Czym jest Inkipo?

Wysuwając różne hipotezy mam nadzieję, że ktoś zabierze głos i wyjaśni tę zagadkę - pisze Czesław Miłosz w interesującym tekście na temat wiersza Adama Ważyka “Inkipo" (“TP" nr 30). Nie wiem, czy zagadkę “Inkipo" można wyjaśnić do końca, ale lektura tekstu Miłosza skłoniła mnie do zajrzenia do dawnych papierów i przypomniała czasy, gdy studiowałam dokładnie wiersze Ważyka.
Czyta się kilka minut

Tak się składa (ale na pewno nie był to przypadek!), że moja praca doktorska poświęcona była przejściu od przedwojennej poetyki awangardowej Ważyka do jego “osiągnięć" realistyczno-socjalistycznych. Jasne więc, że zajęłam się dokładnie analizą “Inkipo". Ja również zobaczyłam w tym wierszu, podobnie jak Czesław Miłosz, pożegnanie z przeszłością, ale głównie z przeszłością artystyczną, z czasami poetyki awangardowej. Wiąże się to oczywiście z nieśmiałą na razie krytyką Polski przedwojennej w ogóle, i strachem, jaki panował wówczas we Lwowie, ale doszukiwać się tutaj chęci odcięcia się od trockistowskiej przeszłości brata poety jest chyba przesadne.

Inkipo rzeczywiście pozostaje zagadką, ale jeśli zanalizować tę nazwę w kontekście fantazmatycznego miejsca, miasta-symbolu awangardy, teraz już widzianego jedynie jako “brednia... pokrętna, stęchła...", miasta, gdzie panowała obojętność na zbrodnię, obecnie postrzeganego już tylko jako naiwna dziecinna kalkomania, a więc coś sztucznego i efemerycznego, to logicznie nas to prowadzi do dużo ostrzejszej krytyki, jaką Ważyk przeprowadził w latach późniejszych, krytyki tak systemu politycznego, jak i poetyki awangardy przedwojennej. Jeśli dalej prowadzić analizę w tym kierunku, to zobaczymy, że w owym tajemniczym Inkipo panuje amoralność i prymat zasady przyjemności nad zasadą rozsądku i odpowiedzialności. Skrótowo więc i schematycznie rzecz ujmując, wszystko tu jest dozwolone w imię sztuki.

A te “klacze"? No cóż, nie jest to co prawda koń jak się należy, ale jednak... Nawet Pegaz, ten szlachetny symbol natchnienia poetyckiego, stał się jedynie biedną klaczą, cóż, że różową!

Nie miejsce tu na bardziej szczegółową analizę (np. w mitologii i w słowniku symboli koń jest często postrzegany jako symbol śmierci, piekła, lęku przed zmianą, odejściem na zawsze - u Ważyka mamy “las bez wyjścia" i “przygody, co się wszystkie ślepo kończyły..."), ale wydaje się, że zrozumienie “Inkipo" jako potępienia awangardy, rozrachunku z przeszłością artystyczną i początku akceptowania przez Ważyka reguł niedługo wszechobowiazującego realizmu socjalistycznego, jest przekonujące. Te same akcenty występują zresztą w większości wierszy wojennych Ważyka, np. w “Poemacie sprzężonym":

Ja także kiedyś żonglowałem

w poszukiwaniu dyscypliny,

traciłem lata, słowa, serce -

Teraz już jedynie żonglerka dziewczyny rzucającej granat we wroga ma jakieś znaczenie.

A że Ważyk we Lwowie się bał, to oczywiste. Trudno mi nie zakończyć tych kilku słów fragmentem wiersza Czesława Miłosza “Rok 1945":

- Ty, ostatni poeto polski!: pijany, ściskał mnie

Kolega z Awangardy, w długim wojskowym szynelu,

Który wojnę przeżył na wschodzie i tam zrozumiał.

Nie mógł go tego nauczyć Guillaume Apollinaire

Ani programy kubistów i jarmark paryskich ulic.

Na iluzje najlepszy jest głód, cierpliwość i posłuszeństwo.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2003