Co wyniknie z fuzji Orlenu z Lotosem

Z operacyjnego punktu widzenia połączenie dwóch kontrolowanych przez państwo podmiotów z tej samej branży wydaje się uzasadnione. Z perspektywy konsumenckiej wątpliwości jest więcej.
Czyta się kilka minut
Maciej Luczniewski/REPORTER /
Maciej Luczniewski/REPORTER /

Tę fuzję zaaprobował już rząd: Grupa Lotos połączy się z PKN Orlen. Sens tej operacji można ocenić na kilku płaszczyznach. Z operacyjnego punktu widzenia połączenie dwóch kontrolowanych przez państwo podmiotów z tej samej branży wydaje się uzasadnione. W nowej firmie państwo mieć będzie ok. 35 proc. udziałów. Przed fuzją kontrolowało tylko 27 proc. akcji Orlenu.


CZYTAJ TAKŻE:

JAK SAMEMU ZROBIĆ TARCZĘ ANTYINFLACYJNĄ >>>>


W kontekście wyzwań pojawiających się przed spółką silna ręka właściciela może się bardzo przydać. Drożyzna, jaka zapanowała na rynku paliw po ataku Rosji na Ukrainę, na razie napędza obu koncernom zyski. Modelowa marża rafineryjna Orlenu – czyli różnica między rynkową ceną paliwa i ceną ropy – tylko od stycznia do czerwca wzrosła z 3,7 do 34,4 dolara za baryłkę. Pamiętać trzeba również o odwrocie globalnej gospodarki od paliw kopalnych, który firmom naftowym daje góra dekadę-półtorej na zmianę modelu działania. Nawet po fuzji Orlen pozostanie branżową płotką, ale oddzielnie każda ze współtworzących go firm byłaby w obliczu tych wyzwań jeszcze słabsza.

Z perspektywy konsumenckiej i szerszej – geopolitycznej – połączenie budzi wątpliwości. Mniej stacji różnych marek to mniejsza konkurencja (nawet jeśli między Orlenem i Lotosem miała ona od pewnego czasu fasadowy charakter). Sytuację komplikuje wybór węgierskiej firmy MOL na nabywcę 417 stacji Lotosu. 610 mln dolarów, które Węgrzy zapłacą za wejściówkę na wielki polski rynek, trudno uznać za wygórowaną cenę, zwłaszcza że nie ma pewności, czy nie stoi za nimi Rosja. Chyba że PiS wraca do idei Jana Kulczyka, który z Orlenu, węgierskiego MOL i austriackiego OMV chciał lepić środkowo­europejskiego giganta.


CZYTAJ TAKŻE:

CZY ZABRAKNIE NAM PRĄDU. Ta obawa coraz częściej przewija się i w publicznej debacie, i w prywatnych rozmowach. Nigdy wcześniej nie była równie uzasadniona >>>>


 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł