Grzech zaniedbania

Ogłoszono już orędzie papieża Franciszka na Wielki Post. Punkt wyjścia stanowi w nim Jezusowa przypowieść o bogaczu i Łazarzu (zob. Łk 16, 19-30).
Czyta się kilka minut

Nie chcę streszczać w tym miejscu papieskiej medytacji – zachęcam do jej osobistej lektury. Pociągnięty przez papieża, sam sięgnąłem do tekstu Ewangelii; tym bardziej że sam do tej lektury wiele razy podchodziłem, raczej z mizernym skutkiem…

Zawsze rozbijałem się o pytanie: Właściwie dlaczego bogacz został potępiony? Przypowieść nie oskarża go o żadne przestępstwa czy zbrodnie. Nie mówi, że swego bogactwa dorobił się w niegodziwy sposób. Wspomina tylko, że „dzień w dzień świetnie się bawił” – że korzystał ze swojego majątku, żyjąc wygodnie i przyjemnie. Czy to grzech?

Tym razem przypowieść otworzyła mi się przy pomocy najprostszego, wręcz banalnego klucza. Bogacz zostaje potępiony nie za to, co zrobił; zostaje potępiony za to, czego nie zrobił! Nie zrobił mianowicie żadnego kroku w kierunku leżącego na jego progu biedaka. Wiedział o nim – z dalszego ciągu przypowieści wynika, że znał nawet jego imię… Nigdy nie zareagował. Nie zdobył się na to, by podzielić się z potrzebującym swoim jedzeniem, piciem, ubraniem, mieszkaniem. Właśnie to było jego winą: to, czego nie zrobił! To grzech, który nazywamy grzechem zaniedbania, i wyznajemy podczas każdej Eucharystii, mówiąc: „bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem”. Czy nie jest jednak tak, że w tym krótkim katalogu „zaniedbanie” wydaje nam się najmniejszym problemem?

Potępiony za zaniedbanie. To niejedyny taki tekst Jezusa. W uszach mamy przecież ciągle refren minionego Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia: „Byłem głodny, a nie daliście mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście mi pić; byłem przybyszem (dosł. »obcym«), a nie przyjęliście mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście mnie”. I pointa: „i pójdą w ogień wieczny” (zob. Mt 25, 31-46).

Skąd wzięło się zaniedbanie bogacza? Czy tylko i wyłącznie z jego wygody i egocentryzmu? Nie. Jezus gdzie indziej identyfikuje źródło jego postawy i problemów. Otóż w otchłani bogacz słyszy z ust Abrahama, że nigdy nie potraktował z należytą powagą „Prawa i Proroków”. Tym, co mogło go uchronić od „przyjścia na to miejsce kaźni” (i co ciągle jeszcze może uchronić jego braci – a więc nas!), była (i jest) lektura Biblii, przyjęcie z posłuszeństwem Bożego Słowa. „Macie Mojżesza i Proroków” – mówi Jezus. „Słuchajcież ich!” (por. w. 29).

Przy tej okazji dostajemy więc do ręki swoisty interpretacyjny klucz do Biblii. O czym jest Słowo? Na czym się koncentruje Jego pouczenie?

Nie na przestępstwach. Nie na katalogowaniu złych czynów. Słowo uczy miłości. Na nią uwrażliwia. Do niej przynagla i uruchamia. Wyposaża. Wspomaga łaską. Pomnaża wyobraźnię. Słowo nie uczy przede wszystkim „niepostępowania źle”; uczy „postępowania dobrze” – uczy czynić dobro. Nie zaniedbać go, gdy się staje możliwe.

„Kluczem do Biblii” jest Przykazanie Miłości. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2017