Demokracja według Grilla

Trybunały ludowe dla mediów proponuje Beppe Grillo – były komik, dziś lider zdobywającego masowe poparcie wśród Włochów Ruchu Pięć Gwiazd. To jego kolejny pomysł na walkę z „systemem”, w której może liczyć na wsparcie z Rosji.

28.01.2017

Czyta się kilka minut

Beppe Grillo, lider Ruchu Pięciu Gwiazd w czasie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Maj 2014 r. / Fot. Remo Casilli / REUTERS / FORUM
Beppe Grillo, lider Ruchu Pięciu Gwiazd w czasie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Maj 2014 r. / Fot. Remo Casilli / REUTERS / FORUM

Zaczęło się od kilku artykułów w dzienniku „La Stampa” oraz innych włoskich i międzynarodowych pismach z listopada 2016 r., w których opisywano fenomen fałszywych informacji rozprzestrzenianych przez związane z Ruchem Grilla strony internetowe, blogi i konta społecznościowe. Dziennikarze różnych redakcji odkryli, że wiele spośród tych fałszywych informacji pochodzi z propagandowych źródeł Kremla – np. sieci RT, agencji Sputnik czy rosyjskiej agencji RT z siedzibą w Berlinie [patrz „TP” nr 51-52/2016 – red.].

Lud kupuje...

Gdy sprawą zajęli się czołowi politycy Włoch, w tym prezydent Sergio Mattarella, a także gdy głos zabrał Giovanni Pitruzzella – szef Antitrust, niezależnej instytucji dbającej o przejrzystość urzędów publicznych – Grillo przeszedł do kontrataku.
Co ciekawe, Pitruzzella w wywiadzie dla „Financial Times” nie odnosił się bezpośrednio do kłamstw rozsiewanych wspólnie przez rosyjskie agencje i filorosyjskie media związane z Pięcioma Gwiazdami, lecz mówił ogólnie o charakterze wiadomości rozpowszechnianych w internecie i konieczności wprowadzenia w Unii jednolitych standardów, które pozwolą wychwytywać kłamstwa „zagrażające interesowi publicznemu”. Miałyby być one usuwane, a na tych, którzy je wprowadzają do sieci, nakładano by sankcje. Wprowadzić takie mechanizmy miałyby niezależne ośrodki z poszczególnych krajów, a całość koordynowałaby Unia.

Program to utopijny. Ale i tak teza o potrzebie wyłapywania fake news (fałszywych wiadomości) rozsierdziła Grilla. W typowym dla siebie parodyjno-wulgarnym stylu napisał o nowych inkwizytorach, marzących o karaniu tych, którzy ich zmieszali z błotem (Grillo używa słowa sputtanare, które w niewulgarnej wersji oznacza „zdyskredytować, oczernić”). Zdaniem szefa Pięciu Gwiazd trybunał utworzony przez rządzące partie (choć nikt tego nie postulował) miałby „decydować o tym, co jest prawdą, a co fałszem”. I dodał: „Wasze post-gówno-prawdy nas nie zatrzymają”.

Popis kabotyna, rzekomo mający bronić wolności słowa, w istocie jest kolejną manipulacją polityka, który zdobył poklask rozsiewając niepotwierdzone informacje i oczerniając wrogów. W swej żarliwej filipice Grillo przypomina, że Włochy zajmują 77. miejsce na świecie w rankingu wolności prasy i że wprowadzenie trybunałów ludowych być może poprawiłoby ten wynik. Ale to też ściema: dalekie miejsce Włoch wynika m.in. z tego, że włoscy dziennikarze są dociekliwi w śledzeniu korupcji polityków i zbrodni mafii. Politycy co rusz wytaczają więc im sprawy o zniesławienie, a bandyci czyhają na ich życie. Dlatego wolność prasy jest zagrożona. Ale Grillo wie, że wielu jego zwolenników łyknie tę manipulację.

Tak jak przekaz, że tylko on i związane z nim media internetowe są źródłem prawdziwych informacji, a tradycyjne media – podobnie jak politycy establishmentu – karmią Włochów bzdurami. Taka to logika: to lud (il popolo) ma decydować, co jest słuszne i prawdziwe. Lud jest czysty i niezbrukany, a politycy (i sprzedajne media) są źródłem zła, które na szczęście przez lud zostanie usunięte. Lud sam sobie wyprodukuje fakty i informacje, i sam je sobie oceni...

...a Kreml sprzedaje

Ciekawe, że tak zdefiniowana „wiedza ludu” jest bliska propagandzie Kremla. Krytycy lidera Pięciu Gwiazd wskazują, że to fałszywe informacje produkowane i rozpowszechniane przez rosyjską propagandę oraz sieć związanych z Grillem i jego partią portali czy blogów, śledzonych przez miliony czytelników, przyczyniły się do odrzucenia przez Włochów proponowanej przez rząd Mattea Renziego reformy konstytucji w referendum w grudniu 2016 r. – po czym premier podał się do dymisji.

Przykładem „informacji”, które docierają do Włochów bezpośrednio z rosyjskich rządowych agencji – jak Sputnik czy RT – albo za pośrednictwem filorosyjskich portali we Włoszech, często powiązanych z Pięcioma Gwiazdami, była zmanipulowana relacja z wiecu poparcia dla premiera i jego reform: przedstawiano ją jako manifestację „tysięcy obywateli, którzy wyszli na ulice Rzymu (...), zatroskani, że reformy, których celem jest zdemolowanie Senatu, oddadzą więcej władzy w ręce premiera”.

Internetowe media związane z Pięcioma Gwiazdami nawołują do odrzucenia euro (za wzór silnej i niezależnej waluty podając... rubla), wyjścia z NATO i Unii, chwalą politykę Rosji w Syrii, a nawet posuwają się do takich „analiz”, jak porównanie papieża Franciszka do Putina. W Sputnik Italia – odcinku propagandy rosyjskiej skierowanej do Włochów – opublikowano wywiad z „ekspertem”, który stwierdził, że między Bergogliem i Putinem istnieje „synergia”, że obaj przywiązują wielką wagę do „tradycyjnych wartości, takich jak rodzina”, które są atakowane przez Zachód, i że „Bergoglio postrzega Putina jako gołębia pokoju”, czego dowodem ma być podarowany przezeń prezydentowi Rosji obraz przedstawiający anioła.

Autor tych bredni nazywa się Filippo Roberto, urodził się w 1983 r. i ukończył katolicki uniwersytet w Rzymie, współpracuje z Instytutem Studiów Politycznych i Nauk Pomocniczych w Rzymie (IsAG), gdzie prowadzi program „Infrastruktura i rozwój terytorialny”. Jak sprawdzili autorzy strony Stop Fake, ów Instytut to mało znana instytucja, wspierana oficjalnie przez włoskie MSZ. Oznacza to, że rosyjską propagandę – upowszechnianą również w internetowej publikacji instytutu – w części finansuje rząd włoski...

Słowo przeciw słowu

Sieć internetowych mediów Pięciu Gwiazd zarzuca codziennie czytelników mnóstwem podobnych bzdur. Te zaś, powielane przez nich, rozprzestrzeniają się jak wirus. To zamknięty, wielomilionowy obieg. Z przerażeniem słucham moich włoskich znajomych. Obojętne, czy uważają się za zwolenników lewicy, czy za konserwatystów – ich poglądy stają się coraz bardziej zbieżne. I coraz bardziej podobne do opinii wygłaszanych przez Beppego Grilla, tego faszyzującego populistę. Łączy ich nieufność lub nawet nienawiść wobec tradycyjnych mediów. Nie czytają już „La Repubblica”, „La Stampa” czy „Corriere della Sera” (chyba że by poznać wyniki meczów). Niektórych widzę wśród facebookowych znajomych, którzy zaznaczyli, że lubią blog Beppego Grilla (zrobił to prawie milion Włochów).

Tymczasem na blogu komika-polityka na początku 2017 r. ukazuje się artykuł niejakiej Isabelli Adinolfi, członkini ruchu, która z triumfem odnotowuje rzekomy upadek tradycyjnych mediów: „Strumienie atramentu stają się bezwartościowym śmieciem, podczas gdy świat idzie do przodu z mediami społecznymi”. Autorka twierdzi, że skoro żadne ze stu czołowych pism w USA nie wsparło Trumpa w czasie kampanii prezydenckiej, oznacza to, że straciły one wiarygodność i nic nie zrozumiały. Adinolfi twierdzi, że to media tradycyjne, w obawie o swą pozycję, wymyśliły zjawisko fake news i zaprzęgły Unię do walki z internetowymi wiadomościami, które są „szybsze, bardziej ironiczne i często pełniejsze. Politycy powinni zacząć uczyć się alfabetu nowych mediów, rozwiązywać problemy takie jak cyberprzemoc i rozróżniać, czym naprawdę jest propaganda, a czym informacja”.

Identycznie, czyli odwracając kota ogonem, zareagował Grillo na opublikowanie przez amerykański portal Buzzfeed oskarżeń o szerzenie proputinowskiej propagandy przez jego Pięć Gwiazd: reportaż z Buzzfeed nazwał po prostu... fake news.
Logika manipulacji w wykonaniu Grilla jest prosta: działa na zasadzie „słowo przeciw słowu”. Twoje słowa są równie ważne jak moje. Ludzie w większości i tak nie sprawdzają źródeł, lecz szukają potwierdzenia swego światopoglądu. „Analizy” i fałszywe newsy produkowane przez Kreml oraz jego włoskich akolitów trafiają na wdzięcznych czytelników – a raczej wdzięcznych widzów.

Wskazówką, dlaczego wojna (dez)informacyjna, którą prowadzi Pięć Gwiazd, jest tak skuteczna, może być fakt, iż tylko 20 proc. rodzin włoskich posiada księgozbiór liczący więcej niż sto pozycji. Za to jeden z partyjnych portali, TzeTze, ma 1,2 mln obserwatorów na Facebooku. Czytają tam codziennie nie tylko obelgi pod adresem polityków rządzącej Partii Demokratycznej oraz pochwały Putina, ale też np. artykuły o szkodliwości szczepień czy przemyślenia zwykłych ludzi o śladach zostawianych na niebie przez odrzutowce. W wizji Grilla każdy może być ekspertem od wszystkiego.

Głos Rosji, pieniądze też

Grillo i jego otoczenie udają oburzenie zarzutami o filoputinizm, mimo że czołowi politycy Pięciu Gwiazd odbywają regularne pielgrzymki na Kreml, a na swoich portalach i w wystąpieniach wygłaszają te same hasła, które serwuje propaganda rosyjska. Sam Grillo, który kierowanie rządem przez Renziego nazwał „inteligentnym zamachem stanu”, uznał za stosowne, by swoją teorię ogłosić w wywiadzie dla RT, a nie we włoskich mediach.

Szefem innej rosyjskiej agencji, Sputnik Italia, będącej spadkobiercą Głosu Rosji (w podtytule strony internetowej wyróżnia się napis: „La voce della Russia”) – jest 86-letni Giulietto Chiesa, wieloletni korespondent z Moskwy dzienników „La Stampa” i komunistycznego „L’Unita”. To były komunista, który dziś afirmuje w swych książkach i tekstach (oczywiście publikowanych też na stronach Pięciu Gwiazd) aneksję Krymu, oderwanie wschodniej Ukrainy, politykę Putina w Syrii oraz jego ataki na NATO, USA i Unię.

Marco Fontana, jeden z włoskich autorów, którzy produkują artykuły dla agencji Sputnik Italia (przedrukowywane później przez portale związane z Pięcioma Gwiazdami), bez żenady opowiada, że dostaje za to z Rosji regularne wynagrodzenie. „Rząd w Moskwie mocno zainwestował w to, aby unowocześnić swoje informacje, i przeprowadził wywiad w różnych krajach, by zdobyć autorów. Wybierał oczywiście wśród tych, którzy utożsamiają się z jego polityką”.

Cytowany w tygodniku „L’Espresso” Fontana dziwi się krytyce proputinowskiej działalności ludzi takich jak on. Przecież jest legalna, a poza tym płacą podwójne podatki. Tym drugim argumentem zapewne usiłuje wzbudzić wręcz podziw dla swej uczciwości i poświęcenia. Nie widzi nic złego w oddawaniu umysłu na usługi obcej propagandy.

Chaos w Rzymie

Atak Grilla na polityków i tradycyjne media przychodzi w ciężkim dla Pięciu Gwiazd momencie: wybrana z ramienia tej partii w połowie 2016 r. burmistrz Rzymu, Virginia Raggi, kompletowała zarząd miasta przez pół roku, nie umiejąc zapobiec wewnątrzpartyjnej walce o stołki, zwalniając dopiero co mianowanych i przesuwając innych z jednego stanowiska na drugie. A ledwie skończyła, prokuratura zaaresztowała Raffaelego Marrę, jej głównego współpracownika, odpowiedzialnego za kadry urzędnicze w stolicy. Policja oskarżyła go o wzięcie prawie 370 tys. euro łapówki od pewnego pośrednika nieruchomości. Po tym wydarzeniu czołowi politycy Pięciu Gwiazd ogłosili, że ostrzegali Raggi przed Marrą, ale ona nic sobie z tego nie robiła. Prokuratura bada teraz dokumentację burmistrz dotyczącą wszystkich nominacji członków jej gabinetu i przesłuchuje innych członków zarządu miasta wybranego przez Raggi. Niektórzy jej współpracownicy sami odchodzą.

Następnym ciosem dla Pięciu Gwiazd i dla burmistrz Rzymu było odrzucenie przez OREF – niezależny zespół ekonomistów, funkcjonujący przy władzach miasta – przygotowanego przez jej zespół budżetu stolicy na okres 2017-19. Raggi ma czas do końca lutego na opracowanie nowego. Jeśli tego nie zrobi albo zostanie on ponownie odrzucony, miastu grozi zarząd komisaryczny. Trudno oprzeć się wrażeniu, że atak Grilla na media to desperacka próba odwrócenia uwagi od tarapatów pani burmistrz.

Tymczasem ostatnio na Pięć Gwiazd spadł kolejny cios. Grillo zarządził wśród czytelników swego bloga głosowanie (tak wygląda budowanie programu w tej partii: Grillo podaje tematy, a czytelnicy głosują, zresztą zgodnie z sugestią lidera) w sprawie zmiany przynależności posłów Pięciu Gwiazd w Parlamencie Europejskim. Mieli oni opuścić eurosceptyczną Grupę Europy Wolności i Demokracji Bezpośredniej (tworzoną głównie przez angielską UKIP, która doprowadziła do Brexitu) i przejść do proeuropejskiej Grupy Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy, kierowanej przez Guya Verhofstadta. Czytelnicy bloga zgodzili się z propozycją lidera po to tylko, by następnego dnia usłyszeć odmowę od europejskich liberałów. Na stronie ruchu ukazał się krótki komentarz, że „establishment zablokował” wejście Pięciu Gwiazd do frakcji liberalnej, i że „zatrzęśliśmy systemem mocniej niż kiedykolwiek wcześniej”.

Dla każdego coś miłego

To nie jest tak, że Grillo i współpracujące z jego Ruchem strony internetowe zajmują się tylko szerzeniem rosyjskiej propagandy (choć związek ten jest coraz bardziej widoczny). Grillo nie wymyślił żadnej nowej ideologii, nie podał żadnej nowej recepty, ale utrafił w odczucia i oczekiwania wielkiej części społeczeństwa włoskiego, która o związkach Pięciu Gwiazd z rosyjską propagandą nie ma pojęcia (zresztą i tak niewiele by to ją obchodziło).

Antyamerykanizm Grilla musi podobać się tradycyjnie antyamerykańskim komunistom (standardowa odpowiedź wielu moich włoskich znajomych na uwagę o zbrodniach Rosjan w Syrii brzmi: „Wszystkiemu winni Amerykanie”).
Pochwała rosyjskiego prezydenta podoba się zaś osobom o skrajnie prawicowych poglądach. A krytyka elit we własnym kraju jest zawsze modna, zaś w państwie, w którym styl polityki i jakość części mediów zostały zdewastowane przez hucpiarza Berlusconiego, nie jest niczym trudnym.

Jak łatwo pod pozorem walki o wolność słowa wzbudzić nastroje w istocie już faszystowskie, ukazują wpisy zwolenników Grilla pod jego wezwaniem do utworzenia sądów ludowych dla prasy.

Oto przykład: „Niedługo obalimy tę dyktaturę, a dla zamachowców, którzy zaatakowali Demokrację, będzie trybunał ludowy powołany bezpośrednio przez naszego Gwaranta, który go osądzi. Gdy Pięć Gwiazd obejmie rządy, gazety i dziennikarze znikną, a wraz z nimi kłamstwa, które wymyślają” (autor Andrea Ciolli, Rzym, 7 stycznia).

2017: „rok wyzwolenia”

Niedawno Grillo ogłosił na swoim blogu orędzie na Nowy Rok: „2017 będzie rokiem wyzwolenia, rokiem dumy. Musimy być dumni z tego, że jesteśmy najlepsi. Dumni, ponieważ bycie Włochem oznacza bycie najlepszym (...). Jesteśmy syntezą – my, Ruch Pięciu Gwiazd, tego, co najlepsze we Włoszech”.

W 1974 r. powstała sowiecka komedia „Niezwykłe przygody Włochów w Rosji”, której treścią był pełen idiotycznych gagów wyścig wnuczki rosyjskiej imigrantki oraz kilku Włochów do Leningradu po rzekomy skarb ukryty w tym mieście. Wprawdzie Matteo Salvini, szef skrajnie prawicowej Ligi Północnej, nadal regularnie pielgrzymuje do Moskwy, aby robić sobie zdjęcia na placu Czerwonym i ściskać dłoń funkcjonariuszom Putina, ale w wyścigu o względy pana na Kremlu bezpieczne prowadzenie utrzymują dziś Grillo i inni liderzy Pięciu Gwiazd. ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 06/2017