Czas na solidarność

Napięcie między etyką a polityką oraz etyka chrześcijańska jako fundament Unii Europejskiej były tematami przewodnimi jedenastej konferencji "Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej", która odbyła się 10-11 września w podkrakowskich Tomaszowicach.
Czyta się kilka minut

Podczas konferencji uderzająca była zgodność w jednej kwestii: konieczności budowania etycznego fundamentu Starego Kontynentu w oparciu o takie wartości wywodzące się z chrześcijaństwa, jak ochrona ludzkiej godności, troska o dobro wspólne i realizowanie zasad szeroko rozumianej solidarności w zglobalizowanym świecie.

Spotkanie otworzyli bp Tadeusz Pieronek, inicjator cyklu konferencji, oraz kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski. Następnie głos zabrali prezydenci Polski i Niemiec: Bronisław Komorowski i Christian Wulff.

Kryzys, z którym obecnie mierzy się Unia Europejska, to nie tylko kryzys gospodarczy, ale przede wszystkim kryzys zaufania i odpowiedzialności - diagnozował w wystąpieniu wprowadzającym Hans-Gert Pöttering   (jego wypowiedź w całości przytaczamy na stronie 21)Nuncjusz Apostolski w Polsce abp Celestino Migliore wskazywał, że po początkowym przekonaniu, iż Europa może się jednoczyć na bazie ekonomii, obserwujemy dziś renesans powrotu do świata wartości i pytań o sens życia. W tym znaczeniu etyka jest pierwotna w stosunku do polityki, dlatego obowiązek artykułowania zasad płynących z wiary to rola Kościoła, a przekładanie ich na politykę leży w sferze odpowiedzialności osób świeckich.

Z drugiej strony, jak zauważyła premier Turyngii Christine Lieberknecht: - Polityka potrzebuje zorientowania na sferę etyki, gdyż inaczej działania polityczne pozostają bez istotnego oparcia.

Kiedy bieg historii, tak jak w XX w., obiera kierunek przeciwny ludzkim sumieniom, konieczna jest mocna formacja etyczna. Zdaniem Lieberknecht to właśnie na fundamencie etyki doprowadzono do pokojowej rewolucji roku 1989. Od tego czasu w Europie pokój i sprawiedliwość muszą być filarami wszelkiej polityki.

- Jestem tu jako przedstawiciel EPP-ED, jedynej partii w PE, która w nazwie ma odniesienie do chrześcijaństwa. Ale czy to oznacza, że zawsze działamy słusznie? Nie - otwarcie przyznał Othmar Karas, wiceprzewodniczący Chrześcijańskiej Demokracji w Parlamencie Europejskim. Karas przypominał, że człowiek w chrześcijaństwie pojmowany jest integralnie, co powinno mieć implikacje dla jego aktywności w sferze polityki. Jednak poza osobistą godnością, chrześcijaństwo przynosi też - zdaniem polityka konieczną dziś w UE - ideę wspólnoty, w której działa zasada subsydiarności. Działać może ona również dziś w wymiarze globalnym, wymagając coraz ściślejszej współpracy państw. I będzie skuteczna o tyle, o ile w pewnych sprawach narody zrezygnują z twardej obrony pewnych partykularnych interesów. Karas przestrzegał jednak, że wypaczona zasada "myśl globalnie, działaj lokalnie" może prowadzić do desolidaryzacji właśnie na rzecz własnych interesów: - Należy pamiętać, że władza i rynek nie są celami samymi w sobie.

Rachunek sumienia Polski z takiej postawy przeprowadził Jacek Saryusz-Wolski, przewodniczący grupy PO-PSL w ramach Chrześcijańskiej Demokracji w PE. Polityk poczynił gorzką uwagę, że Polacy nie zauważają, iż Unia stoi obecnie na rozdrożu i zadaje sobie egzystencjalne pytania. W tej sytuacji wątpliwości dotyczące tego, czy etyka i polityka mogą iść w parze oraz co zrobić, by tak się działo, wydają się niezmiernie ważne. - Problem w tym - mówił - że często politycy zadowalają się mówieniem o wartościach, niekoniecznie ich rzeczywistym praktykowaniem.

Saryusz-Wolski wskazał na te same etyczne filary Europy co przedmówcy: godność człowieka, troskę o dobro wspólne oraz pomocniczość i solidarność. Ta ostatnia poddawana jest, jego zdaniem, testowi kryzysu, który przejawia się m.in. w "pokusach na zwijanie Schengen" i jednoczesnych presjach migracyjnych, wątpliwościach dotyczących polityki sąsiedztwa, niechęci państw członkowskich do zwiększania budżetu na cel pogłębiania integracji oraz w rozbieżnych podejściach do "zdolności i woli, by chronić" ("action to protect"), zwłaszcza w przypadku tegorocznego konfliktu w Libii. - Apele się mnożą, ale czy przez to europejska polityka staje się bardziej etyczna? - pytał Saryusz-Wolski. - Za wiele w nas samozadowolenia, za mało autokrytycyzmu!

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2011

Artykuł pochodzi z dodatku Etyka i polityka (39/2011)