Czy można być „praworządnym złym”: myśli w kolejce do butelkomatu

Podczas kiedy wrzucam sobie do butelkomatu te moje nędzne butelczyny, gdzie indziej pracują mózgi geniuszy. Geniuszy inżynierii występku, należy dodać.
Czyta się kilka minut
Olga Drenda // Fot. Grażyna Makara
Olga Drenda // Fot. Grażyna Makara

Nic nie sprzyja innowacji i wynalazczości tak bardzo jak perspektywa oszustwa. Pewien ślusarz i racjonalizator, wsławiony zbudowaniem wielu pomysłowych urządzeń w swojej okolicy, twierdził wprawdzie, że motywowało go własne lenistwo, co jest uroczym wyjaśnieniem o dużym potencjale komicznym, ale obstawiam, że jednak kanciarstwo wygrywa.

Utwierdzam się w tym, śledząc doniesienia o przygodach z wprowadzonym niedawno systemem kaucyjnym. Jako człowiek podatny na pokusy rywalizacji, wciągnęłam się w ten sport i wygospodarowałam specjalny kącik na zwrotne opakowania po soku marchewkowym. Ja jestem jednak tylko małym żuczkiem i podczas kiedy wrzucam sobie do automatu te moje nędzne butelczyny, gdzie indziej pracują mózgi geniuszy. Geniuszy inżynierii występku, należy dodać.

Z wypiekami na twarzy śledziłam doniesienia o ludziach, którzy oszukiwali system recyklingowy, od sposobów wręcz dziecinnych po bardzo zaawansowane. Pewien właściciel małego sklepu w Niemczech podobno wyposażył swój recyklomat w tunel magnetyczny, który pozwalał mu skanować jeden kod bez końca, nabijając w ten sposób kilkadziesiąt tysięcy euro.

Wynalazki i nowe sposoby na oszustwa

Doceniać na swój sposób inwencję i spryt to oczywiście nie to samo, co pochwalać czyjś czyn (co podkreślam specjalnie wirtualnym flamastrem, bo teraz trzeba wykładać kawę na ławę i uwzględniać wszystkie możliwe zastrzeżenia, niestety). Ale jest coś zdumiewającego w synergii technologii i oszustwa, a przede wszystkim w tempie, w jakim się pojawia. Zanim zwyczajni użytkownicy nauczą się, jak korzystać z nowego rozwiązania, sprytny oszust już dawno namierzył jego słabe punkty.

Uruchamianie odtwarzacza...

Filozof Paul Virilio wygłosił słynne zdanie, że wraz z wynalezieniem statku wynaleziono także katastrofę morską. Innymi słowy, każdy nowy wynalazek oprócz rozwiązania jakiegoś problemu przynosi też nieznane wcześniej klęski. Wraz z recyklomatami powstały nowe, wyrafinowane sposoby wyciągania pieniędzy, wraz z cyfrowym generatorem głosów wynaleziono nowy wariant oszustwa na wnuczka, wraz z mediami społecznościowymi – nowe odmiany piramid finansowych czy podszywania się pod cudze tożsamości.

Często sposoby te są zdumiewająco nieskomplikowane, zmontowane z trzech patyczków i gumy do żucia. To pokazuje ciekawą prawidłowość – nowe systemy i wynalazki są testowane dokładnie pod kątem potencjalnych dziur i słabości, a mimo to często udaje się komuś wpaść na śmiesznie prosty pomysł obejścia zabezpieczeń.

Oszustwa i przekręty oczywiście na ogół powiększają zasób ludzkiego nieszczęścia. Ale spopularyzowana przez memy klasyfikacja charakterów postaci w grze „Dungeons&Dragons” podpowiada działające na wyobraźnię kategorie: „praworządny zły”, czyli działający zgodnie z zasadami czy prawem, lecz w złych zamiarach, i „chaotyczny dobry”, czyli przewrotny, ale w zbożnym celu.

Tak, oczywiście, to gra, fikcja, ale do tego fikcja także służy: ilustruje zjawiska, dla których być może wcześniej nie mieliśmy zwięźle trafnego słowa. Zresztą historia także obfituje w przykłady, gdy hakowanie czy sabotaż przynosiły efekt nie niszczycielski, lecz ratunkowy, za to w majestacie prawa niejednokrotnie siano destrukcję.

W każdym systemie są dziury. To mi daje dziwny spokój o losy ludzkości

Liczne mitologie tę ambiwalencję zamykają w postaci trickstera – bóstwa, które nie jest z zasady dobre ani złe, ale posługuje się w swoich działaniach sztuczką i podstępem. Zazwyczaj za uosobienie tej tendencji w mitach uchodził zając, czego echem jest do dziś postać zdolnego okiwać silniejszych od siebie Królika Bugsa.

Kto wie, być może wchodzimy znowu w erę Zająca. Liczne powstające dzisiaj wynalazki, zwłaszcza pochodzące z pewnej doliny bynajmniej nie Muminków, nie sprawiają wrażenia, jakby miały działać na korzyść przeciętnego człowieka, za to potencjał możliwych metod zniewalania i szkodzenia przy ich udziale jest do wyobrażenia nawet przez zupełnego laika.

Ale w każdym systemie są dziury, które potrafi wykryć skaner spryciarza. To daje mi dziwny spokój o losy ludzkości – hakowanie poczciwych i pożytecznych przecież recyklomatów kiedyś się znudzi, a potrzebą chwili mogą stać się samoróbkowe metody samoobrony przed szpiegowaniem i nadużywaniem danych osobowych.

Polski Bugs // Fot. Olga Drenda
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 11/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Era Zająca