Reklama

Ładowanie...

Groźby Putina to wojna psychologiczna

Groźby Putina to wojna psychologiczna

03.10.2022
Czyta się kilka minut
Aneksja okupowanych terytoriów ukraińskich, dywersja na Nord Streamie i groźby nuklearne Kremla sprawiają, że wojna weszła w bardziej niebezpieczny etap.
Zniszczone domy w wyzwolonej wsi Dolina w obwodzie donieckim. 2 października 2022 r. Fot. METIN AKTAS / ABACA / PAP
W

Wystąpienie Putina ostatniego dnia września było w pełni przewidywalne. Ogłosił przyłączenie czterech okupowanych regionów Ukrainy i powtórzył znane oskarżenia wobec Zachodu, który okazuje się winny niemal całemu złu tego świata. Ale na twarzach kilkuset przedstawicieli rosyjskich elit, zgromadzonych w wielkiej kremlowskiej sali, trudno było dopatrzeć się radości. Wydaje się, że dominującą emocją była niepewność – jakby zdawali sobie sprawę, że Rosja wchodzi w niebezpieczny moment swej historii. Szczególnie że Putin zapowiedział, iż zamierza bronić przyłączonych obszarów „wszystkimi dostępnymi sposobami”.


Wojciech Pięciak: Kto i po co wysadził Nord Stream


 

Jego słowa nie zrobiły jednak wielkiego wrażenia na Zachodzie, który wreszcie zaczął rozumieć, że Rosja prowadzi wojnę nie tylko przeciw Ukrainie. Jeśli ktoś miał wątpliwości, to zamachy na gazociąg Nord Stream nie pozostawiły złudzeń. Zachód jednym głosem mówi o dywersji i wydaje się, że niemal nikt nie ma wątpliwości, iż odpowiedzialnego trzeba szukać w Moskwie. Rosjanie pokazują w ten sposób, że jeśli zechcą, mogą uszkodzić inne podwodne gazociągi, choćby te doprowadzające gaz z Morza Północnego do kontynentalnej Europy.

Nieustanna presja energetyczna to – obok coraz regularniej powtarzanych gróźb nuklearnych – elementy zmasowanej rosyjskiej wojny psychologicznej przeciw Zachodowi. Kreml zdaje się nie porzucać nadziei, że uda mu się w ten sposób wymusić zmniejszenie wsparcia wojskowego dla Ukrainy, bez którego armia ukraińska nie byłaby w stanie kontynuować wojny. To zaś miałoby doprowadzić do upragnionego zwycięstwa, którego Rosja nie jest w stanie osiągnąć na polu walki.

Ukraińska kontrofensywa nadal się rozwija, czego najlepszym dowodem jest odzyskanie Łymanu i innych miejscowości w obwodzie donieckim. Tymczasem po drugiej stronie frontu trwa chaotyczna mobilizacja 300 tys. rezerwistów, która przyczynia się do potężnego wzrostu strachu w społeczeństwie rosyjskim i ucieczki za granicę podobnej ­liczby mężczyzn. Nawet prokremlowskie ośrodki badania opinii społecznej pokazują, że poziom zaniepokojenia wśród Rosjan wzrósł w ciągu września z 35 proc. do 69 proc. Twarze prominentów zgromadzonych na Kremlu są więc emanacją nastrojów w całej Rosji.


Wojciech Pięciak: Stało się to, czego wszyscy się spodziewali: prezydent Rosji dokonał „anszlusu” kawałka Ukrainy. Co dalej?


 

Mobilizacja, pospieszna aneksja i nieustanne groźby władz rosyjskich sprawiają, że w zachodnich mediach i w narracji polityków wraca pytanie: czy Rosja może użyć broni nuklearnej? Kreml chce, abyśmy się tego bali, ale wciąż ma nadzieję, że mobilizacją uda mu się przechylić szalę wojny na swoją korzyść. Nic jednak na to nie wskazuje. Najpóźniej za kilka miesięcy Putin ostatecznie zrozumie, że poszedł na wojnę, której nie może wygrać, i zapewne jeszcze bardziej nasili swoje groźby nuklearne. On liczy na nasz strach – i poddanie mu się byłoby najgorszym rozwiązaniem. ©


https://www.tygodnikpowszechny.pl/atak-na-ukraine

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zastępca dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia w Warszawie. Specjalizuje się głównie w problematyce politycznej i gospodarczej państw Europy Wschodniej oraz ich politykach...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]