Reklama

Czarny Rycerz kontra wszyscy

Czarny Rycerz kontra wszyscy

18.03.2019
Czyta się kilka minut
Niezależnie od tego, czy dojdzie do niego jeszcze w marcu, w czerwcu, później lub w ogóle, wiadomo już jedno: brexit Unii nie zabije.
Premier Theresa May w Izbie Gmin, Londyn, 12 marca 2019 r. JESSICA TAYLOR / UK PARLIAMENT / EAST NEWS
T

To tylko draśnięcie”; „Straciłeś w walce obie ręce!”; „Bywało gorzej!”. Tak właśnie, do słynnego Czarnego Rycerza z filmu „Monty Python i Święty Graal”, który chce walczyć nawet po odcięciu rąk i nóg, porównał Theresę May premier Holandii. Szefowa brytyjskiego rządu ostatecznie utraciła w minionym tygodniu kontrolę nad brexitem, którego sprawne przeprowadzenie było jej najważniejszym zadaniem. Choć zaprezentowała wyjątkową wytrwałość i determinację, wszystko wskazuje na to, że nie dotrzyma obietnicy wyprowadzenia kraju z Unii 29 marca i Zjednoczone Królestwo pozostanie członkiem Wspólnoty jeszcze co najmniej przez trzy miesiące. Albo nieco dłużej. Albo… kto wie, może nawet zostanie w niej na dobre.

Ostatnie dni – kiedy w Izbie Gmin głosowano, dzień po dniu, nad wynegocjowaną przez May „umową rozwodową” z Brukselą (powtórnie ją odrzucono), opuszczeniem Unii bez porozumienia (wykluczono taką możliwość, choć nie wskazano alternatywy) i przedłużeniem brexitu (na to parlament się zgodził) – pozostawiły kraj oraz sam rząd, którego troje ministrów głosowało przeciw propozycjom premier, podzielonym jak nigdy. Zwiększyły też liczbę możliwych scenariuszy; już po oddaniu tego numeru do druku parlament miał po raz trzeci głosować nad umową z Brukselą, a Theresa May prosić Unię o przedłużenie brexitu do końca czerwca. Wspólnota, mimo rosnących obiekcji Francji, na to się zgodzi – zapewne już podczas szczytu w Brukseli 21–22 marca.

Co jednak, jeśli po kolejnym przegranym głosowaniu Londyn będzie chciał dłuższego odroczenia? Tu sprawy się komplikują, bo 2 lipca rozpoczyna się nowa kadencja Parlamentu Europejskiego, a na Wyspach wyborów do niego już nie planowano. Obecność Wielkiej Brytanii w Unii, lecz bez delegacji w PE, byłaby niejako „nielegalna”. Z drugiej strony, im bardziej brexit będzie się opóźniał, tym większe jest – na razie wciąż teoretyczne – prawdopodobieństwo drugiego referendum. W miniony czwartek w Izbie Gmin dużą większością głosów odrzucono wprawdzie poprawkę w jego sprawie, ale sam fakt, że nad nią głosowano, jest znaczący. Rośnie presja: 23 marca w Londynie setki tysięcy ludzi ma wziąć udział w największej w historii Wielkiej Brytanii (tak przynajmniej zapowiadają organizatorzy) demonstracji – przeciwko brexitowi. Czas gra na ich korzyść.


Czytaj także: Życie po brexicie - Patrycja Bukalska o Polakach w Wielkiej Brytanii


Wiedzą o tym zwolennicy tzw. twardego brexitu (wyjścia z Unii za wszelką cenę), którzy w ostatnich dniach lobbowali w Polsce, na Węgrzech i we Włoszech za tym, aby przynajmniej jedno z tych państw zawetowało przedłużenie procedury – i Wielka Brytania mogła wyjść z Unii bez umowy już za kilka dni. Jednak podzielona w wielu innych sprawach Wspólnota w kwestii brexitu od miesięcy prezentuje wspólny front. W nocie do ambasadorów 27 państw członkowskich Martin Selmayr, sekretarz generalny Komisji Europejskiej i cichy autor unijnej strategii wobec Londynu, zasugerował wręcz, aby brexitu nie odwlekać dłużej niż o kilka tygodni, nawet gdyby wskutek pogłębiających się podziałów w Izbie Gmin w Wielkiej Brytanii doszło w najbliższym czasie do zmiany rządu (choć posłowie opozycyjnej Partii Pracy nie są jednomyślni, jej przewodniczący, Jeremy Corbyn, zapowiada kolejny wniosek o wotum nieufności dla rządu). Selmayr jest pewny siebie – wie, że Bruksela może w tych dniach dyktować warunki sparaliżowanemu i zmęczonemu kłótniami Londynowi. Niezależnie od tego, czy Brytyjczycy wyjdą z Unii jeszcze w marcu, w czerwcu, później lub w ogóle, po ostatnich głosowaniach w Westminsterze wiadomo już jedno: brexit Unii nie zabije. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Czas gra na ich korzyść." Czas nie gra na korzysc zwolennikow pozostania w UE. Porozumienie z UE nie zostalo zatwierdzone przez parlament. Jesli nie zostanie zatwierdzone, UE nie zgodzi sie na przedluzenie terminu wyjscia. Bez tych uzgodnien 29 marca pozostaje data wyjscia, niezaleznie od niedawnych glosowan. Napisze ponownie, warto sie zastanowic, dlaczego parlament nie jest w stanie uzgodnic stanowiska - rzecz w sumie fundamentalna.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]