Reklama

Argonauta poezji

Argonauta poezji

20.03.2006
Czyta się kilka minut
Dwanaście tomów, z których każdy żył dotychczas własnym rytmem, ułożyło się w nową opowieść.
J

Jest dziwną prawidłowością, że najlepsze tomy jego wierszy nie spotykały się z należnym im zainteresowaniem. Jego twórczość stała się jednak ważnym punktem orientacyjnym dla poetów średniego pokolenia. On sam nie poddawał i nie poddaje się pokoleniowym strategiom, wciąż odświeża własną dykcję. Tropi język niemalże we wszystkich jego rejestrach, od sportowych komentarzy po orędzia prymasa i premiera.

Dwanaście tomów, z których każdy żył dotychczas własnym rytmem, ułożyło się w nową opowieść. Pojawiły się nowe sensy, przesunęły poustawiane wcześniej akcenty. "Wiersze zebrane" Bohdana Zadury jak soczewka skupiają, jeśli nie wszystkie, to z pewnością ważniejsze odcienie przemian zachodzących we współczesnej poezji polskiej.

Trzytomowe wydanie stanowi swoisty dziennik poetyckiej podróży, od Puław i Włostowic, przez Ostendę, Kolchidę i Itakę, po Budapeszt i Nowy Jork. Od sonetów i oktostychów po wiersze sprozaizowane, rozgadane i po mistrzowskie poruszanie się w granicach poematu. Tom pierwszy obejmuje książki "W krajobrazie z amfor" (1968), "Więzień i krotochwila" (inedita sprzed 1970; 2001), "Podróż morska" (1971), "Pożegnanie Ostendy" (1974), "Małe muzea" (1977), "Zejście na ląd" (1983) i "Starzy znajomi" (1986). Tom drugi - "Prześwietlone zdjęcia" (1990), "Ciszę" (1994), "Kaszel w lipcu" (2000), "Ptasią grypę" (2002) i "Kopiec kreta" (2004). Tom trzeci to utwory rozproszone oraz ukazujący początki drogi twórczej, premierowy blok wierszy "Ze starych szpargałów" i nowy, niepublikowany w osobnej książce zbiór "Kwestia czasu".

Podróż rozpoczęła się w pierwszej połowie lat 60. debiutem prasowym na łamach "Kameny" i można by w niej wyznaczyć trzy okresy. Najpierw neoklasycyzm, który był próbą przezwyciężenia czasu, poszukiwaniem autorytetów i miarą sprawdzalności poetyckiego warsztatu. Pozwalał uzyskać pewność siebie wśród jasno określonych zasad "szkoły rygoru i dyscypliny". Osiąganie poetyckiej doskonałości zawierało się w dużej mierze w nieustannym doskonaleniu rzemiosła. Poprzez stylizacje, nawiązania i kontynuację tradycji Zadura udzielał własnego głosu dawnym twórcom, ożywiał ich i zachowywał na wieczność. Dziedzictwo przeszłości, dawne symbole i mity były rozpatrywane na płaszczyźnie współczesnej, jednak język tych wierszy nie był językiem codzienności. Pozostawał dostojny, kunsztowny i wyrafinowany. Wiersz był tęsknotą i opisem nieistniejących rzeczy, marzeniem, rozmową z przeszłością, ale czasami również "pustą sceną". Zadaniem twórcy było nade wszystko uaktualnić przeszłość. Forma, styl i język, w których zamknął się poeta, okazały się jednak zbyt hermetyczne. Kolejne powroty nad Morze Śródziemne przynosiły poczucie osiadania na mieliźnie. Świadomość, że można w kilka chwil zamknąć w formę sonetu lub oktostychu dowolny temat, prowokowała pytania o sens takiej poezji.

Nastał zatem czas "rozszczelniania poetyki". Odchodzenie od przyjętej dykcji, uchylenie dotychczasowych poetyckich norm i językowe zaskoczenia. W miejsce świata pomyślanego, zbudowanego z pojęć i według harmonii, pojawiła się tęsknota za światem, który można dotknąć, poznać zmysłami. Trudno jest wyznaczyć chronologiczne granice przemian zachodzących w tych wierszach. O pierwszych symptomach odchodzenia mówi się przy okazji "Pożegnania Ostendy", a za przełomowy tom uznaje się "Zejście na ląd" lub "Starych znajomych". Wydaje się jednak, że początków i przyczyn odwrotu od klasycyzmu należałoby szukać znacznie wcześniej. Zanim poeta zaczął wprost mówić o poszukiwaniu nowej składni, proces ten miał charakter ukryty, podskórny. Pewnych zaskoczeń można doszukiwać się już nawet w przypadku debiutanckiego tomu, a swoiste przemieszanie poetyckich żywiołów widoczne jest w drugim zbiorze wierszy - "Podróży morskiej".

Konsekwencją i kontynuacją "rozszczelnienia" stała się "otwartość". Nie chodzi tu jednak o kompletną przemianę w obrębie pewnych poetyckich zjawisk, a raczej o ich natężenie, siłę i częstotliwość występowania. Do najważniejszych można by zaliczyć dosłowność, obserwację szczegółów i detali, skupienie uwagi na rzeczach codziennych, aż wreszcie dopuszczenie do wiersza realiów współczesności na wszystkich jego płaszczyznach. Wiersz staje się zapisem wielu głosów czerpiącym z otaczającego świata. Wydaje się, że nie ma języka, który byłby poecie obcy.

Zadura zaczął wykorzystywać możliwości tkwiące w grach słownych, nietypowych połączeniach logicznych, żonglowaniu znaczeniami. Sięgał po formę aforyzmu i sloganu, podejmował również ciekawe eksperymenty ze znaczeniami wyrazów, będące wyrafinowaną grą z czytelnikiem. Wykorzystanie cytatów w charakterze materiału poetyckiego sprawia, że czasami w wierszu nie ma ani jednego słowa, które napisał autor. Zadura bawi się techniką kolażu, podkreśla paradoksy, ukazuje absurd przyjęty za normalność.

Forma sonetów i poematów ulega dyktatowi rzeczywistości i języka. Sonet - forma wskazująca dotychczas na jakość i rangę poezji - poddawany jest nieustannym eksperymentom. Cechuje go polifoniczność, mieszanie podniosłości z trywialnością. Strofy pocięte przerzutnią, nieregularne pod względem ilości sylab w wersie, pozbawione są rytmu i rymu. Czasami wers stanowi jedno zdanie, z zachowaną interpunkcją, innym razem są to dwa krótkie słowa. Istotne wydają się również odwołania do innych twórców, w szczególności do tłumaczonych przez Zadurę autorów (Ashbery,

D. J. Enright czy Harrison) i związane z tym czerpanie z odmiennych poetyk.

Twórczość Zadury jest "jednym z ważniejszych punktów odniesienia dla nowej polskiej poezji" - uważa Piotr Sommer, inni twierdzą, że takie sądy to prywata i środowiskowe wymysły. Po lekturze "Wierszy zebranych" można uczciwie powiedzieć, że autor porażającej "Ciszy" jest jednym z niestrudzonych argonautów, którzy odkrywają wciąż nowe możliwości wiersza.

Na koniec jedno małe zastrzeżenie do wydawcy. Umieszczenie alfabetycznego spisu wszystkich wierszy w ostatnim tomie to nie najlepszy pomysł. Lepiej, gdyby ułatwiał on lekturę każdego tomu z osobna.

Bohdan Zadura, "Wiersze zebrane". Tom I-II, Wrocław 2005; Tom III, Wrocław 2006, Biuro Literackie, seria "Zebra".

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]