Reklama

Franciszek w Rumunii: pojednanie i tragiczna przeszłość

Franciszek w Rumunii: pojednanie i tragiczna przeszłość

z Bukaresztu
02.06.2019
Czyta się kilka minut
Modlitwa „Ojcze nasz” w katedrze prawosławnej, beatyfikacja siedmiu greckokatolickich biskupów męczenników komunizmu, msza dla mniejszości węgierskiej i prośba o przebaczenie za krzywdy wyrządzone Romom to główne punkty wizyty papieża.
Papież Franciszek w drodze do miasta Blaj, by odprawić wieńczącą pielgrzymkę do Rumunii greckokatolicką Boską Liturgię, 2 czerwca 2019 r. / FOT. Vadim Ghirda / AP/Associated Press/East News
Papież Franciszek w drodze do miasta Blaj, by odprawić wieńczącą pielgrzymkę do Rumunii greckokatolicką Boską Liturgię, 2 czerwca 2019 r. / FOT. Vadim Ghirda / AP/Associated Press/East News
O

Obyście byli świadkami wolności i miłosierdzia, aby braterstwo i dialog przeważały nad podziałami, powiększając braterstwo krwi, które ma swoje źródło w okresie cierpienia” – powiedział Franciszek w wieńczącej pielgrzymkę do Rumunii greckokatolickiej Boskiej Liturgii w mieście Blaj 2 czerwca. Papież przemawiał do blisko 150 tysięcy wiernych zgromadzonych na historycznym placu Wolności.

W czasie niedzielnego nabożeństwa Franciszek beatyfikował siedmiu greckokatolickich biskupów, którzy zginęli w latach 1950-70, broniąc wiernych i jedności Kościoła. Beatyfikowani biskupi, w myśl słów homilii Franciszka są męczennikami wiary, którzy przywrócili i pozostawili narodowi rumuńskiemu cenne dziedzictwo: wolność i miłosierdzie. Liturgia odbyła się w tym samym miejscu, gdzie w 1848 roku blisko 40 tysięcy Rumunów protestowało przeciwko byciu częścią Królestwa Węgier; dziś miejsce to ma być świadectwem pojednania i pokoju. Podobnie jak podczas niedawnej pielgrzymki do Bułgarii i Macedonii, oraz wcześniejszej do krajów bałtyckich, Franciszek przyjechał do Rumunii jako pielgrzym pokoju, z przesłaniem budowania dialogu i zasypywania podziałów.

Historia tragiczna

Papieska pielgrzymka do Rumunii była drugą wizytą Biskupa Rzymu w postkomunistycznej historii tego kraju. Podpisany w 1920 roku konkordat zerwano w 1948 i do 1989 roku Kościół w Rumunii był prześladowany. W latach 1945-52 z powodów religijnych w Rumunii aresztowano około 80 tysięcy osób, z których 30 tysięcy zostało uwięzionych; 5000 prawosławnych duchownych i blisko 400 kapłanów katolickich zabito. Klasztory – miejsca niezwykle ważne dla wiary prawosławnej – zamknięto pod koniec lat 50. XX wieku; blisko 4 tysiące mnichów i mniszek uwięziono lub zmuszono do wystąpienia ze stanu duchownego. Pod rządami Nicolae Ceauşescu, dyktatora Rumunii od 1965 roku, zburzono 22 kościoły i klasztory, 14 zamknięto. Historia wiary jest w Rumunii historią tragiczną.

Kiedy w 1999 roku do Bukaresztu pielgrzymował Jan Paweł II, był pierwszym papieżem, który od 1054 roku odwiedził ten w większości prawosławny kraj. Według spisu powszechnego 89 proc. Rumunów należy do Kościoła prawosławnego, a według badania Eurobarometru i Pew Research Centre z 2018 roku Rumunia jest dziś najbardziej religijnym państwem w Europie. 

Kto czekał na papieża

– Kiedy miałam 11 lat, uczestniczyłam we mszy z Janem Pawłem II, dziś czekam na Franciszka. – mówi mi Wanda, spotkana na trasie papieskiego papamobile. 

Faktycznie, w Bukareszcie na Franciszka czekało wielu, nie tylko katolików. – Przyjechałam ze Szwecji, jestem przeciwna brataniu się z papieżem – mówi mi Maria, która przed rumuńskim pałacem prezydenckim rozdawała ulotki, w których powołując się na książkę „Wielki bój” Ellen White, opisane są w języku rumuńskim „nieczyste dążenia papiestwa”. – Nie po to Marcin Luter protestował – tłumaczy Maria, która należy do Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego.

W trakcie pielgrzymki Franciszek odwiedził nie tylko Bukareszt, gdzie spotkał się z władzami, w tym z prezydentem Klausem Iohannisem, ale także rumuński interior. We franciszkańskim sanktuarium Najświętszej Maryi Panny w Şumuleu Ciu, gdzie co roku w Pięćdziesiątnicę pielgrzymują tłumy, papież odprawił mszę i spotkał się z katolicką węgierską mniejszością. 

– Ta coroczna pielgrzymka należy do dziedzictwa Siedmiogrodu, ale przynosi zaszczyt zarówno Rumunii, jak i Węgrom, a także wiernym innych wyznań, i jest symbolem dialogu, jedności i braterstwa – powiedział w homilii papież, kierując swoje słowa także do obecnych na miejscu prezydenta Węgier Jánosa Ádra i Zsolta Semjéna, wicepremiera tego kraju, odpowiedzialnego za mniejszość węgierską za granicą. 

Siedmiogród stał się częścią Rumunii po traktacie z Trianon, podpisanym w 1920 roku, ale władze Węgier postanowiły przekazać 160 milionów forintów na rzecz organizacji sobotniej uroczystości z udziałem Franciszka.

Tego samego dnia, na granicy Mołdawii, w Jassach, na Franciszka czekało blisko 100 tysięcy osób, które wzięły udział w mszy i spotkaniu z młodzieżą i rodzinami. Stefania, wolontariuszka, która brała udział w przygotowaniu pielgrzymki, mówi, że młodzi w Rumunii chętnie włączają się w pracę charytatywną i wolontariat. Przynajmniej ci, którzy pozostali w kraju, bowiem od wstąpienia do Unii Europejskiej w 2007 roku z Rumunii wyemigrowało prawie 4 miliony osób, głównie młodych. 

– W przygotowaniu pielgrzymki w Bukareszcie udział bierze 300 wolontariuszy. W Blaj ma być 600 – powiedziała mi, pokazując na telefonie listę. Głównym zadaniem wolontariuszy ma być pomoc pielgrzymom, którzy na spotkania z Franciszkiem przyjechali z różnych części kraju. Zabezpieczali także logistykę pielgrzymki; 70 proc. wolontariuszy to katolicy. Większość z nich działa lokalnie, zwłaszcza na terenie archidiecezji Bukaresztu. Podobnie jak Stefania to członkowie wspólnot i rumuńskiego Caritas. 

Oczy Kaina, oczy Abla

Tempo pielgrzymki w dużej mierze dyktowała pogoda. Po wylądowaniu na lotnisku w Sibiu w niedzielę 2 czerwca rano papież miał śmigłowcem polecieć do Blaj, plany te pokrzyżowała jednak pogoda. Jak powiadomili organizatorzy: „aktywowano plan B”. Z powodu silnego wiatru i deszczu 60 kilometrów górskiej trasy Franciszek pokonał samochodem. Na miejscu z udziałem papieża, a pod przewodnictwem kard. Luciana Mureşana odprawiona została Boska Liturgia, po której Franciszek spotkał się z przedstawicielami romskiej mniejszości w Rumunii, których przeprosił za „dyskryminację i segregację”. 

– Proszę w imieniu Kościoła o przebaczenie Pana i wasze, za to że na przestrzeni dziejów was dyskryminowaliśmy, znęcaliśmy się lub patrzyliśmy na was źle, oczami Kaina, a nie Abla, i nie potrafiliśmy was uznać, docenić i bronić w waszej specyfice” – powiedział na spotkaniu papież. Odniósł się tym samym do przeszłości, bowiem wołoski kodeks karny z 1811 roku stwierdzał nawet, że każdy Rom rodzi się niewolnikiem, co zostało stopniowo zniesione w połowie XIX wieku najpierw na Wołoszczyźnie (południowa część kraju), a później w całej Rumunii. Podczas II wojny światowej miała miejsce masowa eksterminacja Romów, szacuje się, że liczba zamordowanych wynosiła od 200 tysięcy do 2 milionów. Franciszek zwrócił się też do ich społeczności, mówiąc że „mają wielką rolę do odegrania”, dzieląc się ze światem bogactwem i pięknem swojej kultury: rolą, jaką pełni w niej rodzina, gościnnością i szacunkiem dla bezbronnych.

Papieska podróż do Rumunii była trzydziestą pielgrzymką Franciszka w trakcie jego pontyfikatu i piątą w 2019 roku.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

jest kluczem do jedności Europy-szczególnie na styku prawosławia(tradycji grecko-słowiańskiej) i kościoła łacińskiego(Rumuni to jedyni prawosławni posługujący się alfabetem łacińskim). Pomimo wielu antagonizmów, jak na razie Rumunia jako państwo "trzyma się kupy"-choć więcej w tym siłowej pacyfikacji na wzór pax romana(Rumuni chętnie powołują się na rzymskie dziedzictwo), jak sprawnej polityki "rzeczpospolitej" godzącej różne interesy. Jednak z perspektywy paru ostatnich lat, dają się tam zauważyć znaczące zmiany na lepsze-czyżby początek rumuńskiej Dobrej Zmiany(?)

Jeśli wieloetniczna Europa ma wyglądać jak Rumunia, to ja dziękuję. Rumuni też dziękują i to energicznie, wychodząc z zadziwiającą regularnością na ulice miast lub masowo emigrując, odkąd mają taką możliwość. I oczywiście nie są jedynym narodem prawosławnym posługującym się alfabetem łacińskim, bo Serbowie używają cyrylicy i "latinicy" wymiennie.

pod lewoskrętnie-światłymi rządami Brukseli, właśnie brnie w kierunku Rumunii za czasów Ceauesescu: nie-demokracji, negacji tradycji, lewicowej alterkultury, obligatoryjnej laicyzacji, nepotyzmu. Kontynuacja tej linii politycznej może Europę doprowadzić do tego samego stanu, jak Rumunię 30 lat temu

Glosa historyczna do artykułu. Haniebny zapis o Cyganach, formalizujący ich tradycyjny, niewolniczy status, został wprowadzony w kodeksie promulgowanym w 1818 roku przez Jana Caradję, fanariockiego, a więc prawosławnego hospodara Wołoszczyzny i sułtańskiego wasala, jako twórczy wkład fanariockiej myśli do zachodniej tradycji prawniczej. Kodeks Caradji był bowiem w znacznej części wzorowany na kodeksie napoleońskim, tak jak na przykład mołdawski - na austriackim kodeksie cywilnym z 1811 roku (stąd pewnie wzięła się ta data), w którym oczywiście nie ma ani słowa o Cyganach ani o niewolnictwie. W rzeczywistości to właśnie w okresie wpływów austriackich zaczęła się rysować, po raz pierwszy od średniowiecza, perspektywa abolicji na ziemiach dzisiejszej Rumunii, ale opór właścicieli niewolników, czyli prawosławnych klasztorów i prawosławnych bojarów, był zbyt silny. Nie bardzo rozumiem, po co akurat papież przeprasza za to Cyganów w Rumunii. Słowa skruchy ze strony któregoś z patriarchów kościoła wschodniego byłyby bardziej na miejscu. Możemy się naturalnie wszyscy przepraszać bez końca za swoje i nie swoje grzechy, ale czy takie gesty mają jakiekolwiek znaczenie?

którzy są drugą kategorią nie-obywateli w rumuńskim społeczeństwie. Oczywiście wpisuje się to w paneuropejski problem tej grupy etnicznej(Cyganów), którzy nie są zdolni(niechętni) asymilacji z miejscową ludnością. Ze względu na ich liczebność w regionie południowych Karpat, właśnie w Rumunii ten problem jest tak wyraźny
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]