Dla obrońców Wrocławia

Czyta się kilka minut

Niemałą satysfakcją napełnił mnie tekst Jana Trzcińskiego „Rysy na akwaforcie” („TP” nr 5/ 2003) o powstaniu Cmentarza Nieistniejących Cmentarzy w Gdańsku. Pomijam wynikłe przy jego tworzeniu nieporozumienia, bowiem najistotniejsza jest dla mnie idea i jej pomyślna realizacja. Jako mieszkaniec Wrocławia i, jak sądzę, rówieśnik Pani kustosz Kaliny Zabuskiej byłem świadkiem tego, czego dokonaliśmy z grobami ludzi, którzy mieszkali w tym samym miejscu, tyle że wcześniej i mówili innym językiem. Dwadzieścia lat po wojnie, na mocy nie wiem jakiego prawa, przepiękny, stary, niemiecki Cmentarz Grabiszyński zmieniono w park, barbarzyńsko niszcząc setki zabytkowych nagrobków, w których zaklęta była niemała część historii mego miasta. Ówczesnym władzom chodziło o pospieszne pozbycie się jak największej liczby śladów „niechlubnej” przeszłości „prastarego piastowskiego grodu”. Z tych samych przyczyn zdobyte po ciężkich walkach w 1945 r. przez Armię Czerwoną i przekazane Polsce miasto-twierdza nie ma i nie miało cmentarza niemieckich obrońców.

Sporo ostatnimi laty mówi się o lwowskim Cmentarzu Orląt. Mimo niekończących się dyskusji ze stroną ukraińską, braku ostatecznych porozumień pozwalających na jego oficjalne, uroczyste otwarcie, cmentarz pięknie odrestaurowano i, mam nadzieję, długo swym istnieniem nie da światu zapomnieć o najwyższej ofierze złożonej przez bohaterskich żołnierzy. I to niezależnie od tego, jaką treść zawrze ostatecznie inskrypcja na głównej płycie. Nie chcę jednak nawet sobie wyobrażać, choć upłynęło wiele czasu i kategorie myślenia zmieniły się z politycznych w historyczne, co też by się działo (nie mam tu na myśli władz, ale nas samych), gdyby ktoś wystąpił z pomysłem uczczenia pamięci niemieckich, wojskowych i cywilnych, obrońców Wrocławia: wygłodniałych, schorowanych i brudnych, których często zły los, a nie nazistowska zajadłość, rzucił na barykady Festung Breslau. I to w momencie, gdy jesteśmy o krok od wspólnej Europy, a Wrocław chciałby zostać symbolem łagodnego i przyjaznego przenikania kultur. Mam tylko nadzieję, że na Cmentarzu Nieistniejących Cmentarzy znajdzie się i wrocławska kwatera.

MAREK HACKEMER (Wrocław)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 8/2003