Reklama

Chybiona reforma

Chybiona reforma

24.07.2007
Czyta się kilka minut
Możemy krytykować pomysły ministra Romana Giertycha, ale nie zakładajmy z góry, że żadna jego decyzja nie jest słuszna. Czy na pewno minister nie ma racji, gdy chce zlikwidować gimnazja i wrócić do czteroletnich liceów, jak to przedstawia Anna Mateja w tekście "Lekcje ministra edukacji" ("TP" nr 26/07)? Wielu nauczycieli szkół podstawowych i gimnazjów jest przekonanych, że utworzenie tych ostatnich było błędem. Miało służyć wyrównywaniu szans edukacyjnych, tymczasem przyspieszyło start do wyścigu szczurów o dwa lata. Na jednym biegunie znalazły się gimnazja z "gorszych" dzielnic, w których pozostają tylko najsłabsi uczniowie; na drugim gimnazja renomowane, często tworzone przy dobrych liceach, mogące przebierać w kandydatach. W dawnej podstawówce uczniowie i nauczyciele byli ze sobą zżyci. Wychowawca znał podopiecznych od dziecka, na początku szkolnej drogi niejako zastępując rodziców. W starszych klasach to procentowało - było mniej problemów wychowawczych, siódmo- i ósmoklasiści skupiali się na nauce, a nie na walce z nauczycielem. Uczeń przychodzący do gimnazjum traktuje często belfra jak wroga. Pół roku marnujemy na udowadnianie sobie "kto tu rządzi", a także - co nie mniej ważne - na wyrównywanie różnic w wiadomościach pierwszoklasistów. O zgromadzeniu w jednej szkole wyłącznie młodzieży w najtrudniejszym wieku, w dodatku nieprzebierającej w środkach w walce o jak najlepszą pozycję w nowym otoczeniu, napisano już tyle, że nie warto do tego wracać. Z kolei nauczyciele liceów pytają, czego można nauczyć, jak rozszerzyć i utrwalić wiadomości w tak krótkim czasie? Zwłaszcza że absolwenci gimnazjów umieją na ogół znacznie mniej od dawnych ósmoklasistów. Miejmy odwagę powiedzieć: spróbowaliśmy, nie wyszło. Czy brnięcie dalej w ślepą uliczkę jest przejawem szlachetnej konsekwencji?
E

ELŻBIETA MATERNY

(Gdańsk)

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]