Reklama

Byłaby noblistką

Byłaby noblistką

09.12.2019
Czyta się kilka minut
N

Na okładce tomu poezji zebranych Ginczanki widzimy obraz Beaty Stankiewicz, pochodzący z cyklu „Dziesięciu Żydów, którzy rozsławili Polskę” (kolekcja MOCAK-u).

Tytuł bardzo trafny. Piekielnie uzdolniona: już jako 16-latka pisze „Bunt piętnastolatek”, afirmację rozerotyzowanego, łakomego pieszczot, bombardowanego hormonami ciała. Może z tego powodu do Ginczanki pasuje określenie: „polski Rimbaud”, o ile w ogóle ta dzika, sensualna, bezhamulcowa liryka potrzebuje jakichkolwiek porównań. Zuzanna Ginczanka trzy lata przed okupacją zdąży zadebiutować tomikiem „O centaurach”, zdąży też publikować w „Szpilkach” satyry. W 1940 r. zdąży wyjść za mąż, za trzy lata we Lwowie zdąży napisać „Non omnis moriar”, gdzie utrwali nazwisko kobiety, która doniosła na nią gestapo. Potem już nic nie zdąży: rozstrzelana w wieku 27 lat. Gdyby żyła, jestem pewna, byłaby noblistką. ©℗

Zuzanna Ginczanka POEZJE ZEBRANE, Marginesy, Warszawa 2019

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka działów: kultura i reportaż.  Absolwentka filmoznawstwa UJ. Współautorka książek „Panorama kina najnowszego. 1980–1995. Leksykon” oraz „Lektury na ekranie, czyli mały leksykon...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Rozsławili Polskę... Tarski, Lem, Rubinstein - bez żadnych "ale"; Schulz - wciąż chyba czeka na zasłużone miejsce w historii literatury powszechnej; Hanna Krall - autorka ważna, chociaż raczej nie ma co liczyć, że docenią ją na równi choćby z Kapuścińskim; Tuwim, Ginczanka - gwiazdy pierwszej wielkości, ale w skali plemiennej (mam na myśli wszystkich, którzy mówią i myślą w języku polskim); Jonasz Stern - jak wyżej, tyle że drugiej wielkości; Rottenberg - z całym szacunkiem, to inny rodzaj rozsławiania, ale to też jest coś warte. No i z dziesiątym mam kłopot. Jako artysta należy do światowej ligi na równi z pierwszymi trzema. Jednak "sława" w jego przypadku brzmi dzisiaj dwuznacznie. Naprawdę nie wiem, co mam (mamy?) z tym zrobić. Ani rozgrzeszyć, ani potępić :(
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]