Dzieciństwo na Południu

Na nasze ekrany wszedł właśnie film "Capote (patrz recenzja Bartosza Staszczyszyna dwie strony dalej), nieco wcześniej pojawił się w księgarniach tom opowiadań autora "Śniadania u Tiffany'ego w przekładzie Zbigniewa Batki. Książka obejmuje zarówno utwory ze zbioru "Drzewo nocy (1949), który ukazał się u nas dawno temu jako "Zatrzaśnij ostatnie drzwi (przeł. Krzysztof Zarzecki, PIW 1960), jak i opowiadania wcześniejsze oraz późniejsze.
Czyta się kilka minut
 /
/

Najgłośniejszym dziełem Trumana Capote'a (1924-1984), punktem szczytowym jego kariery, a zarazem zaczynem pisarskiego kryzysu była słynna, dająca początek nowemu gatunkowi "powieść faktu", czyli "Z zimną krwią" (1966). Przyznam jednak, że od Capote'a odtwarzającego z dwuznaczną nieco pasją okoliczności zbrodni popełnionej na farmerskiej rodzinie z Kansas i portretującego morderców, wolę Capote'a - autora opowiadań i krótkich powieści. "Pośród ścieżek do raju" daje dobre pojęcie o jego mistrzostwie: panowaniu zarówno nad każdą frazą i dialogiem, jak i nad konstrukcją całości; o zdolności obserwacji, umiejętności budowania nastroju. Czasem - jak w sławnej "Miriam" czy "Panu Niedoli" - mamy do czynienia ze współczesnym wariantem opowieści "gotyckiej", przy czym "gotycki", niesamowity i tajemniczy klimat bardziej łączy się z Nowym Jorkiem, miastem ludzi bezgranicznie samotnych, aniżeli z miasteczkami rodzinnego Południa.

Docenić też możemy wczesną dojrzałość Capote'a. W autorskiej przedmowie do "Muzyki dla kameleonów" tłumaczy on, że mozolne szlifowanie warsztatu rozpoczął jako chłopiec, i dodaje: "Ukończywszy siedemnaście lat byłem wytrawnym pisarzem". Istotnie, pierwsze opowiadanie z wydanego teraz tomu ukazało się w roku 1943, jego autor miał wtedy lat niespełna dziewiętnaście, a teksty tak świetne i tak różne, jak "Gąsiorek pełen monet", "Jak ja to widzę" i "Drzewo nocy", noszą datę zaledwie o dwa lata późniejszą.

I jeszcze jedno - obserwować możemy w tej książce powtarzalność pewnych wątków. Opowiadanie "Okazja" z 1950 roku jest zmienioną i ulepszoną wersją pomysłu wykorzystanego we wcześniejszych o sześć lat "Norkach na własność". A w trzech utworach (zekranizowane "Wspomnienie świąteczne", "Gość w Dniu Dziękczynienia" i "Pamiętna Gwiazdka"), z których ostatni tylko o dwa lata poprzedza przedwczesną śmierć pisarza, powraca najważniejsza postać jego lat dziecinnych - ciotka, panna Sook Faulk. Nieco dziwaczna starsza pani staje się jedyną przyjaciółką i powierniczką chłopca, którego matka po rozwodzie oddała do domu krewnych w Monroeville w Alabamie. Szczęście, jakie przynosi ta przyjaźń, pozwala przezwyciężyć traumę samotności i odrzucenia. A doświadczenie dzieciństwa okazuje się dla pisarza kluczowe. Dzieciństwo to czas spełnienia, później zaczyna się upadek, dlatego panna Sook "wciąż jest dzieckiem". I słusznie wydawca umieścił na okładce słynne zdjęcie Cartier-Bressona, na którym Truman Capote, sfotografowany w 1947 roku w Nowym Orleanie, mieście swojego urodzenia, wygląda jak nieletni chłopiec. (Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, Warszawa 2006, ss. 368. Przełożył Zbigniew Batko. Wstęp: Reynolds Price.)

Lektor

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2006