Reklama

W nowym „TP”: in vitro z miłości

W nowym „TP”: in vitro z miłości

21.07.2015
Czyta się kilka minut
– Próbowaliśmy wszystkiego. To była nowa metoda, którą odbieraliśmy jak dar boży – mówią rodzice pierwszego polskiego dziecka poczętego dzięki in vitro.
Maria Bąk-Ziółkowska i Adam Ziółkowski, rodzice pierwszego polskiego dziecka poczętego metodą in vitro. / Fot. Marek Zakrzewski
Maria Bąk-Ziółkowska i Adam Ziółkowski, rodzice pierwszego polskiego dziecka poczętego metodą in vitro. / Fot. Marek Zakrzewski
M

Maria Bąk-Ziółkowska i Adam Ziółkowski na in vitro zdecydowali się w 1986 r., podczas pobytu w Rzymie. Po pięciu latach leczenia. – Wszczepiono mi trzy zarodki. Kiedy to się stało, biły dzwony na Anioł Pański. I ja... – Maria Bąk-Ziółkowska ociera łzy – miałam taki różaniec papieski. Ściskałam go i modliłam się, żeby się udało.

Pierwsze sygnały ze strony Kościoła dotyczące in vitro pojawiły się w lutym 1987 r. Trzy miesiące przed porodem. – Poczułam wtedy uderzenie w brzuch. Ale ono trwało tylko chwilę. Myślałam: tyle przeszliśmy. Noszę w sobie dziecko, o którego życie wciąż walczymy. To jedno się liczy – przyznaje Maria Bąk-Ziółkowska. 

O tym, przez co przeszli przed porodem i jak udaje się im odnaleźć w Kościele dziś mówią w obszernej rozmowie z Anną Goc.  Poniżej jej fragment.


O nowym...

4935

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Masz już konto? Zaloguj się 

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Jeśli założysz bezpłatne konto, możesz za darmo czytać 3 płatne teksty miesięcznie. Wykup dostęp, by czytać bez limitu najnowsze wydanie i numery archiwalne od 2003 roku! 

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

nieustająco mam wątpliwości dotyczące oceny in vitro; moze po lekturze tego wywiadu mój pogląd wykrystalizuje się

w czasie stosunku zapłodnieniu ulega więcej jajeczek i tworzy się więcej zygot, ale przy życiu pozostaje najmocniejsza (niekiedy dwie) i te rozwijają się w płód. A więc sam organizm dokonuje selekcji - te słabsze obumierają i to jest normalne. Tak samo dzieje się u roślin, zapylone kwiaty wydają owoce, ale samo drzewo zrzuca te słabsze by móc wyżywić inne, bardziej dorodne... To jest przyroda, do której ludzie także należą, więc czemu mieliby podlegać innym prawom? W ustawie o in vitro chodzi tylko o to, by wziąć w ramy prawne to, co do tej pory działo się bez jakichkolwiek uwarunkowań, ale dotychczas hierarchowie nie interesowali się tym w ogóle...

trzeba sobie zasłużyć. Zawsze jest jakieś 'ale'...Kocham cię, ale musisz to i to...stawianie warunków to nie miłość, ani proponowane miłosierdzie nie jest rzeczywistym miłosierdziem lecz upokorzeniem...Jak to się dzieje, ze takie osoby, jak wspomniany duszpasterz mogą występować w imieniu Kościoła, nie pojmuję.

Dyskusje o in vitro sa czesto teoretyczne i rozbijaja sie o ideologie. Kto nie chce - niech nie korzysta z tej metody. Polska nie jest panstwem wyznaniowym, zeby KK lub sklerotyczne pierdoly mialy narzucac innym swoje poglady i krytykowaly tych, ktorzy najbardziej ze wszystkich rzeczy pragna miec dziecko. Chyba, ze ktos ma w tym interes, zeby in vitro pozostalo alternatywa leczenia nieplodnosci dla bogaczy.

Z jednej strony leczenie nieplodnosci a z drugiej chciałoby sie promować aborcje i sa lobby ktore to promują, sorry ale nie nic z tego nie rozumiem .....

z tego co się orientuje (ale wiem niewiele na ten temat), in vitro jest w 90% nadużywane, stosowane w przypadkach kiedy sa inne możliwości (np on pracuje w Anglii ona tu i spotykają się sporadycznie, w sytuacjach stresujących i nerwowej atmosferze), a nasze kliniki tzw leczenia niepłodności oferują in vitro. Od razu. I ROBIĄ NA TYM KOSMICZNĄ KASĘ. Założenia były inne, ale, jak wszystko w obecnym świecie, sprymityzowało się, zmanierowało..

Pytanie tylko, czy w imię ostrożności i minimalizowania ryzyka należy na starcie zakazać i mieć "spokój" sumienia? czy zgodzić się z tym, że człowiek to istota przebiegła umiejąca naginać przepisy - zakazać jest najłatwiej. Ja jestem zdecydowanie za tym, aby hierarchia i cały KK był propozycją, reklamą określonych wartości, a nie instytucją rządzącą sumieniami ludzkimi, mającą swoje wymagania i żądania. Zamiast walczyć z in vitro należałoby zadbać aby dofinansowanie (a może to jest nie mam wiedzy) było możliwe również dla naprotechnologii skoro to tez skuteczna metoda. Czyż nie można tej całej energii - krytyki, krytykanctwa, jadu, oskarżeń, bzdur głoszonych z ambon nt in vitro - spożytkować na promocję napro?

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]