Aż do trzewi

Wracam ostatnio dość często do 15. rozdziału św. Łukasza – do przypowieści o miłosiernym Ojcu i dwóch marnotrawnych synach
Czyta się kilka minut

(powodów jest wiele: jednym z nich jest to, że owa perykopa należy do kilku zaproponowanych do wyboru na celebrację peregrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego w parafiach naszej diecezji).

Medytując nad tekstem, sięgnąłem również do jego łacińskiego przekładu dokonanego przez św. Hieronima, czyli do tzw. Wulgaty. Uderzyło mnie tłumaczenie wersetu 20b. W wersji polskiej brzmi on następująco: „A gdy był [młodszy syn, powracający z poniewierki] jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go” (Biblia Tysiąclecia).

Chodzi o motyw Ojca: dlaczego wybiega naprzeciw wracającego marnotrawnego syna? Dlaczego wita go uściskiem i pocałunkiem? Co nim porusza? Odpowiedź brzmi: wzruszył się głęboko. Polski tekst idzie tu wiernie (i słusznie) za greckim oryginałem, który mówi dosłownie o poruszeniu Ojca „aż do jelit” – do samych „wnętrzności”. Św. Hieronim w swoim przekładzie dokonuje pewnej precyzacji – stwierdza, że tym głębokim doświadczeniem, które uruchomiło Ojca, było miłosierdzie. Hieronim tak wykłada ów werset: „Ujrzał go jego ojciec i poruszony miłosierdziem (łac. misericordia motus) biegnąc rzucił mu się na szyję, i ucałował go”.

Czy nie warto przemyśleć tej intuicji? „Poruszony miłosierdziem”. Nie znaczy tylko: głębokim i mocnym uczuciem. Nie chodzi o to, że widok syna – zapewne więcej niż żałosny (wychudzony, w łachmanach, brudny itd.) – poruszył ojca „do żywego”, wzruszył go, może nawet pobudził do płaczu. Wzruszenie może oznaczać różne emocje. Mogłaby to być radość. A może pomieszany z nią lęk i niepewność (jak wypadnie to wyczekiwane tak długo spotkanie?) A może uczucie litości i pożałowania? A może strachu – w jakim stanie wraca? Czy przeżyje? Czy wyczerpanie, doświadczenia, cierpienie go nie zabiją? A może wszystkie te emocje naraz? Człowiek z wiekiem staje się coraz bardziej emocjonalny, łatwiej się wzrusza, szybciej reaguje łzami...

Hieronim ucieka od psychologii. Mówi o miłosierdziu Ojca. A więc o miłości, której nie sposób zredukować do uczucia. Miłości, która nie kieruje się miarą sprawiedliwości, nie potrzebuje wzajemności, jest zdolna przebaczyć siedemdziesiąt siedem razy. Nie jest litością. Jest odkrywaniem godności człowieka i świadczeniem mu dobra – często wbrew emocjom (!), jakie w nas budzi.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2012