu życiu i korzystaniu z niego. To nie przypadek, że zaatakowano stadion, który jest miejscem francuskich rozrywek, klub - salę koncertową, gdzie modna młodzież paryska spędza czas. Uderza się więc nie w kościoły, ale w miejsca symboliczne dla świeckości Francji.

Policja podała, że wśród sprawców ataku na Bataclan był jeden Francuz, o innych terrorystach wciąż niewiele wiemy. Czy za rzezią mogą stać sprawcy, którzy mieli francuskie obywatelstwo i wobec tego łatwiej im było umknąć służbom antyterrorystycznym?

Tu są dwa czynniki. Po pierwsze, zbiorowa konwersja pewnej grupy młodych Francuzów, który czują się nieco odrzuceni na margines rodzimego społeczeństwa. Mowa o co najmniej 1800 bojownikach ISIS pochodzących z Francji. Są wśród nich frustraci, którzy nie mają udziału w zachodnim dobrobycie i są wobec tego podatni na ideologię zemsty.

Jest też drugi element: francuscy muzułmanie są bardzo liczni i dlatego bardzo łatwo jest przybyszom tego wyznania „zakamuflować” się nad Sekwaną. Z tego punktu widzenia ułatwia to działanie ekstremistów islamskich. Ale trzeba podkreślić, że miażdżąca większość francuskich muzułmanów respektuje prawa i obowiązki tego kraju, w tym także regułę laickości.

Zresztą badania wśród osób określających się jako francuscy muzułmanie wskazują, że tylko ok. 40 proc. z nich regularnie przestrzega praktyk takich jak codzienna modlitwa. Pozostali są mocno zlaicyzowani i zasymilowani w społeczeństwie…

Także niedawne raporty francuskiej policji wskazują, że to, co skrajna prawica mówi o radykalizacji w meczetach, jest nieprawdą. Za wyjątkiem kilku meczetów – które są pod lupą policji – większość wyznawców islamu jest nastawiona umiarkowanie, podobnie jak to jest z wiernymi w kościołach czy synagogach. Ideologizacja religii stanowi we Francji margines, choć prawicowi ekstremiści w tym kraju skłonni są straszyć w celach politycznych.

No właśnie – wydaje się, że zamachy paryskie są wodą na młyn skrajnie prawicowego Frontu Narodowego i jej liderki Marine Le Pen, która i tak marzy o prezydenturze w wyborach w 2017 roku…

Moment w polityce wewnętrznej Francji jest rzeczywiście trudny, bo w grudniu są tu wybory regionalne. I Marine Le Pen będzie zamachy wykorzystywać. Ale myślę, że może się to obrócić przeciw niej. Zważywszy na bardzo stanowczą postawę wobec terroryzmu rządzącej lewicy, zabiegi Le Pen mogą się okazać nieskuteczne. Chociaż Front Narodowy ma realne szansę na zwycięstwo w kilku regionach.



Skoro mowa o stanowczości władz w Paryżu: prezydent Hollande wprowadził stan wyjątkowy, kontrolę na granicach i powiedział, że będzie bez litości ścigał terrorystów. Jak to się może przełożyć na gorącą dziś kwestię napływu uchodźców?

Tak duża fala uchodźców jest sprawą bez precedensu od dziesiątków lat. Bardzo łatwo włączyć w tę falę uchodźców osoby, które nie mają z tą kategorią nic wspólnego i wykorzystują ich napływ, żeby wprowadzić pośród nich terrorystów. Trzeba zwiększyć kontrolę nad tym procesem. Dlatego konieczna jest silniejsza współpraca unijna kontroli granicznej w strefie Schengen. Państwom, które do niej należą, zależy, żeby Schengen przetrwało.

To jest problem całej Unii, a nie tylko jednego kraju. Bo jeśli się dowiadujemy, że terroryści zaopatrują się w kałasznikowy w Belgii, a potem przerzucają je bez problemu przez granice francuską i dokonują zamachów – znaczy to, że jest to wspólny problem.

Czy wobec tego można się spodziewać faktycznego zawieszenia Schengen przez Francję w następstwie zamachów? Wycofania się z przyjmowania masy uchodźców?

Nie sądzę. Jestem przekonany, że większość krajów europejskich pozostanie wierna zasadzie solidarności, w tym także pomocy uchodźcom. To, co będzie praktykowane głębiej i bardziej dokładnie - to kontrola osób przybyłych spoza Europy. Na pewno będą się mnożyły spotkania unijne mające doprowadzić do zacieśnienia kordonu wokół Unii. I liczę na to, że Schengen uda się uratować, bo – powtarzam - zależy na tym prawie wszystkim członkom Wspólnoty.

Rozmawiał Szymon Łucyk

Prof. GEORGES MINK jest politologiem, specjalistą od spraw europejskich z Francuskiej Akademii Nauk (CNRS) i profesorem w College of Europe (Campus Natolin), autorem wielu publikacji o Europie Środkowo-Wschodniej.

Autor artykułu

Dziennikarz, współpracownik „Tygodnika Powszechnego”, tłumacz z języka francuskiego, były korespondent PAP w Paryżu. Współpracował z Polskim Radiem, publikował m.in. w „Kontynentach” i „Res...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]