Dwa cytaty

Tematem tygodnia była niedawno w "Tygodniku" idea "muzeum pamięci o komunizmie". Ale czy na pewno? Gdyby kierować się okładką, chodziło o muzeum PRL, gdyby zsumować wszystkie głosy z numeru, znalazłoby się tam nawet koncepcję przedstawienia komunizmu dzisiaj - w dalekich krajach Azji. Zanim więc pójdzie się za głosem opinii - że trzeba koniecznie, że to i tak spóźnienie i zaniedbanie - rozstrzygnięta być musi ta podstawowa kwestia: czy to obraz PRL, czy aż komunizmu. Jako rzeczywistość, doświadczenie, ale i ta groza, której domaga się wypowiadający się w "Tygodniku" polityk. Tworząc na użytek niedotkniętych doświadczeniem, nie można w pierwszym wypadku nie opowiadać także i o przeciwwadze, jaką w pierwszym rzędzie był Kościół. Symbolicznie - np. o kardynale Wojtyle, który dopiero za południową miedzą na pogrzebie czeskiego biskupa w Pradze stanął wobec żądania przedstawienia cenzurze reżimowej swego żałobnego kazania - zjawisko nie do wyobrażenia na jakimkolwiek etapie PRL. Drugi wybór oznaczałby sięganie do samego dna ciemności: do zjawiska terroru nie tylko życiowego, ale zniewolonej myśli i świadomości, do mózgów po skutecznym ich wypraniu.
Czyta się kilka minut

Kiedy myślę o tym, nasuwają mi się natychmiast dwa fragmenty z literatury, oba dotyczące rzeczywistości sowieckiej, oba z jej najgłębiej czarnego okresu: wojny i lat przed śmiercią Stalina. Pierwszy muszę streścić, zostawiając tylko puentę. Jest to fragment książki o zesłanej w tajgę syberyjską na samym początku wojny rodzinie późniejszego ks. profesora Michała Hellera, napisanej przez jego starszą siostrę, Marię Mierzyńską. W przerwie wyrębu drwale zagadują jej ojca, jak oni pracującego z siekierą: - Opowiedz nam, jak to było u was w Polsce przed wojną. - Co mianowicie? - pyta zesłaniec. - No, jakbyście chcieli kupić kilogram cukru, to co? - Poszedłbym i kupił - odpowiada, nie rozumiejąc pułapki. - A dwa kilogramy, pięć? - Też bym kupił. - A pięćdziesiąt? - mrugają do siebie. - Kupiłbym nawet wagon, bez problemu, tyle że sami by mi go przysłali do domu - brzmi odpowiedź. I wtedy ludzie radzieccy zrywają się z tryumfem: - Teraz wiemy, że łżesz! - I odchodzą szydząc, usatysfakcjonowani swoją nędzą i swoją "prawdą", obok której nie ma już miejsca ani na wiedzę, ani na jakąkolwiek refleksję.

Drugi cytat jest z sowieckiej literatury dysydenckiej, zapamiętany dosłownie, choć dziś już nie odtworzę, o kogo chodziło. To "dialog" ze śledczym. Przesłuchiwany cytuje w pewnym momencie zasadę: "Cogitationis poenam nemo patitur". - Co to znaczy? - pyta śledczy. - A to znaczy, że myśli nie są karalne. Starożytni Rzymianie stwierdzili to dwa tysiące lat temu. - Musieli być z pewnością niespełna rozumu - odpowiada śledczy ze szczerym osłupieniem.

To drugi, ułamkowy, acz wstrząsający obraz antyczłowieczeństwa. Tak to było. Tylko jakimi obrazami, jakim językiem dałoby się to przedstawić w muzeum?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 32/2008