Reklama

Bez zaufania

Bez zaufania

06.02.2005
Czyta się kilka minut
Zgadzam się z Krzysztofem Burnetką, autorem komentarza ,,Parasol autoryzacji" (,,TP" nr 2/05): żądanie autoryzacji wypowiedzi przez polityków stwarza problemy w życiu publicznym, utrudnia (czasem uniemożliwia) rzetelne informowanie czytelników prasy. Jest jednak i druga strona medalu, którą znam z własnego - skromnego - doświadczenia. Nie jestem szczególnie poszukiwany przez dziennikarzy, czasem jednak zdarza się, że zwracają się do mnie z prośbą o wyrażenie opinii w jakiejś sprawie. Spośród tych nielicznych przypadków pamiętam aż trzy (odsetek znaczny), gdy następnie przeczytałem niezupełnie to, co powiedziałem. W jednym przypadku wypowiedziałem jedno zwięzłe zdanie, które w druku rozmnożyło się kilkakrotnie. To prawda, że merytorycznie gotów byłem zgodzić się z tymi dodatkami, lecz jeśli mój rozmówca uważał, że komentarz był niezbędny, powinien wypowiedzieć go we własnym imieniu. Inny przypadek był gorszy. Dziennikarz “Trybuny" poprosił mnie o komentarz do bieżących doniesień prasowych. Moja odpowiedź była zwięzła i wstrzemięźliwa, rozmówca nalegał na jednoznaczną opinię (domyślałem się, co chciał usłyszeć), odpowiadałem, że doniesienia prasowe nie wystarczają do wyrażenia jednoznacznego poglądu. Tym razem notatka w gazecie formalnie zgadzała się z treścią moich słów, ale tak je zredagowano i wpleciono w artykuł, że sugerowały akceptowanie poglądu dogodnego dla gazety.
Z

Zapewne było błędem udzielanie jakiejkolwiek odpowiedzi, i tak będę robił w przyszłości, jeśli ktoś z tych redakcji zwróci się do mnie z pytaniem na jakikolwiek temat, choćby dotyczyło pogody. Trudno jednak odmawiać odpowiedzi wszystkim dziennikarzom w obawie, że dopiero z gazety dowiem się, jakie są moje opinie. Na razie sporządziłem na własny użytek swoistą czarną listę redakcji, z którymi nie będę rozmawiać (a także inną, redakcji i osób, do których mam zaufanie). Polityk powinien jednak prezentować poglądy i propozycje czytelnikom rozmaitych gazet, a w sytuacji, gdy trudno mieć zaufanie do nieznanego bliżej rozmówcy, pozostaje jedynie żądanie autoryzacji.

JERZY TOMASZEWSKI (Warszawa)

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]