Anna Goc: Nad projektem komisji ds. wykorzystania seksualnego w Kościele pracował zespół prymasa Wojciecha Polaka. Kilka miesięcy temu, gdy prace były już zaawansowane, nagle i z niezrozumiałych powodów przekazano je bp. Sławomirowi Oderowi. Czy po zmianach, które wprowadził jego zespół, to nadal projekt niezależnej komisji?
Ks. Piotr Studnicki: Kluczowe jest pytanie o faktyczną, a nie deklaratywną niezależność. Ks. Grzegorz Strzelczyk i inne osoby, które zajmują się osobami skrzywdzonymi w Kościele, przeanalizowali oba dokumenty i wskazali na ryzyka wynikające z wprowadzonych zmian. Mam zaufanie do tej analizy, gdyż znam ks. Strzelczyka jako niezwykle rzetelnego teologa, zaangażowanego w sprawy ochrony małoletnich i bezbronnych.
Zgodnie z nowymi zasadami komisja nie będzie miała zapewnionego dostępu do archiwów tajnych, gdzie są informacje o sprawach dotyczących wykorzystania seksualnego. Każda diecezja ma takie archiwum, za które odpowiedzialny jest biskup. Zgodnie z projektem prymasa Wojciecha Polaka członkowie komisji mieli mieć zagwarantowany dostęp do archiwów tajnych, bo – co jest dość oczywiste – tam są podstawowe materiały do badań. Jeśli ich nie dostaną, trudno mówić o niezależnej komisji.
Wśród ryzyk wskazywane jest także to, że w nowym projekcie przełożeni będą mogli ingerować w badania komisji. W jaki sposób?
Zgodnie z założeniem zespołu prymasa komisja miała być otwarta dla osób skrzywdzonych i przyjmować także nowe świadectwa.
Jeśli w nowym projekcie pojawił się zapis, że kiedy osoba skrzywdzona zgłosi sprawę komisji, jej członkowie powiadamiają natychmiast przełożonego kościelnego, to daje biskupom możliwość ingerencji w prace komisji. Zapis ten mocno osłabia niezależność komisji.
Tym bardziej że wydaje się zbędny, gdyż – zgodnie z prawem karnym i kościelnym – członkowie komisji i tak są zobowiązani do powiadomienia odpowiednich organów o możliwości popełnienia przestępstwa.
„Komisja nie ma prawa wzywania… Nikt nie może zostać zobowiązany do stawiennictwa ani do udzielania pisemnej odpowiedzi” – to kolejna zmiana, na którą wskazali autorzy analizy. Biskupi nie będą zobowiązani do odpowiadania na pytania członków komisji?
Komisja otrzyma jasno określone zadania, ale biskupi nie będą zobowiązani do konkretnej współpracy. Członkowie komisji nie będą mogli wezwać biskupa ani wymagać, by przekazał komisji potrzebne informacje. Przecież właśnie po to ma być powołana komisja – by przeanalizować, co się działo w każdej z diecezji, a swój raport oprzeć na jak najbardziej wszechstronnych informacjach.
Ograniczono też teren badań – tylko do spraw, które miały miejsce w kraju.
Historia pokazuje, że mamy doświadczenia polskich duchownych, którzy krzywdzili poza granicami Polski, dlatego niezrozumiałe wydaje się ograniczenie prac komisji do badań tylko krajowych. Przeanalizowanie każdej sprawy, która dotyczy polskiego duchownego, jest dochodzeniem do prawdy.
Autorzy analizy zwrócili uwagę na jeszcze jedno ryzyko: „słabszy mandat do badań w jurysdykcjach zakonnych”.
Od samego początku pracy nad projektem komisji staraliśmy się współpracować z Konferencjami Wyższych Przełożonych Męskich i Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych. Dotąd ich przedstawiciele byli włączeni w prace nad projektem, a kolejne ustalenia przegłosowywane przez trzy gremia – oba zgromadzenia i biskupów.
Jeśli nie będzie jasnego sygnału, że zaangażowanie w projekt komisji jest wspólne, osoby skrzywdzone przez zakonników czy zakonnice mogą poczuć się wykluczone.
W projekcie zespołu prymasa Polaka komisja mogła nawiązywać współpracę z organizacjami pozarządowymi bez ograniczeń. Zgodnie z nowym projektem będzie mogła współpracować tylko z podmiotami „których zasady działania nie stoją w sprzeczności z ideami chrześcijańskimi”.
Kryterium to jest niemerytoryczne, jest duże niebezpieczeństwo arbitralnego wykluczania fachowych podmiotów ze współpracy. By komisja mogła działać jak najlepiej, powinna mieć możliwość współpracy z różnymi NGO-sami. Kryterium powinna być wiedza i profesjonalizm, a nie uznaniowość działań.
Analiza, którą przygotował ks. Strzelczyk i inni specjaliści, ma wskazać biskupom na ryzyka, które wynikają ze zmian w projekcie, oraz kierunek, który obrał nowy zespół. To nie są zmiany kosmetyczne, ale poważne. Mogą one sprawić, że dotarcie do prawdy nie będzie możliwe. Chcę mieć nadzieję, że księża biskupi dostrzegą te ryzyka i postarają się je wyeliminować na ostatnim etapie prac nad tym projektem.
Ks. PIOTR STUDNICKI – prezbiter archidiecezji krakowskiej, doktor nauk o komunikacji społecznej i mediach, pracownik dydaktyczno-naukowy UPJPII w Krakowie, w latach 2019-2024 kierownik biura Delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















