Chybiona reforma

Możemy krytykować pomysły ministra Romana Giertycha, ale nie zakładajmy z góry, że żadna jego decyzja nie jest słuszna. Czy na pewno minister nie ma racji, gdy chce zlikwidować gimnazja i wrócić do czteroletnich liceów, jak to przedstawia Anna Mateja w tekście "Lekcje ministra edukacji" ("TP" nr 26/07)? Wielu nauczycieli szkół podstawowych i gimnazjów jest przekonanych, że utworzenie tych ostatnich było błędem. Miało służyć wyrównywaniu szans edukacyjnych, tymczasem przyspieszyło start do wyścigu szczurów o dwa lata. Na jednym biegunie znalazły się gimnazja z "gorszych" dzielnic, w których pozostają tylko najsłabsi uczniowie; na drugim gimnazja renomowane, często tworzone przy dobrych liceach, mogące przebierać w kandydatach. W dawnej podstawówce uczniowie i nauczyciele byli ze sobą zżyci. Wychowawca znał podopiecznych od dziecka, na początku szkolnej drogi niejako zastępując rodziców. W starszych klasach to procentowało - było mniej problemów wychowawczych, siódmo- i ósmoklasiści skupiali się na nauce, a nie na walce z nauczycielem. Uczeń przychodzący do gimnazjum traktuje często belfra jak wroga. Pół roku marnujemy na udowadnianie sobie "kto tu rządzi", a także - co nie mniej ważne - na wyrównywanie różnic w wiadomościach pierwszoklasistów. O zgromadzeniu w jednej szkole wyłącznie młodzieży w najtrudniejszym wieku, w dodatku nieprzebierającej w środkach w walce o jak najlepszą pozycję w nowym otoczeniu, napisano już tyle, że nie warto do tego wracać. Z kolei nauczyciele liceów pytają, czego można nauczyć, jak rozszerzyć i utrwalić wiadomości w tak krótkim czasie? Zwłaszcza że absolwenci gimnazjów umieją na ogół znacznie mniej od dawnych ósmoklasistów. Miejmy odwagę powiedzieć: spróbowaliśmy, nie wyszło. Czy brnięcie dalej w ślepą uliczkę jest przejawem szlachetnej konsekwencji?
Czyta się kilka minut

ELŻBIETA MATERNY

(Gdańsk)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2007