Groźby Putina to wojna psychologiczna

Aneksja okupowanych terytoriów ukraińskich, dywersja na Nord Streamie i groźby nuklearne Kremla sprawiają, że wojna weszła w bardziej niebezpieczny etap.
Czyta się kilka minut
Zniszczone domy w wyzwolonej wsi Dolina w obwodzie donieckim. 2 października 2022 r. / METIN AKTAS / ABACA / PAP
Zniszczone domy w wyzwolonej wsi Dolina w obwodzie donieckim. 2 października 2022 r. / METIN AKTAS / ABACA / PAP

Wystąpienie Putina ostatniego dnia września było w pełni przewidywalne. Ogłosił przyłączenie czterech okupowanych regionów Ukrainy i powtórzył znane oskarżenia wobec Zachodu, który okazuje się winny niemal całemu złu tego świata. Ale na twarzach kilkuset przedstawicieli rosyjskich elit, zgromadzonych w wielkiej kremlowskiej sali, trudno było dopatrzeć się radości. Wydaje się, że dominującą emocją była niepewność – jakby zdawali sobie sprawę, że Rosja wchodzi w niebezpieczny moment swej historii. Szczególnie że Putin zapowiedział, iż zamierza bronić przyłączonych obszarów „wszystkimi dostępnymi sposobami”.


Wojciech Pięciak: Kto i po co wysadził Nord Stream


 

Jego słowa nie zrobiły jednak wielkiego wrażenia na Zachodzie, który wreszcie zaczął rozumieć, że Rosja prowadzi wojnę nie tylko przeciw Ukrainie. Jeśli ktoś miał wątpliwości, to zamachy na gazociąg Nord Stream nie pozostawiły złudzeń. Zachód jednym głosem mówi o dywersji i wydaje się, że niemal nikt nie ma wątpliwości, iż odpowiedzialnego trzeba szukać w Moskwie. Rosjanie pokazują w ten sposób, że jeśli zechcą, mogą uszkodzić inne podwodne gazociągi, choćby te doprowadzające gaz z Morza Północnego do kontynentalnej Europy.

Nieustanna presja energetyczna to – obok coraz regularniej powtarzanych gróźb nuklearnych – elementy zmasowanej rosyjskiej wojny psychologicznej przeciw Zachodowi. Kreml zdaje się nie porzucać nadziei, że uda mu się w ten sposób wymusić zmniejszenie wsparcia wojskowego dla Ukrainy, bez którego armia ukraińska nie byłaby w stanie kontynuować wojny. To zaś miałoby doprowadzić do upragnionego zwycięstwa, którego Rosja nie jest w stanie osiągnąć na polu walki.

Ukraińska kontrofensywa nadal się rozwija, czego najlepszym dowodem jest odzyskanie Łymanu i innych miejscowości w obwodzie donieckim. Tymczasem po drugiej stronie frontu trwa chaotyczna mobilizacja 300 tys. rezerwistów, która przyczynia się do potężnego wzrostu strachu w społeczeństwie rosyjskim i ucieczki za granicę podobnej ­liczby mężczyzn. Nawet prokremlowskie ośrodki badania opinii społecznej pokazują, że poziom zaniepokojenia wśród Rosjan wzrósł w ciągu września z 35 proc. do 69 proc. Twarze prominentów zgromadzonych na Kremlu są więc emanacją nastrojów w całej Rosji.


Wojciech Pięciak: Stało się to, czego wszyscy się spodziewali: prezydent Rosji dokonał „anszlusu” kawałka Ukrainy. Co dalej?


 

Mobilizacja, pospieszna aneksja i nieustanne groźby władz rosyjskich sprawiają, że w zachodnich mediach i w narracji polityków wraca pytanie: czy Rosja może użyć broni nuklearnej? Kreml chce, abyśmy się tego bali, ale wciąż ma nadzieję, że mobilizacją uda mu się przechylić szalę wojny na swoją korzyść. Nic jednak na to nie wskazuje. Najpóźniej za kilka miesięcy Putin ostatecznie zrozumie, że poszedł na wojnę, której nie może wygrać, i zapewne jeszcze bardziej nasili swoje groźby nuklearne. On liczy na nasz strach – i poddanie mu się byłoby najgorszym rozwiązaniem. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 41/2022