Reklama

Ładowanie...

Jest nas coraz więcej

Jest nas coraz więcej

05.09.2022
Czyta się kilka minut
Radosław Wójcik, kierownik Nagrody POLIN: Przywracanie pamięci, szczególnie w przypadku historii polskich Żydów, to proces, który z definicji nie może zostać ukończony. Ciągle odkrywamy nowe rzeczy, co pokazuje, jak wiele jeszcze pracy przed nami. | MATERIAŁ PROMOCYJNY
Cmentarz żydowski w Mszanie Dolnej, o który dba Urszula Antosz-Rekucka, wyróżniona w konkursie w 2021 r. MACIEJ JAŹWIECKI / MUZEUM POLIN
M

MICHAŁ SOWIŃSKI: W tym roku Nagroda POLIN odbywa się w cieniu wojny w Ukrainie. Zygmunt Stępiński, dyrektor Muzeum POLIN, tydzień temu na naszych łamach pisał o „skrwawionych ziemiach” Europy, w które znowu wsiąka krew.

RADOSŁAW WÓJCIK: Od zeszłego roku zmieniło się dużo. Ledwo udało nam się uporać z trudnościami związanymi z pandemią, gdy zaczął się ten przerażający konflikt. Pojawił się strach i poczucie niepewności, które znamy aż za dobrze z historii naszej części Europy.

Muzeum POLIN od początku swojej działalności stawia sobie za cel budowanie porozumienia między społeczeństwami, ta sama idea stoi też za naszą nagrodą. Dlatego z ogromną radością, choć bez większego zdziwienia, obserwujemy teraz, jak bardzo w pomoc uchodźcom angażują się laureaci poprzednich edycji. Na przykład Katarzyna Winiarska, która bardzo aktywnie włącza się w ratowanie ludzi na granicy polsko-białoruskiej. Albo Dariusz Popiela – od lat zajmujący się „odpominaniem” imion i nazwisk pomordowanych Żydów – nie tylko organizował zbiórki, kupował i dostarczał niezbędne do przeżycia w niskich temperaturach rzeczy, ale także doprowadził do pochówku i budowy kamiennego grobu dla nieznanego z imienia i nazwiska uchodźcy, który zmarł z wychłodzenia i wycieńczenia w okolicach Sokółki.

Z kolei liczba działań pomocowych, akcji, zbiórek, jakie organizowali finaliści konkursu dla uchodźców z Ukrainy, jest tak ogromna, że nie sposób ich wszystkich wymienić. Widać więc wyraźnie, że nagradzanym przez nas osobom przyświecają wartości znacząco wykraczające poza regulamin nagrody.

Czyli jakie?

Nagroda jest związana z przywracaniem pamięci o historii polskich Żydów. Jednakże należy to rozumieć możliwie szeroko – to nie tylko poszukiwanie śladów po ludziach, których już nie ma, ale przede wszystkim budowanie mostów między przeszłością a teraźniejszością, czyli tym, co dotyka nas tu i teraz. To wyciąganie wniosków z historii, ciągłe odrabianie tej lekcji.

Dlatego kandydaci do nagrody działają na najróżniejszych polach. Jedni dbają o materialną spuściznę, np. opiekując się zapomnianymi i zniszczonymi cmentarzami żydowskimi, zabytkami czy pomnikami. Inni z kolei szukają bardziej ulotnych śladów: fotografii, listów, dzienników, które bez ich zaangażowania zapewne nigdy nie ujrzałyby światła dziennego.

Wśród laureatów i nominowanych z poprzednich lat jest sporo nauczycieli.

Edukacja to ważna płaszczyzna dbania o pamięć, bo w ten sposób uczymy kolejne pokolenia wrażliwości i empatii, rzeczy kluczowych dla budowania wspólnot opartych na dialogu. I nie chodzi tu wyłącznie o nauczycieli w szkołach, choć im należy się szczególny szacunek za ich pracę, ale też o historyków, pracowników naukowych czy kuratorów wystaw. Rok 2022 jest też szczególny z innego powodu – w wielu polskich miastach przypadają teraz 80. rocznice likwidacji gett. Przy tych okazjach powstają niezwykłe formy upamiętniania ofiar Holokaustu.

W jaki jeszcze sposób można dbać o pamięć o polskich Żydach?

Na przykład tak, jak robi to Urszula Rybicka, wyróżniona w zeszłorocznej edycji nagrody, która działa przede wszystkim w internecie. Udało się jej poprzez media społecznościowe stworzyć dużą wspólnotę, skupioną wokół literatury żydowskiej. Prowadzi także stronę Żydowski Wrocław. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że taka praca wymaga mniej wysiłku niż np. renowacja cmentarza, ale to nieprawda, bo tu niezbędne są nie tylko szczególne kompetencje, ale też konsekwencja w działaniu, często żmudnym i bardzo czasochłonnym.

Kryzysy, jak choćby wojna w Ukrainie, potrafią czasem dać impuls do nowego działania. Gdy już sytuacja się unormuje, Nagroda POLIN rozszerzy się także na naszych wschodnich sąsiadów?

Nagroda nigdy nie miała geograficznych ram, bo chodzi o dbanie o pamięć o polskich Żydach, gdziekolwiek by mieszkali. Dobrze to widać na wystawie stałej w Muzeum POLIN. Niemniej teraz wszyscy w Polsce czują szczególnie silną więź z Ukrainą, co z pewnością w przyszłości ułatwi nam współpracę przy wielu projektach.

Lata istnienia Nagrody POLIN pokazały, jaki ogrom pracy wykonują ludzie w całej Polsce, by dbać o pamięć o polskich Żydach. Ale zapytam z drugiej strony: czy da się, chociaż w przybliżeniu, określić, ile zostało jeszcze do zrobienia?

To chyba niemożliwe, choćby z tego powodu, że przywracanie pamięci to proces, który z definicji nie może zostać ukończony. O pamięć, szczególnie w tym wypadku, należy dbać nieustannie. Z drugiej strony wciąż odkrywamy nowe rzeczy. Z roku na rok coraz więcej ludzi, szczególnie w małych miejscowościach, zaczyna się interesować lokalną historią. Zbierają opowieści, zdjęcia, dokumenty – za każdym razem ze zdumieniem dowiadujemy się, jak wielu rzeczy nie wiedzieliśmy.

Odchodzą ostatnie osoby, które jeszcze widziały na własne oczy ten przedwojenny świat. Wkraczamy w nowy etap dbania o pamięć?

Zdecydowanie tak, choć trzeba podkreślić, że jest on równie ważny. Dziś z pomocą przychodzą nowe technologie i internet. Jeszcze 10-15 lat temu wiele rzeczy było niemożliwych do zbadania – np. porównywanie olbrzymich archiwów fotograficznych, co pozwala na identyfikacje osób na zdjęciach. W archiwach na całym świecie znajdują się ich tysiące, wciąż czekających na opisanie. Inna rzecz to szybko rozwijające się technologie badania DNA. Kiedyś były bardzo drogie, dziś są stosunkowo łatwo dostępne. One także mogą być wykorzystywane do przywracania pamięci o historii polskich Żydów.

Jak przez lata zmieniała się Nagroda POLIN?

Gdy siedem lat temu przygotowywaliśmy pierwszą edycję, baliśmy się, że dostaniemy ledwie kilka zgłoszeń, a w kolejnych latach w ogóle nie będziemy mogli znaleźć kandydatów. Okazało się, że bardzo się myliliśmy, bo już w pierwszym roku otrzymaliśmy ponad sto aplikacji. Na początku po prostu nie zdawaliśmy sobie sprawy, ile osób, instytucji czy samorządów działa, i to od lat, na własną rękę.

I co roku pojawia się tyle nowych projektów?

To chyba największe osiągnięcie nagrody – prezentując kolejne postaci i nagradzając ich wysiłek, inspirujemy inne osoby do działania. To też wielka zasługa laureatów i nominowanych z poprzednich lat – ludzi, którzy nie tylko mają energię do realizowania wciąż nowych pomysłów, ale również pociągają za sobą innych.

Dobrze widać to na zdjęciach. Jeszcze kilka lat temu np. w akcję porządkowania cmentarza włączało się kilka osób, dziś jest to już kilkadziesiąt. Właśnie w ten sposób od początku myśleliśmy o nagrodzie. To podziękowanie osobom szczególnie zasłużonym w przywracaniu pamięci o polskich Żydach, ale przede wszystkim zachęta do działania dla innych.

Co jeszcze laureatom daje nagroda?

Wsparcie symboliczne, które bardzo się przydaje w kontaktach z samorządami czy innymi instytucjami. Gdy taka instytucja jak Muzeum POLIN, mająca na swoim koncie dziesiątki nagród, w tym dla europejskiego muzeum roku, stawia przy czyichś działaniach swój „znak jakości”, wiele rzeczy po prostu łatwiej załatwić.

Zmienia się atmosfera wokół projektów przywracania tej pamięci?

Z pewnością tak. Wciąż się zdarza, że docierają do nas sygnały o niechęci, z jaką spotykają się osoby związane z nagrodą, jednak jest ich zdecydowanie mniej niż jeszcze parę lat temu. Kiedyś – a wynikało to prawie wyłącznie z niewiedzy czy dezinformacji, a nie autentycznie złej woli – pojawiały się głosy, że np. renowacja synagogi odbywa się kosztem innych działań samorządowych. Dziś, i nasza nagroda zapewne też ma w tym zasługę, ta „zła atmosfera” pojawia się coraz rzadziej.

A zmienia się stosunek Polaków do przeszłości?

Myślę, że wojna w Ukrainie przyspiesza ten proces. Historia coraz częściej przestaje być redukowana do prostych haseł, np. „Wołyń”, które rzuca się wyłącznie po to, aby osiągnąć jakieś bieżące cele polityczne. Przybywa ludzi, którzy chcą się więcej dowiedzieć – nie tylko lepiej poznać przeszłość swoich rodzinnych stron, ale też zrozumieć mechanizmy, które ją kształtowały.

Ostatnie zmiany w szkolnym programie nauczania historii nie nastrajają optymistycznie. Nie boi się Pan, że przez to zostanie zmarnowany dorobek edukacyjny ostatnich dekad?

Nie, bo widzę na co dzień setki osób, w tym także nauczycieli, i to z mniejszych miejscowości, które nie przejmują się tymi chwilowymi zawirowaniami politycznymi. Realizują autorskie projekty, angażują młodzież w działania, które wychodzą poza 45-minutową lekcję i szkolną salę. Nasza nagroda docenia nie tylko konkretne, zrealizowane już projekty, ale przede wszystkim ludzi, którzy konsekwentnie dążą do celu. Idą jasną stroną ulicy. I jest ich coraz więcej. ©

RADOSŁAW WÓJCIK od 2016 r. jest kierownikiem Konkursu Nagroda POLIN. W Muzeum POLIN zajmuje się organizacją i komunikacją wydarzeń kulturalnych, głównie muzycznych i literackich. Absolwent Szkoły Głównej Handlowej i studiów podyplomowych na kierunku dyplomacja kulturalna na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Nagroda POLIN zostanie przyznana w tym roku już po raz ósmy. 30 listopada trafi do osoby lub organizacji aktywnie działającej na rzecz ochrony pamięci o historii polskich Żydów. Łączna wysokość nagród pieniężnych wynosi co najmniej 60 tys. złotych. Do 30 września każdy może zgłosić swojego kandydata poprzez formularz umieszczony na stronie internetowej www.polin.pl/nagroda

Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk literacki, stale współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym. Redaktor literacki Conrad Festival, doktorant na Wydziale Polonistyki UJ. Prowadzi podkast literacki „Book’s not dead”.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]