Czy papież rzeczywiście nadał tytuł szlachecki zaprzyjaźnionemu Rosjaninowi?

Watykan nie potwierdził ani nie zaprzeczył autentyczności opublikowanego przez Leonida Sewastianowa dokumentu. Czy Franciszek powrócił do zarzuconej po soborze tradycji?
Czyta się kilka minut
Leonid Sewastianow z żoną w prywatnym apartamencie papieża w Domu Świętej Marty, Watykan, 27 grudnia 2024 r. // Fot. FB / Leonid Sewastianow
Leonid Sewastianow z żoną w prywatnym apartamencie papieża w Domu Świętej Marty, Watykan, 27 grudnia 2024 r. // Fot. FB / Leonid Sewastianow

Leonid Sewastianow, prezydent Międzynarodowej Unii Starowierców, odłamu rosyjskiego prawosławia, otrzymał od papieża tytuł szlachecki. Tak przynajmniej wynika z dokumentu, który opublikował w swoich mediach społecznościowych.

Sewastianow jest od lat w bliskich relacjach z papieżem Franciszkiem – odwiedza go, poza protokołem, kilka razy w roku, by potem publikować w rosyjskich mediach rzekome słowa Franciszka o sympatii do Rosji, narodu rosyjskiego, planowanych podróżach do tego kraju czy inicjatywach pokojowych, idealnie współbrzmiących z propozycjami Kremla.

Wiele wskazuje, że założona i kierowana przez niego Międzynarodowa Unia Starowierców powstała w celu poddania pod protektorat moskiewskiej cerkwi rosyjskich starowierców w Europie Zachodniej, USA i Kanadzie (a zwłaszcza ich pieniędzy). Zaś samemu Sewastianowowi, którego przed laty patriarcha Cyryl wysłał na studia do Rzymu i Waszyngtonu, tytuł lidera mniejszości religijnej dał możliwość nawiązania pierwszego kontaktu z papieżem, o którego zacieśnienie umiał w kolejnych latach umiejętnie zadbać.

Z opublikowanego przez Rosjanina dokumentu wynika, że tytuł przynależności do papieskiego dworu otrzymał nie tylko sam Sewastianow, ale też jego żona, Swietłana Kasjanow (śpiewaczka operowa, którą Franciszek bardzo polubił) oraz „całe ich potomstwo”. Sporządzony po łacinie i na tzw. watykańskim pergaminie dokument informuje, że rodzina Sewastianowów otrzymuje szlachectwo „wraz ze wszystkimi przywilejami, zaszczytami i obowiązkami z nim związanymi, za zasługi dla szerzenia pokoju i wiary chrześcijańskiej”.

Dokument nadania tytułu szlacheckiego rodzinie Sewastianowów // Fot. FB / Leonid Sewastianow

Kto wchodził w skład papieskiej arystokracji

Watykańska arystokracja i szlachta, w znacznej części powiązana z największymi włoskimi rodami, była przez wieki istotną częścią papieskiego dworu, wpływając nie tylko na politykę Państwa Kościelnego, ale też na wybór biskupów, kardynałów, a nawet samego następcy św. Piotra. Jeśli nowo wybrany papież nie pochodził z rodów Colonnów, Orsinich czy Caetanich (czy też w ogóle nie był z arystokracji) tytuły szlacheckie z mocy prawa otrzymywała cała jego rodzina. Otrzymywały je także wybrane osoby, w dowód szczególnych zasług dla Państwa Kościelnego. Po upadku papieskiego imperium do watykańskiej szlachty dołączyły też rzymskie rody, także mieszczańskie, które wypowiedziały posłuszeństwo Królestwu Włoch, pozostając wiernymi papieżowi (tzw. czarna szlachta).

Papieska arystokracja była więc liczna i mocno zhierarchizowana (książęta, markizowie, hrabiowie, baronowie), pełniąc różne funkcje w kurii rzymskiej – towarzyskie, ekonomiczne, dyplomatyczne i liturgiczne (Książę Asystent Tronu Papieskiego, który towarzyszył papieżowi przy ołtarzu podczas mszy pontyfikalnych). Dopiero po Soborze Watykańskim II, w 1968 r., Paweł VI zdecydował o likwidacji stanowisk, przydzielanych w drodze przynależności rodowej i zrezygnował z nadawania nowych tytułów szlacheckich.

Do praktyki powrócił Jan Paweł II i Benedykt XVI, traktując ją jako formę honorowania osób szczególnie zasłużonych. Ich decyzje nie były podawane do publicznej wiadomości, a nazwiska nowo mianowanych nie pojawiały się w oficjalnym biuletynie Stolicy Apostolskiej (Acta Apostolicae Sedis). Stąd można opierać się jedynie na nieoficjalnych informacjach (wedle których szlacheckie tytuły otrzymało od polskiego papieża 19 jego rodaków).

Czy dokument o szlachectwie jest prawdziwy?

Wiadomość, że papież Franciszek – zwolennik Kościoła ubogiego, walczący z dworskimi zwyczajami w Watykanie – nadaje szlacheckie tytuły, brzmi nieprawdopodobnie. Do tego stopnia, że wiele pytanych przeze mnie osób podważało wiarygodność opublikowanego przez Sewastianowa dokumentu. O jego nieprawdziwości miałyby świadczyć, poza wspomnianą awersją papieża do dworskiej tytulatury, brak numeru rejestru i oficjalnej pieczęci, niektóre łacińskie zwroty, obce tradycjom Kancelarii Apostolskiej a także użycie tytułów, które papież Franciszek przestał używać (od 2020 r. określenia: Wikariusz Jezusa Chrystusa, Następca Księcia Apostołów, Najwyższy Kapłan Kościoła Powszechnego, Patriarcha Zachodu, Prymas Włoch, Arcybiskup Metropolita Prowincji Rzymskiej, Suweren Państwa Miasta Watykańskiego i Sługa Sług Bożych są traktowane jako „tytuły historyczne” a papież pozostawił sobie jedynie godność „biskupa Rzymu”).

Sekretariat Stanu nie odpowiedział, jak dotąd, na moje pytanie o autentyczność dekretu. Jeden z jego pracowników, który ode mnie dowiedział się o zamieszczonej przez Sewastianowa informacji tłumaczył, że za dokumentem może stać sekretariat prywatny papieża (rzeczywiście na fotografii dokumentu widać ślad tzw. suchej pieczęci tego sekretariatu), a Franciszek, jako jedyny suweren państwa, ma prawo nadawać tytuły w sposób całkowicie dowolny, nie informując swoich służb. Może je nadać także niekatolikowi, nawet jeśli dotąd nie było takiego precedensu.

Co wyjaśniałoby przytoczone powyżej wątpliwości podnoszone przez zwolenników hipotezy o fałszerstwie. Można też przyjąć, że w nietypowym dla tego pontyfikatu dokumencie, postanowiono wykorzystać także nietypowe (historyczne) tytuły papieża.

Do czego zmierza to przedstawienie?

Otwarte pozostaje pytanie: po co Franciszek miałby taki tytuł nadawać? Na które, póki co, odpowiedzi nie znajdujemy. Można przypuszczać, że został o to poproszony przez samego Sewastianowa, który zapewnia sobie w ten sposób opinię osoby nie tylko bliskiej papieżowi, ale też zasłużonej i wiarygodnej, co na pewno będzie umiał wykorzystać.

Kim jest Leonid Sewastianow, pisałem jakiś czas temu na tych łamach. Bez względu na to, czy jest „agentem wpływu” czy tylko mitomanem, jego częsta obecność w prywatnych apartamentach papieża nie świadczy najlepiej o Franciszku, watykańskiej dyplomacji i służbach specjalnych. Próżność, ocierająca się o śmieszność, jest cechą wielu ludzi, co wiemy choćby z klasyki światowej literatury. Pan Jourdain, mieszczanin, który chciał zostać szlachcicem u Moliera, nie wiedział, że mówi prozą. Papież Franciszek może nie wie, że bierze udział w komedii.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”