Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dziwny jest ten świat

Dziwny jest ten świat

28.09.2010
Czyta się kilka minut
Kilka lat temu, w przerwie Krakowskiej Konferencji Metodologicznej organizowanej przez Michała Hellera, Jerzy Vetulani, znakomity psychofarmakolog, neurobiolog i biochemik, zaprosił mnie do odwiedzenia swojego przyjaciela, prezesa Towarzystwa Sztuk Pięknych w Krakowie Zbigniewa Witka, w jego gabinecie w Pałacu Sztuki. W gabinecie wisiał wielki obraz Jacka Malczewskiego, "Nike Legionów".
V

Vetulani poprosił mnie, bym uważnie wpatrzył się w obraz i starał zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Przyglądałem się posągowej, nagiej postaci kobiecej z delikatnymi, ledwie widocznymi skrzydłami, jak u ważki w "Dziwnym ogrodzie" Mehoffera. Jej wyciągnięta ręka wskazywała lepszą przyszłość i zwycięstwo. Zapamiętywałem ją od stóp do głów: mocne uda, szerokie biodra, brzuch, piersi, blond włosy, niebieskie oczy - jednym słowem wszystko, co wydawało mi się istotne.

Po chwili padło polecenie: "Proszę się odwrócić". Wykonałem je. Wtedy Vetulani zapytał: "Ilu legionistów zauważył pan na obrazie?". Nogi ugięły się pode mną. Doprawdy - ani jednego! Profesor pocieszył mnie, że test wypadł tak samo we wszystkich przypadkach, które były mu znane. A legionistów na obrazie było kilkunastu, podrywających się z okopów do boju za Ojczyznę.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego i ja, i inne osoby, z innym bagażem życiowym, w innym wieku, zachowują się tak podobnie? Dlaczego "agent Tomek" był tak skuteczny? Dlaczego ludzi śmieszą te same dowcipy? Skąd się bierze "miłość od pierwszego wejrzenia"? Dlaczego większość kobiet zapytanych o to, jaką nadzwyczajną zdolność chciałyby posiadać, odpowiada: "stać się niewidzialnymi", a większość mężczyzn na to samo pytanie odpowiada, że chcieliby "móc latać"? Co sprawia, że pewne osoby są duszą towarzystwa na przyjęciach, a inne podpierają ściany? Czemu w tej samej restauracji jeden kelner zbiera o wiele większe napiwki niż drugi? Czy doniesienia o zjawiskach paranormalnych zawierają "racjonalne jądro"?

Richard Wiseman postanowił zbadać te sprawy, i to doświadczalnie! Urodzony w 1966 roku, profesor psychologii na uniwersytecie w Hertfordshire, autor kilku popularnych książek na temat psychologii życia codziennego, od lat zajmuje się słabo dotąd zbadanym aspektem codzienności i powszechnych zachowań. Jako iluzjonista-amator, specjalista od psychologii oszustwa, interesujący się naukową krytyką twierdzeń o występowaniu zjawisk paranormalnych, sam ociera się o granice tego, co naukowe, i tego, co stanowi przesąd, "miejską legendę", niczym nie uzasadnione przekonanie.

W "Dziwnologii" Wiseman przedstawia listę takich psychologiczno-społecznych problemów, swoje własne doświadczenia na ich temat i próby interpretacji. Osobliwości podejmowania decyzji, psychologia humoru, psychologia kłamstwa i oszustwa, kwestie zaufania, postawy altruistyczne, problemy związane z tempem życia i "inne dziwnologie" - oto tematy interesujące autora. Stosuje on różne metody przekonywania nas i różnego rodzaju argumenty. Czasem są to relacje z przeprowadzonych przez niego "doświadczeń", czasem anegdoty, a czasem nibynaukowe rozumowanie.

Ocena tej książki jest naprawdę trudna. Jest świetnie napisana, zabawna; czyta się ją jednym tchem. Można zabrać do pociągu, można przerwać w dowolnym miejscu i w dowolnym miejscu do niej powrócić. Wielokrotnie w trakcie tej lektury zastanawiamy się: dlaczego my sami jesteśmy tak naiwni i tak schematyczni, dlaczego tak łatwo ulegamy konwencjom albo jesteśmy tak banalni?

Jednocześnie jest oczywiste, że nie jest to żadna "książka naukowa" ani nawet popularnonaukowa. Że mimo wykształcenia, pozycji i akademickiej afiliacji autor zwodzi nas i bawi, ale nie traktuje serio. Zbyt wiele "dowodów" ma charakter anegdotyczny - coś się komuś kiedyś przytrafiło. W dodatku wcześniejsze lektury, doświadczenie życiowe i zdrowy rozsądek pozwalają łatwo wyjaśnić niektóre z analizowanych problemów bez pomocy Wisemana. Trudno powiedzieć, czego nowego dowiedziałem się z "Dziwnologii", choć czytałem ją z zainteresowaniem. Jest jak artykuł polityczny kogoś, kogo poglądy w pełni podzielamy - czytając mamy satysfakcję, że to, co nam się wydawało, co przeczuwaliśmy, co odczuwaliśmy emocjonalnie, zostało poukładane w porządny wywód przez kogoś innego.

Książki o otaczającym nas świecie mogą być niezwykle pouczające, choć zwykle zakładają jakiś poziom wiedzy bazowej. Mogą sprawić, że otaczająca nas rzeczywistość przestaje być światem magicznym, czarodziejskim, nieprzewidywalnym, staje się racjonalna i poznawalna. Takie były na przykład książki w rodzaju "Fizyki w szklance piwa" - o tym, jakie zjawiska fizyczne można dostrzec wokół nas, w zasięgu ręki i na co dzień. Taki był "Przewodnik po chemii życia codziennego" Johna Emsleya, wyjaśniający np., na czym polegało nowatorstwo perfum Chanel No 5. Taka była "Materia cywilizacji" Stephena L. Sassa, opowiadająca, jak ludzie nauczyli się wyrabiać szkło, porcelanę, ekstrahować rzadkie pierwiastki itd. Taka była też "Galeria cząsteczek" wspomnianego już Emsleya czy wydana przed laty świetna książka Andrzeja K. Wróblewskiego, profesora fizyki z Warszawy, "Drogi i bezdroża fizyki": chłodna, trzeźwa, naukowa analiza doniesień o zjawiskach paranormalnych.

Na tym tle "Dziwnologia" może wydać się za bardzo popularna, a za mało naukowa. Trzeba jednak zaznaczyć, że autor w żadnym miejscu do naukowości nie pretenduje. A po lekturze z pewnością inaczej spojrzymy na siebie samych, na ludzi wokół i ich zachowania.

Richard Wiseman, Dziwnologia. Odkrywanie wielkich prawd w rzeczach małych, przeł. Jacek Konieczny, Warszawa 2010, Wydawnictwo W.A.B.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]