Gdy dziennikarze alarmują o chińskich obozach koncentracyjnych, w których więzieni są m.in. członkowie religijnego ruchu Falun Gong, albo o pobieraniu organów do przeszczepu od skazanych na śmierć, gdy nawet chińscy autorzy nieprawomyślnych stron internetowych skazywani są na więzienie, USA fetują wizytę prezydenta Chińskiej Republiki Ludowej Hu Jintao, głowę reżimu niepomiernie krwawszego od białoruskiego - a białoruskich prominentów nie wpuszcza się na Zachód. Ale przecież Hu Jintao reprezentuje ważnego partnera handlowego. I trzeba pozyskać go dla sprawy Iranu, dokąd administracja Busha lada chwila zaniesie demokrację.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.











