Bibliotekarze nowej generacji

Niedawna nominacja polityka z PSL pana Michała Strąka na stanowisko dyrektora Biblioteki Publicznej m. st. Warszawy skłania do przypomnienia paru jego poprzedników kierujących dużymi bibliotekami. Tak więc Dyrektorem Generalnym otwartej w Warszawie w 1818 r. Biblioteki Publicznej liczącej kilkadziesiąt tysięcy tomów został Samuel Bogumił Linde, autor “Słownika Języka Polskiego". Linde stworzył ją zresztą w pierwszej postaci jako Bibliotekę Liceum Warszawskiego, którego był rektorem. A jeszcze wcześniej pracował jako bibliotekarz u Józefa Maksymiliana Ossolińskiego w Wiedniu. Tamta Biblioteka, stanowiąca zalążek dzisiejszego Ossolineum, w ciągu 8 lat jego działalności powiększyła się ośmiokrotnie.
Czyta się kilka minut

W grudniu 1862 Karolowi Estreicherowi powierzono kierownictwo Biblioteki Szkoły Głównej w Warszawie. Sprawował je do roku 1868. Zapowiedziana reorganizacja Szkoły na uniwersytet z wykładowym rosyjskim sprawiła, że opuścił Warszawę, przyjmując kierownictwo Biblioteki Jagiellońskiej, które piastował przez 37 lat, czyniąc ją wówczas najważniejszą z polskich bibliotek.

Jednak nominacje polityczne nie są w bibliotekach zjawiskiem całkiem nowym. W roku 1956 dyrektorem Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie został Jan Baculewski, w latach 1946-48 członek Komitetu Łódzkiego PPR, potem wicedyrektor Instytutu Badań Literackich w Warszawie, a zarazem wykładowca w Szkole Partyjnej Komitetu Centralnego PZPR. W dniu, w którym podano wiadomość o śmierci J.W. Stalina, wicedyrektor IBL-u pojawił się w swej instytucji ubrany na czarno, obchodząc wszystkie pokoje z instrukcją: “Lamentować, ale z godnością". B., rocznik 1912, był dyrektorem BUW-u do roku 1982 czyli do samej emerytury. Oznacza to rzecz godną uwagi: podobna nominacja może oznaczać koniec działalności politycznej.

Wiele osób gotowych jest podzielać pogląd, że powierzanie kierownictwa biblioteki komuś, kto najpewniej nie ma o tym zielonego pojęcia, jest działaniem na szkodę takiej instytucji, a więc na szkodę kultury umysłowej spoleczeństwa. Postawa taka bierze pod uwagę jednak interes partykularny, nie uwzględniając szerszej perspektywy, to jest interesu państwa.

Pomyślmy przez chwilę, że oto w latach 30. generał Felicjan Sławoj-Składkowski został nie szefem rządu, lecz dyrektorem Biblioteki Uniwersyteckiej, a tekę premiera objął Eugeniusz Kwiatkowski. Wrzesień ’39 i tak by nastąpił, ale gabinet Kwiatkowskiego oparty byłby na szerszej podstawie społecznej i Polska tamtych lat stanowiłaby dla nas może ważny wzór do naśladowania. A w Bibliotece Uniwersyteckiej panowałby wzorowy porządek. Energiczniej zwalczano by opóźnienia w zwrocie wypożyczonych książek.Umiem sobie nawet wyobrazić, że generał-dyrektor osobiście by się czasem zjawiał o poranku w mieszkaniu czytelnika, by wyegzekwować zwrot.

Czy ten przykład nie przekonuje nas, że mianowanie pana wicepremiera Marka Pola jeszcze przed końcem bieżącego roku dyrektorem nie powiem Głównej Biblioteki Lekarskiej, bo tu cierpliwość narodu jest na wyczerpaniu, ale, powiedzmy, Biblioteki Szkoły Głównej Handlowej leży w interesie powszechnym? A jest jeszcze do dyspozycji Główna Biblioteka Pracy i Zabezpieczenia Społecznego, Główna Biblioteka Komunikacyjna, Centralna Biblioteka Statystyczna, Biblioteka Naczelnej Rady Spółdzielczej, Biblioteka Naukowa Instytutu Gospodarki Przestrzennej i Komunalnej. W nich właściwie mogłaby zniknąć nasza zużyta klasa polityczna.

Gdyby jednak precedens z panem Strąkiem szczęśliwie się upowszechnił, trzeba by co szybciej mianować Podbibliotekarzy. “Zgodzono sie jednomyśnie - pisał do Joachima Lelewela profesor prawa Uniwersytetu Warszawskiego Jan Wincenty Bandtkie - aby pana proponować Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego na Podbibliotekarza. Dodaję jeszcze tylko, że Podbibliotekarz będzie pierwszą Biblioteki figurą, ponieważ Dyrektor jej tylko ogólny dozór nad nią mieć ma".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2003